Okiem Patrona: Pochwała cierpliwości

Okiem Patrona: Pochwała cierpliwości

fot.:

Po ostatnich dwóch meczach takie hasło chyba najlepiej podsumuje to, co mam na myśli. Dziwnie tak zaczynać tekst od podsumowania, ale chyba to będzie kluczowe. Myślę, że naszą dużą przywarą jest kompletny brak opanowania. Talent dorywczego działania. Z tego powodu świetnie działamy instynktownie, zrywami, ale długofalowo wiele potrafimy popsuć.



 

Ostatnie dwa mecze pokazały świetnie, że nie można mieć wszystkiego od razu. Tak, nawiązuję tutaj do legendarnego już skrzydłowego (z czego plotki wskazują, że tylko czekamy na zamknięcie historii Bartłomieja Pawłowskiego w Turcji), ale mimo czasem takiej sytuacji, nie trzeba uprawiać sztuki czarnowidzenia. Ostatnie 1,5 roku pokazało, że osoby będące tam u góry zasługują na zaufanie. Że skoro prowadzą dany temat długo, to tylko i wyłącznie dlatego, że wierzą w daną osobę czy rzecz. I że na koniec dnia te decyzje się bronią. I nie mówmy o tym, że czekamy na najemnika, że są inne opcje. Bo zawsze u sąsiada trawa jest zieleńsza, a u nas jest najgorzej i to tylko nam piasek w oczy leci.

A czy Jakub Łabojko, który w każdym meczu popisuje się solidnością, który w dwóch ostatnich meczach złapał środek pola, jest fanatykiem Śląska od dzieciństwa? Nie, wiemy, że jest wychowankiem Piasta. Ale nie przeszkodziło mu to w rozegraniu świetnych zawodów przeciwko gliwiczanom? Czy przeszkadza komukolwiek teraz po dwóch meczach, że Praszelik był związany z Legią? Albo, że Wojciech Golla jest wychowankiem Lecha? Co to za absurdalny argument, że przychodzi do nas najemnik. Nie wiem, czy co niektórzy przespali ostatnich kilkanaście, czy kilkadziesiąt lat, ale futbol teraz polega głównie na najemnikach.


Autor tego tekstu jest Patronem ŚLĄSKnetu. Wejdź na www.patronite.pl/slasknet i dołącz do wąskiego grona osób, które wspierają naszą redakcję i mogą liczyć na coś w zamian!


Skoro Cotra, były kapitan Zagłębia, mógł do nas przyjść i uzyskać szacunek, to nie rozumiem pojawiających się komentarzy, że ewentualny ruch z Pawłowskim to błąd, bo to najemnik. Jakie to ma znaczenie, jeśli będzie się bronił sportowo? A ostatnie lata w ekstraklasie pokazały, że na to go stać. Jeśli ten transfer wypali, to te same osoby będą wychwalały pod niebiosa klub za taki ruch. Tylko, że przy kolejnym pojawiającym się potknięciu, będą pierwszymi do atakowania. Warto sobie odpowiedzieć, czy to służy dobru naszego klubu. Takie ciągłe bicie. Bo czasem mam wrażenie, że możliwość i łatwa dostępność do Śląska powoduje, że najłatwiej jest bić w niego przez tych, którzy mówią o jego dobru.

A dziś Śląsk jest w dobrych rękach i warto dać spokojnie pracować. Poczekać 2-3 miesiące z ocenami. Bo kolejne ataki w niczym nie pomogą. Na dziś warto się cieszyć tym, że pomimo trudnej sytuacji kadrowej, braków mamy maksymalną ilość punktów. Że możemy oczekiwać dobrego meczu w naszym wykonaniu z Lechem i co więcej, oczekiwać trzech punktów. Ale jeśli (nie daj Boże) nie wyjdzie? To będzie kolejna okazja do rehabilitacji, tak jak po meczu z ŁKS. Kolejny raz piszę o zaufaniu i wierze w ten zespół, bo pod tym kątem jesteśmy wrażliwi jak niemowlę i łatwo zapominamy o wykonywanej wcześniej dobrej pracy.

Chyba zbyt łatwo zapominamy, gdzie byliśmy 2/3/4 lata temu, z jakiego bagna pod względem sportowym się wygrzebaliśmy. Owszem, możemy mówić też o tym, co było 8 lat temu, ale na tamten sukces nie byliśmy gotowi. I lepiej zachować rozsądek w ocenie i pamięć o popełnionych błędach. Bo po Oreście Lenczyku tak pragnęliśmy ładnego futbolu, że ładnie zakręciliśmy się na dnie tabeli. A za chwilę możemy tak pragnąć szybkiego transferu, że szybko naściągamy szrotu i wrócimy do niedawnych problemów.

Bądź na bieżąco! Obserwuj Śląsknet w Google News. Śledź nas też na WhatsAppie, Facebooku, YouTubie, X (Twitterze), Instagramie oraz TikToku.