Okiem Patrona: Wyjazdowy dramat w dwóch częściach
fot.: Paweł Kot
Niedawno pisałem o tym, że dwa zwycięstwa w tym tygodniu to jest realny plan. Do tego powinniśmy dążyć, to ma nam pokazać, w co celujemy w tym sezonie. Ależ byłem w błędzie. Niesamowite, jak ostatnich kilka dni dni zmieniło kompletnie postrzeganie i atmosferę wokół klubu. Porażka z Pucharu Polski po dobrym starcie została zapomniana, ale teraz już robi się poważnie.
W sumie myślałem, aby ten tekst zamknąć po wstępie. Bo pytanie, po co gramy na wyjeździe? Nie wiem, ale jak to się wyjaśni, to będzie można na ten temat coś napisać. Tu mogłaby paść kropka. Wychodzimy na dwa kolejne mecze i jesteśmy nijacy, snujemy się po boisku jak ci wracający późną nocą z imprez, gdy sił już brak.
Autor tego tekstu jest Patronem ŚLĄSKnetu. Wejdź na www.patronite.pl/slasknet i dołącz do wąskiego grona osób, które wspierają naszą redakcję i mogą liczyć na coś w zamian!
Tu jest problem. Przegrane są stałym elementem sportu, a zwłaszcza futbolu, to nie raz w momentach kryzysu budują się mocne zespoły albo mają miejsce kluczowe zmiany. Ale porażki są akceptowalne, gdy po nich się podnosisz, a u nas nie było tego widać w ostatnich dniach. Odstawiam stoicki spokój, podejście by oceniać krok po kroku. Na wyjazdach kroków postawiliśmy wiele, a każdy kończy się bólem.
Chciałbym coś ciekawego tu napisać, jakieś może sensowne przemyślenie, ale po takich dniach jak ostatnie ciężko coś rozsądnego stwierdzić. Bilans meczów wyjazdowych w tym roku mówi wystarczająco dużo.