Oceny po meczu z GKS-em
Prezentujemy noty, na jakie naszym zdaniem zasłużyli zawodnicy Śląska w meczu 22. kolejki przeciwko GKS-owi Bełchatów. Skala ocen 1-6.Wojciech Kaczmarek 3 – Zawinił razem z obrońcami przy stracie pierwszej bramki. Do piłki na piątym metrze powinien wyjść bardziej zdecydowanie, niestety ta przeleciała mu pomiędzy nogami. Pozostałe interwencje bez zarzutu.
Krzysztof Wołczek 3 – Zagrał słabiej niż w poprzednich spotkaniach i w dodatku przy stracie drugiego gola nie popisał się walecznością. We własne pole karne wracał truchtem, chociaż Nowak strzału od razu nie oddał. Razem z Fojutem jedynie asystowali przed bramką Kaczmarka, gdy Popek dawał prowadzenie swojemu zespołowi.
Piotr Celeban 3 – On również nie popisał się w sytuacji z 54 minuty. Gdyby od początku sprintem, bez zawahania się, starał się dobiec do Nowaka, jego wślizg zakończyłby się sukcesem. Dobiegnę, czy nie? Myślał zapewne obrońca Śląska i to myślenie go zgubiło. Trzeba jeszcze dodać, że to on przegrał pojedynek główkowy z Ujkiem, który zgrał piłkę Nowakowi…
Jarosław Fojut 2,5 – Niestety znajduje się ostatnio w słabszej dyspozycji. W każdym kolejnym meczu popełnia błędy i tym razem również ich się nie ustrzegł. Co zrobił przy golu na 1:0 chyba nie wie nawet on sam. Przy drugiej bramce mógł stanąć piłce na drodze, ale… nieszczęśliwie się poślizgnął. Wcześniej, gdyby zrobił krok do przodu przy zgraniu głową Ujka, Nowak byłby na spalonym. Stałby się bohaterem, gdyby w doliczonym czasie gry nie zawahał się i z najbliższej odległości wpakował piłkę do siatki GKS-u. Jego lepsza gra jest niezbędna w perspektywie zbliżających się spotkań z czołówką tabeli.
Mariusz Pawelec 3,5 – Niby niewidoczny, ale w przeciwieństwie do kolegów z defensywy nie popełnił żadnego rażącego błędu. Solidność w jego wykonaniu jest godna pochwały, szkoda tylko, że tak rzadko skutecznie włącza się do akcji ofensywnych.
Marek Gancarczyk 4 – Oczywiście wyższa ocena ze względu na strzelonego gola, który dał jeszcze nadzieję na osiągnięcie korzystnego rezultatu. Ogólnie tak dobrze już nie było. Brał udział przy stracie pierwszego gola – on również tylko biernie przyglądał się piłce.
Krzysztof Ulatowski 2,5 – To był jego dwusetny mecz w oficjalnym meczu Śląska. I na tym kończą się pozytywy, bo tego jubileuszu na pewno nie będzie miło wspominał. Zdecydowanie za dużo strat i to w sytuacjach, gdy zamiast dryblować, mógł odgrywać do kolegów z drużyny.
Sebastian Dudek 3,5 – Wraca do gry po dłuższej przerwie i widać, że drzemią w nim spore możliwości. Gdy dojdzie do formy sprzed pół roku Śląsk będzie miał z niego spory pożytek. Widać było jeszcze braki kondycyjne, co jest oczywiście zrozumiałe. Serce się raduje, gdy widzimy jego znakomite, kilkudziesięciometrowe podania. Nieco gorzej w defensywie, ale na pewno to się poprawi wraz z nadrobieniem zaległości treningowych.
Sebastian Mila 4 – Kolejna asysta „Rogera”. Trudno bez niego wyobrazić sobie środek pola. Stwarza sobie także sytuacje strzeleckie. Dwukrotnie był bliski pokonania Sapeli, ale za pierwszym razem piłka trafiła w poprzeczkę, a za drugim uderzył prawą nogą bardzo niecelnie. Jak sam później powiedział, ta noga jest mu potrzebna tylko do chodzenia. Obiecał jednak poprawę i na to liczymy, bo bramkostrzelny Mila jest Śląskowi bardzo potrzebny.
Janusz Gancarczyk 3 – W zasadzie tylko raz przedarł się lewą stroną i od razu pod bramką GKS-u było bardzo groźnie, ale świetnego dośrodkowania nie wykorzystał Szewczuk. Jedno dobre zagranie przez cały mecz to jednak o wiele za mało. Wiosną „Sesu” zdecydowanie spuścił z tonu i już nie szarżuje z piłką tak często, jak jesienią.
Tomasz Szewczuk 3 – Napastników rozlicza się z goli, a tych w wykonaniu tego zawodnika wiosną jeszcze nie widzieliśmy. Najbliżej był właśnie w Bełchatowie, ale piłka po jego strzale głową minimalnie minęła słupek bramki GKS-u. Dobrze się zastawia, jest waleczny, ale zagubił skuteczność.
