Okiem patrona: Przemyślenia, gdy futbolu brak

Okiem patrona: Przemyślenia, gdy futbolu brak

fot.:

Ostatni tydzień był ubogi w emocje związane z konkretnie grą w piłkę. Niestety, zmiany na ostatnią chwilę plus coraz większa ilość zachorowań zaczynają coraz mocniej mieszać w terminarzu. Odnośnie odwołanego meczu wyjazdowego nie będę się rozpisywał. Zostało powiedziane wiele, na końcu najbardziej ucierpieli kibice, którzy mieli przygotowane plany, poświęcili na to pieniądze, a ostatecznie nie miało to znaczenia dla grupy osób w garniturach. Jakby zapomniano, dla kogo ten sport jest.



 

Podróżując po mieście, przypomniałem sobie w kontekście jutrzejszego meczu (oby, bo różne plotki krążyły na temat najbliżej kolejki) z Cracovią, jak w 2017 roku obecny trener Michał Probierz i członek zarządu tego klubu był blisko angażu w Śląsku wraz z Andrzejem Kucharem. Stety/niestety, do tego nie doszło, przejęcie przez Grzegorza Ślaka (patrząc po ostatnich jego historiach bardziej stety) też nie.

No ale dlaczego o tym wspominam? Ano, bo jadąc autobusem zacząłem się myśleć o sytuacji właścicielskiej Śląska. A zasadniczo, co musi się zdarzyć, kim musiałby być potencjalny nasz właściciel. Ostatnio umilkły głosy na temat szybkiej i priorytetowej sprzedaży klubu z rąk miasta. Jednak jeszcze niedawno było to wymagane, wręcz na zasadzie byle komu, byle szybko.

 


Autor tego tekstu jest Patronem ŚLĄSKnetu. Wejdź na www.patronite.pl/slasknet i dołącz do wąskiego grona osób, które wspierają naszą redakcję i mogą liczyć na coś w zamian!


 

Czas pokazuje, że może i lepiej, że z większości plotek czy przetargów nic nie wypaliło, bo ciężko o hipotetycznie dobry wybór. Po czasie okazuje się, że albo jakieś afery są związane z tymi osobami, albo są anonimami, albo doświadczenia z innych miast pokazują, ile dziwnych postaci chce wejść do tego środowiska. Jedyną rozsądną opcją zdaje się być ktoś związany z Wrocławiem, kto będzie chciał postawić na długofalowy rozwój, dobro klubu, a nie wykorzystać tylko do swoich może nawet podejrzanych interesów.

Nie powinna być to osoba związana biznesowo z ratuszem, tak mi podpowiada doświadczenie. Triumwirat Han-Holanowski-Nawara oznaczał blokadę. Pod hasłami o Lidze Mistrzów, zarządzaniu po Wrocławsku ukrywała się stagnacja, brak rozwoju. Ciężko też wierzyć, że ktoś kompletnie z zewnątrz będzie chciał po prostu rozwinąć ten klub, bardziej może być on okazją do wykonania swoich biznesów.

Chciałbym, żeby pojawił się ktoś ze świeżym spojrzeniem, kto byłby podobny do Michała Świerczewskiego z Częstochowy. Które łączą aktywność tu, na miejscu z pomysłem, strategią. Ale to są wyjątki. Tak naprawdę, gdy przeanalizujemy temat to zobaczymy, jak ciężko jest, aby w naszych warunkach klub trafił w odpowiedzialne ręce. Obecnie, może to i lepiej, że Śląsk jest w rękach magistratu.

Nie jestem zwolennikiem takich rozwiązań, uważam, że sport zawodowy powinien być oddzielony od miejskich środków, ale to jest opcja z przyszłości. Na dziś przynajmniej mamy jakąś stabilizację oraz wreszcie osoby, które wiedzą, na czym klub piłkarski polega, po wielu latach jest jakiś pomysł, rozsądna realizacja planów, choć oczywiście można też znaleźć wady.

Taką chociażby jest temat akademii, powoli już mitycznej. Każdy dzień nas przybliża do jej powstania, tylko że to takie dreptanie w miejscu. Gdyby udało się dopiąć też ten temat, wreszcie można by pokusić się o stwierdzenie, że Śląsk zostaje zabezpieczony na wiele lat. Myślę, że poza strategią na pierwszy zespół, akademia na wyższym poziomie jest kluczowa, aby Śląsk mógł się względnie samodzielnie finansować.

Świeże przykłady Przemysława Płachety, Jakuba Łabojki pokazują, że na transferach wychodzących można, nawet teraz mimo kryzysu, dobrze zarobić. Lech Poznań wraz ze swoją akademią pokazuje, że dzięki dochodom z kolejnych wychowanków można wejść na wyższy poziom. Jeśli nie chcemy, by wyższa pozycja Śląska była tylko chwilowym efektem, krótkimi latami wzrostu, jak miało to miejsce niedawno, to musi być dołożone w tym celu coś więcej. A jest na to możliwość. Akademia nią jest. Jeżeli będzie co chwile wychodził jakiś problem, to za kilka lat obudzimy się znów w grupie spadkowej (bo przecież wkrótce znów będzie jakaś reforma).

Ale obecnie Oporowska jest za wąska, ale koło stadionu miejskiego są samosiejki. Ale dojazd. Ale dofinansowanie z ministerstwa. Ale dlaczego od tylu lat w tym temacie jesteśmy ekspertami od ale?

Bądź na bieżąco! Obserwuj Śląsknet w Google News. Śledź nas też na WhatsAppie, Facebooku, YouTubie, X (Twitterze), Instagramie oraz TikToku.