Oporowska fiesta

W niektórych miastach taki wieczór zdarza się co roku. Są takie które przeżywają go znacznie rzadziej i takie, które nie przeżywają go w ogóle. Na swoją szansę Wrocław czekał bardzo długo. Jutro o 17 przy Oporowskiej Śląsk zmierzy się z Arką. Jeśli utrzyma przewagę na rywalami w tabeli, stolicę Dolnego Śląska czeka fiesta, jakiej to miasto od dawna nie pamięta.


 

Rywal na kolana nie rzuca. Na chwilę obecną ma zarezerwowane miejscówki w pociągu do I Ligi i jeśli nie ugra zdobyczy punktowej we Wrocławiu, opuści dumne ekstraklasowe szeregi. Jedno zaś oczko, wywalczone w tym starciu, zapewnia wrocławianom grę w Europie w przyszłym sezonie.

Kropkę nad i piłkarze Śląska będą zmuszeni postawić w mocno okrojonym składzie. Do długiej listy absencji dołączył Sebastian Mila. Po etatowym kapitanie Śląska opaskę powinien przejąć Dariusz Sztylka. Bez swojego asa wrocławski klub dawał już sobie radę i w trudniejszych sytuacjach, jak choćby wywożąc komplet punktów z Konwiktorskiej. Poza tym wrocławianie bardzo dobrze radzą sobie z drużynami, które uprawiają defensywę radosną. Pokazał to mecz z Bełchatowem, zaś że Arka ma wszystko czego trzeba, by piłkarzom GKSu dorównać, pokazało ich spotkanie z Legią, gdzie kurioza w obronie ścieliły się gęsto, zaś gdynianie na własnym boisku tracili gola za golem i zawodnika za zawodnikiem.

Skąd jednak słabość Arki? Po serii marnych wyników rozstano się z trenerem Pasieką, który stawiał na bardzo wysoki pressing, mocno utrudniający rywalom grę w środku pola. Takie zachowanie do pewnego momentu skutecznie paraliżowało poczynania przeciwnika, punktem zwrotnym jednak zawsze był indywidualna pomyłka, który odwracał losy spotkania. Taktyka wydawała się być słusznie dobierana, srodze zawodzili jednak wykonawcy, popełniając elementarne błędy.

Marnie poczyna sobie zwłaszcza defensywa gdynian. Abstrahując od błędów indywidualnych, bardzo często brakuje ubezpieczenia ze strony drugiej linii, przez co nie jest zbyt trudnym przebicie się przez środek pola . Arka odstąpiła od wysokiej gry (co efektów nie przyniosło), zaś z uwagi na ilość popełnianych przez zawodników z Pomorza błędów, zasadnym wydało się odpowiedzenie samemu grą wysoką, wymuszającą błędy, które szybcy, ofensywni gracze Śląska mogliby wykorzystać.

Nie ma jednak co ojca uczyć dzieci robić, trener Lenczyk wespół z asystentami z całą pewnością ma rywala doskonale i szczegółowo rozpracowanego, dzięki czemu wykorzysta jego liczne słabości. Końcem końców drugą drużyną tabeli nie zostaje się przez przypadek. Nieprzypadkiem też Śląsk pozostanie nią po zakończeniu tego sezonu.

Fiestę na trybunach zakłóci nieco protest kibiców, tak więc zamiast gorącego dopingu usłyszymy na stadionie przynajmniej w pierwszej połowie poezję ciszy. Możliwość uświetnienia gromkim dopingiem takiego wieczoru jak ten, nie zdarza się na co dzień, dlatego szykujmy gardła na końcówkę spotkania!

Bez wątpienia głośno, gromko, wszem i wobec, zapraszamy na Oporowską. Emocje i wspaniała atmosfera gwarantowane. Przynajmniej jeden dramat również. Czyż to nie najlepszy sposób na spędzenie pięknego niedzielnego popołudnia?

Bądź na bieżąco! Obserwuj Śląsknet w Google News. Śledź nas też na WhatsAppie, Facebooku, YouTubie, X (Twitterze), Instagramie oraz TikToku.