Orest Lenczyk: Nie byłem tu od 1966 roku

Po spotkaniu w Oławie w budynku klubowym na piłkarzy i sztab szkoleniowy Śląska czekał obiad. W drodze do jadalni Orest Lenczyk znalazł dla nas chwilę czasu. Oto, co powiedział trener.


 

O powrocie do Oławy

Na tym boisku nie byłem chyba od 1966 roku. W tamtych czasach przede wszystkim studiowałem, a tutaj było tylu wspaniałych piłkarzy, że ja to raczej piłkę kopałem. Była tu wówczas trzecia liga, później awans, następnie rozgrywki międzywojewódzkie. Trochę mi się już to miesza. Stąd odszedłem do Ślęzy Wrocław, ponieważ warunkiem uzyskania specjalizacji było trenowanie u szkoleniowca Jednoroga, który prowadził specjalizację na uczelni.
Zawodnicy sobie dzisiaj pograli, pobiegali. Mam nadzieję, że nie popsujemy czegoś w tej przerwie, żeby znowu nie napisano, że Śląsk ma kryzys.

O powrocie Kaźmierczaka
(pierwszy trening z drużyną planowany na poniedziałek)

Wskoczy do wody. A czy będzie pływał? Nie wiem. Jest to dla mnie sytuacja delikatna, bo on wykonał gigantyczną pracę, a z drugiej strony już jest niemal połowa października. Będę robił wszystko, aby czegoś nie popsuć, a także czuwał, aby zawodnik był przygotowany do okresu przygotowawczego. Jeśli to pójdzie tak spokojnie, jak szło w przypadku powrotu na boisko Jarka Fojuta, to nie wykluczam, że do końca rundy może jeszcze coś tam pograć.

O urazach Voskampa i Alexandre

Do Bełchatowa chyba go nie zabierzemy. W tym kierunku idzie raczej Gikiewicz, co jest zrozumiałe, bo od miesiąca mogę z niego korzystać. Voskamp nie był wcześniej w takim cyklu treningowym jak u nas. Potrzeba dłuższego czasu, aby powiedzieć: to jest to. Najlepszym dowodem był dzisiaj Alexandre, który musiał zejść po pięciu minutach. A oświadczono mi, że jest zdolny do gry. Zły jestem na wszystkich, którzy mieli \"do czynienia\" z nim. Nie chcę mieć takiej sytuacji z Voskampem. Dla nas to nie jest byle jako zawodnik.

O powodach bólu głowy

Ustawienie Pietrasiaka w pomocy wynikało z tego, że chciałem w takim meczu wstawić zawodników na takie pozycje, żeby grali blisko graczy, z którymi zazwyczaj współpracują. Fojut z Celebanem skutecznie wrócili do gry razem. Natomiast chciałbym mieć ból głowy z powodu posiadania kilku zawodników na te dwie pozycje. Ale w tej chwili największy ból głowy powoduje to, że drużyna jest na pierwszym miejscu. Wszyscy żądają, żebyśmy kolejne mecze tylko wygrywali.

O nieobecnym Ćwielongu


Piotrek chciał koniecznie grać cały mecz. A ponieważ tu był mecz towarzyski, a w Młodej Ekstraklasie ligowy, to zdecydowaliśmy się, żeby zagrał tam. Mam nadzieję, że nic mu się nie stało.

Bądź na bieżąco! Obserwuj Śląsknet w Google News. Śledź nas też na WhatsAppie, Facebooku, YouTubie, X (Twitterze), Instagramie oraz TikToku.