Ostatnia część trylogii mieleckiej (FELIETON)

Ostatnia część trylogii mieleckiej (FELIETON)

fot.:

Luty, Polskę doświadcza chłód zimy i szarość trwającego zamrożenia kraju w związku z walką z wirusem, a we Wrocławiu dogorywa projekt oparty o postać Vitezslava Lavicki. Późna wiosna, wraz z przyjściem trenera Jacka Magiery rozkwitły nadzieje na awans do eliminacji europejskich pucharów. Pytanie, jak po czasie będziemy wspominać tło i kontekst jesiennego, trzeciego w tym roku pojedynku ze Stalą Mielec?



 

Wśród wielu historii pobocznych, jakie tworzą się w ekstraklasie, Stal ze Śląskiem łączy coś więcej, niż tylko wydarzenia boiskowe. Na przestrzeni całego roku oba zespoły mocno ewoluowały, dosyć niespodziewanie wraz z jego końcem znajdując się blisko w tabeli i jeszcze bardziej zaskakująco, w jego górnej części. Śląsk celuje wysoko, tak aby ponad nim było tylko niebo, choć po drodze ma jeszcze szklany sufit do rozbicia. Mielczanie trochę wbrew logice, niczym Ikar, przeżywają chwile wysokiego lotu i nic nie zapowiada, aby mieli stracić swoje skrzydła.

PRZYJEMNOŚĆ SKUTA LODEM

Przy okazji różnych redakcyjnych podróży i spotkań jest jedno słowo, które u kilku moich kolegów tworzy ciarki, z ust skrada uśmiech i wywołuje pustkę w oczach. Mielec, to jest to magiczne hasło i nie dlatego, że coś złego jest z tym miastem. Dla nich podróż z pierwszego lutego na wschód Polski była doświadczeniem bolesnym, gdzie poza rozbrajającym mrozem, zimową szarością i ciemnością doszło rozczarowanie jakże nikłym poziomem jakości piłkarskiej.

A był to przecież pierwszy wiosenny mecz, jakże ważny dla wszystkich osób zjednoczonych wokół Śląska. Dla piłkarzy, kibiców, osób zarządzających, miał on pokazać, że WKS idzie dobrą ścieżką, dać nadzieję na udaną rundę. Zamiast tego dostaliśmy kolejny ze znaków świadczących o zbliżającym się końcu rozdziału w historii Śląska, gdzie pióro trzymał trener Lavicka. Był to dowód na to, że bez Krzysztofa Mączyńskiego wrocławianie tracą połowę swojej mentalnej siły, a gdzieś w tle ostatnie 90 minut rozegrał Maciej Pałaszewski, którego historia w Śląsku też się odbywała głównie gdzieś w tle. Bezbramkowy remis z przedostatnią Stalą pozostawił tylko wspomnienie rozczarowania i przeszywającego mrozu.

TEORIA SZYBKIEJ EWOLUCJI

Mijają 3 miesiące i znów jesteśmy świadkami starcia z Biało-Niebieskimi, gdzie obie drużyny ewoluują. Śląsk się zmienia z chęci sukcesu, wzrostu, na ławce jest Jacek Magiera, który ma zmienić oblicze drużyny. Też zespół gra innym systemem, wzmocniony i kilka nowych postaci wprowadzonych przez szkoleniowca. Stal natomiast zmuszona chęcią przetrwania przyjeżdża z doświadczonym trenerem Gąsiorem, wierząc w szczęście i sukces, jakim będzie wywalczenie utrzymania w ostatniej możliwej chwili.

To był słodko-gorzki mecz, bo z jednej strony dał on awans, z drugiej widać było w nim problemy, które będą dalej trawić zespół. Jakie znaczenie miało to, że piłkarze potrafili większość czasu utrzymywać się przy piłce, kreować sytuacje, skoro też dali się zdominować w końcówce i wypuścili swój los z rąk. Tylko szczęśliwy układ zdarzeń spowodował przecież, że Śląsk 4 miejsce zajął, mało kto się spodziewał ostatecznego zestawienia wyników. Po czasie widzimy, że scenariusz napisany w tamtym spotkaniu jest uniwersalny, że to nie było jedynie potknięcie, a negatywny element tożsamości tej drużyny, gdzie ostatnie minuty będą generowały stres i niepewność, a często także żal straconych punktów.

NIEBEZPIECZNE NARRACYJNIE STARCIE

Przed nami trzecia część tej wrocławsko-mieleckiej historii roku 2021, gdzie może ona nam spiąć doświadczenia. Pojedynek ze Stalą jest niewygodny, jak wspomniałem, nie jest to drużyna drwali, nie jest to drużyna skupiająca się na przetrwaniu, a dość niespodziewanie gra przyjemnie dla oka i jest zagrożeniem dla każdego rywala. Dla kibiców skupionych głównie na swoim klubie strata punktów na wschodzie może być kolejnym znakiem, że dzieje się coś złego, bo przecież Stal trzeba kolokwialnie rzec ujmując ogolić.

To jest jednak fakt, zwycięstwo w sobotę będzie bardzo ważne, pokazujące, że Śląsk swoje określone miejsce w ligowym ekosystemie ma, że potrafi to udokumentować postawą na murawie. Przy okazji pozwoli też spojrzeć na te trzy pojedynki jako historię o zmianie, rozwoju i wzrastaniu mimo różnych problemów spotykanych na drodze.

Bądź na bieżąco! Obserwuj Śląsknet w Google News. Śledź nas też na WhatsAppie, Facebooku, YouTubie, X (Twitterze), Instagramie oraz TikToku.