Okiem blondynki: Cały Śląsk zawsze razem?
Biegać, walczyć i się starać, a jak nie to... Tymi słowami gniazdowy rozpoczął doping w niedzielnym spotkaniu z Niecieczą. Kibice pokładali w tym meczu wielkie nadzieje, ponieważ od początku sezonu Śląsk ani razu nie zwyciężył przed własną publicznością. Wszyscy liczyli, zatem na przełamanie wrocławian, choć oczywistym był fakt, że pojedynek ze Słonikami nie będzie należał do najłatwiejszych.
Ponadto zawirowania wokół spraw właścicielskich dodatkowo denerwują fanów. W opinii wielu Śląsk Wrocław znajduje się w niewłaściwych rękach i nie widać perspektyw zmiany na lepsze.

Na innym z transparentów rozwieszonych na sektorze B widniały życzenia powrotu do zdrowia dla gdańskich braci, którzy ulegli wypadkowi.

Po drugiej stronie stadionu wisiało płótno mobilizujące do wyjazdu na następne spotkanie: „Wszyscy do Kielc”. Solą w oku wrocławskich kibiców jest terminarz. Większość spotkań, szczególnie wyjazdowych wypada w poniedziałki, a jak wiadomo nie każdy może wówczas wybrać się na mecz do oddalonego o kilkaset kilometrów miasta.

Po 20 minutach zachowawczej gry kibice doczekali się gola. Śląsk zdobył bramkę po samobójczym trafieniu Fryca. Radość nie trwała jednak zbyt długo. Termalica tuż przed przerwą zdołała wyrównać z rzutu karnego.
W drugiej połowie było już tylko gorzej. Brak pomysłu na grę i bezsensowny faul Goncalvesa (za co otrzymał drugą żółtą kartkę i był zmuszony opuścić plac gry) przyczyniły się do ostatecznej porażki Śląska. Trudno powiedzieć coś więcej o dopingu. Zabawnie zmieniona przyśpiewka „Choćby tu Ajax przybył, choćby Nieciecza grała” różniła się od tego, co śpiewano później. Za winnego całej sytuacji uznano bramkarza. Pod adresem Mariusza Pawełka leciały obraźliwe epitety*. Po końcowym gwizdku wszyscy opuścili stadion.
Jedyny sukces osiągnęła akcja „Mamo, tato – chcę na mecz”.W ramach nowej inicjatywy wszystkie dzieci do 13 roku życia mogły obejrzeć starcie z Termaliką za darmo. W górnej części trybuny D młodzi kibice zorganizowali sobie mini młyn i przez cały mecz zagrzewali zawodników do walki. Sektor rodzinny ponownie uratował i tak wciąż marną frekwencje.

* Nie wiem dokładnie, czym Pawełek naraził się kibicom. Jeśli zawinił nie tylko sportowo, to proszę o taką informacje w komentarzach. Jak wszyscy zapewne pamiętamy błędy w sztuce bramkarskiej już mu się zdarzały (a przecież gra w Śląsku nie od dziś). Uważam natomiast, że nazywanie bramkarza swojej drużyny „kurwą” jest największym babolem, jakiego można się dopuścić– większym niż te, które Mariusz mógł zrobić w całej swojej karierze. Chyba każdy kto ma choć minimalną zdolność do krytycznego myślenia i widzi jak wygląda gra całego zespołu, zgodzi się, że szukanie winnych w pojedynczych zawodnikach i prowadzenie antydopingu nie poprawi już i tak złej sytuacji. Jest złość, wstyd i gorycz porażki, bo to kolejny mecz, który Śląsk przegrał, ale nie oczekujmy cudów zakłamując na domiar złego obraźliwe hasła. Przecież „Chuj z wynikami...”. Prawda?