Okiem Patrona: Huśtawka nastrojów
fot.: Paweł Kot
Niezłą huśtawkę nastrojów zafundowali nam nasi zawodnicy - pisze nasz Patron Kacper Rudzik w kolejnym tekście z cyklu "Okiem Patrona". Patroni mogą liczyć na jeszcze więcej ŚLĄSKnetu! Kliknij TUTAJ i przeczytaj więcej na ten temat.
Kacper Rudzik, Patron ŚLĄSKnetu od 4.02.2020:
Tak jak tydzień temu zastanawialiśmy się, na co szykować się w najbliższym sezonie, skoro z ŁKS-em prezentowaliśmy się mocno przeciętnie, tak teraz mamy humory dużo, dużo lepsze. Już nie będę porywał się na oczywiste nawiązania po bramkach do lat 2011-13, bo dla każdego z nas jest to oczywiste. Myślę, że jest to jednak dobry moment na kilka ocen na spokojnie, kiedy pomeczowe emocje zdążyły dawno spuścić z tonu.
Ten mecz nam pokazał, jak ważnym elementem defensywnej układanki jest Wojciech Golla. Wiosną duet Puerto-Tamas wyglądał tak, jak tramwaj podłączony do elektrycznej trakcji. Symbolicznych dla komunikacji w mieście „wytramwajeń” w defensywie też nie brakowało. Tymczasem w pierwszym oficjalnym meczu po długiej przerwie wywołanej kontuzją, Golla nie dość, że zaprezentował się bardzo pewnie obronie, to też w oczy rzucało się, jak „rośnie” przy nim Puerto. Znów wyglądali tak, jak jesienią ubiegłego roku, kiedy można było ich zaliczać do czołówki stoperów w naszej lidze. To jest świetny znak przed resztą jesieni, ale nie można zapominać o bokach obrony. Piotr Celeban do bramki dorzucił solidność w defensywie, podobnie Mariusz Pawelec, którego wślizgi stały obrosły już legendą, a w sobotę pokazał ponownie dlaczego.
Wśród tych pochwał zachowuję jednak odrobinę przestrzeni na pewne wątpliwości. Trzeba mieć jednak z tyłu głowy, że Piast przystąpił do tego meczu także po dużych zmianach, widać, że trener Fornalik szuka na nowo ustawienia zespołu po tym, jak utracił Jorge Felixa czy Toma Hateleya. Jednak, to nie jest nasz problem, brawa dla trenera Lavički i zespołu za to, że po przegranym meczu i także zmagając się z naszymi problemami potrafiliśmy pewnie wygrać i poprawić mocno przeciętne nastroje. Cichym bohaterem był dla mnie Jakub Łabojko, który wraz z Sobotą świetnie ogarnęli środek boiska, co było kluczem do wygranej. Nadal może lepiej wyglądać ich współpraca z Mateuszem Praszelikiem, ale to kwestia kolejnych meczów. Jeśli się zgrają, to wcale pewny musi być powrót do podstawowego składu Krzysztofa Mączyńskiego. Swoją drogą, jest to pierwszy od dawna mecz z mocniejszym przeciwnikiem, który pomimo jego absencji wygraliśmy i to w dobrym stylu.
Przechodząc jednak z defensywy do ofensywy, wspomniany wcześniej Praszelik pokazał, że w skali sezonu może być wzmocnieniem, zwłaszcza gdy przyrównamy go do Michała Chrapka, który grał na „10” rok wcześniej. Ciekawie rozgrywał, mógł dołożyć bramkę do asysty, a przy tym, mimo wieku młodzieżowca widać, że jest gotowy na seniorski futbol. Dobrze zbudowany, potrafi powalczyć ciałem, można liczyć, że kolejny rok z rzędu Dariusz Sztylka sprowadził młodzieżowca z dużym potencjałem i też gotowego do gry na teraz.
Podobnie ocenić można Fabiana Piaseckiego, który poza bramką także dorzucił taką pewność i spokój z piłką, potrafił ją utrzymać, podciągnąć akcję, rozegrać, nie wyglądał w tym elemencie dużo gorzej od Erika Exposito. Z zawodników ofensywnych rozczarował Lubambo Musonda, który znów pokazuje, że w naszej lidze nie sprawdza się na skrzydle, braki techniczne robią swoje. Straty, złe przyjęcia irytowały aż za bardzo. Po tym meczu trochę bardziej liczę, że wkrótce zakończy się trwająca już jakiś czas historia dotycząca sprowadzenia skrzydłowego, bo na ten moment poziom gwarantuje tylko Robert Pich. Swoją drogą, w meczu z Piastem zagraliśmy nie tylko bez docelowego skrzydłowego, ale także bez bocznych obrońców, a też musimy pamiętać o niedysponowanym Rafale Makowskim i Eriku. Mimo dużych zmian zdaje się, że skład teraz jest dużo szerszy, co jest ważne wobec reszty sezonu.
Teraz w sobotę wyjazd do Krakowa. Chyba wszyscy byśmy sobie życzyli, aby powtórzył się wynik sprzed roku. Wiemy, że wcześniej średnio nam wychodziły mecze wyjazdowe, jeśli chcemy celować w poprawę wyniku z ubiegłych rozgrywek, to one będą do tego kluczem. A trzy punkty teraz nie są mało prawdopodobne. Wisła w meczu z Jagiellonią wyglądała mocno przeciętnie, więc jeśli znów zagramy typowy dla Vitezslava Lavicki zdyscyplinowany futbol, wsparty kreatywnością naszych pomocników, to możemy liczyć na zwycięstwo.
Chcesz wesprzeć naszą redakcję i otrzymać w zamian coś od nas?
Kliknij TUTAJ, by poznać szczegóły.