Ofensywne cierpienia
fot.: Paweł Kot
Po pierwszych meczach pod wodzą Piotra Tworka, akurat ta statystyka nie wygląda lepiej niż za kadencji Jacka Magiery. Śląsk wiosną jak miał, tak ma duże kłopoty ze zdobywaniem bramek, a równie słaba jest tylko czerwona latarnia ekstraklasy. Zapraszamy na tekst w ramach #EchaMeczu.
Choć po niedzielnej wizycie w Częstochowie (1:1) piłkarzy trenera Piotra Tworka można chwalić za odwagę i kreowanie sytuacji w ofensywie, po 90 minutach nie liczą się jednak dwa strzały w słupek, tylko to co w sieci. A z tym pod Jasną Górą, tak jak praktycznie we wszystkich wcześniejszych meczach rundy wiosennej, było wyjątkowo skromnie. Śląsk po dziewięciu występach w 2022 roku ma na koncie zaledwie pięć zdobytych bramek i pod tym względem jest najgorszy w ekstraklasie wspólnie z zamykającym tabelę Górnikiem Łęczna. Warto również pamiętać, że jedno z tych trafień było efektem wykorzystanego rzutu karnego (Fabiana Piaseckiego w meczu z Piastem), a w ostatnich meczach z Jackiem Magierą na ławce wrocławianie nie tyle nie strzelali, co praktycznie w ogóle nie stwarzali sobie sytuacji.
POWTÓRKA JEST, POWTÓRKI NIE BĘDZIE
Co ciekawe, słaba skuteczność po zimowej przerwie to coś, co Śląskowi zdarza się… drugi rok z rzędu. W poprzednim sezonie wrocławianie po dziewięciu rozegranych meczach również mieli na koncie zaledwie pięć zdobytych bramek i w tej statystyce byli samodzielnie najgorszym zespołem ekstraklasy. Dopiero na ostatniej prostej, już pod wodzą Jacka Magiery, zaczęli fundować kibicom strzelaniny z Podbeskidziem Bielsko-Biała (4:3) czy Wartą Poznań (3:2), a to zaowocowało niespodziewanym awansem do europejskich pucharów. Teraz o powtórce nawet nie ma co marzyć, a celem ekipy Tworka jest bezpieczne przedłużenie ligowego bytu na kolejny rok. Przed wrocławianami w dwóch najbliższych kolejkach mecze prawdy – domowe konfrontacje z plasującymi się w strefie spadkowej Wisłą Kraków oraz Bruk-Betem Termaliką Nieciecza.
POJEDYNCZE WYSKOKI
Gdyby brać pod uwagę tylko doświadczenia z rundy jesiennej, to nie ma się czego obawiać, bo skuteczność w starciach z małopolskimi rywalami dopisywała aż miło. Przy Reymonta skończyło się niezapomnianym pogromem 5:0, który praktycznie gwarantuje już lepszy bilans dwumeczu, w Niecieczy co prawda porażką 3:4, jednak trzy zdobyte bramki w jednym meczu to wynik, za który obecny Śląsk dużo by dał. Dzięki takim pojedynczym wyskokom z pierwszej części sezonu, nawet pomimo ofensywnego marazmu, zielono-biało-czerwoni z 35 golami są dokładnie w środku klasyfikacji najskuteczniejszych zespołów naszej ligi. Jako, że z Białą Gwiazdą i Słonikami zagrają we Wrocławiu, trudno jednak nie zwrócić uwagi na domowy bilans. 13 trafień na Pilczycach to najgorszy wynik obok Warty Poznań i Łęcznej, a z bramki przed własną publicznością Śląsk nie cieszył się w żadnym z trzech poprzednich meczów.
Początek spotkania 29. kolejki ekstraklasy Śląsk Wrocław - Wisła Kraków zaplanowano na Wielkanocny Poniedziałek o godzinie 15:00.