P. Kaźmierczak: Nie jesteśmy jeszcze w optymalnej formie
Przemysław Kaźmierczak jest jednym z pięciu zawodników, którzy w przeszłości byli graczami ŁKS-u. Po sparingu z tą drużyną pomocnik poświęcił kilka minut na rozmowę, nie tylko na temat sobotniego meczu. Są jeszcze w ŁKS-ie zawodnicy za czasów, gdy byłeś jego graczem?
Jest Michał Łabędzki, Bodzio Wyparło, więc nie zostało ich wielu, ale ja w ŁKS-e dawno byłem – byłem, bo nie można powiedzieć, że grałem – minęło już 10 lat. W Śląsku jest Łukasz Madej, który wtedy był w drużynie.
To był chyba najtrudniejszy przeciwnik z dotychczasowych sparingpartnerów. Łodzianie wypracowali sobie kilka bramkowych sytuacji i gdyby lepiej ustawione celowniki, wynik meczu mógłby być inny.
To jest lider pierwszej ligi - dobry zespół, w którym są dobrzy zawodnicy. W dzisiejszych czasach nie ma łatwych meczów, trzeba biegać, walczyć, niezależnie czy rywal jest z pierwszej, czy drugiej ligi. Staramy się, ale wiadomo, że nie da się wszystkiego obronić. Miejmy nadzieję, że z każdym meczem sparingowym będzie coraz lepiej. Traktujemy te spotkania poważnie, bo liga jest coraz bliżej i trzeba do każdego meczu podchodzić z nastawieniem, jakby to była walka o ligowe punkty.
Trochę przeszkadzał w grze dzisiaj wiatr, za to murawy nie można mieć chyba zastrzeżeń.
Myślę, że była to najlepsza murawa ze wszystkich, na których graliśmy do tej pory, ale wiadomo, że sztuczna nawierzchnia to nie to samo, co boisko trawiaste. W polskich warunkach nie ma jednak innego wyjścia i trzeba grać w takich warunkach. Walczymy na tyle, na ile możemy w danym momencie, przy tym uważając, żeby nie złapać kontuzji. Na pewno w tej chwili nie jesteśmy jeszcze w optymalnej formie, a ta musi przyjść na początek ligi. Start rundy dla wszystkich drużyn jest ważny, dlatego jeśli uda nam się dobrze wejść w drugą część sezonu, to z każdym meczem będzie nam grało się łatwiej.
W końcówce meczu zamieniłeś się z Mariuszem Pawelcem i przesunąłeś się na pozycję stopera. Skąd ta zmiana?
Trener krzyknął z boku, żebyśmy się zamienili. Dla mnie to nie jest problemem, zagram wszędzie gdzie mnie trener ustawi i będę starał się robić to najlepiej jak umiem.
Pokazałeś dzisiaj namiastkę swojego znaku firmowego, czyli strzału głową po stałym fragmencie gry.
Zabrakło jednak sporo, byłem trochę za daleko od bramki. Wielu rzeczy nie możemy trenować, bo nie ma na to warunków, ale na Cyprze będziemy na Cyprze pracować także nad stałymi fragmentami gry.
Myślicie z utęsknieniem o wyjeździe na Cypr, gdzie będzie można grać na zielonych murawach?
Na pewno będziemy mieć dobre warunki. Każdy piłkarz lubi trenować na boisku, a w okresie zimowym jest sporo zajęć na siłowni, w hali. Na śniegu nie można grać w piłkę, dlatego cieszymy się z tego wyjazdu na Cypr.
Czy czujecie, że po ciężkich treningach forma zaczyna wzrastać?
Jesteśmy w środku przygotowań i powoli zyskujemy świeżość. W tym tygodniu graliśmy sparingi w środę, teraz kolejny w sobotę treningi były nieco lżejsze. Trenerzy aplikują nam to, co uważają za słuszne, a my wykonujemy te zalecenia i z optymizmem wypatrujemy wznowienia rozgrywek.
Jak ocenisz Roka Elsnera, który zimą dołączył do drużyny?
Bardzo dobrze. Widać, że się dobrze zaklimatyzował i pokazuje teraz swoje umiejętności w meczach sparingowych – czy to na pozycji defensywnego pomocnika, czy stopera. Dobrze się porozumiewamy i nie można mieć żadnych zastrzeżeń. Jest konkurencja o miejsce w składzie, jest wielu zawodników w kadrze, a konkurencja dobrze wpływa, bo każdy stara się pokazać, że jest lepszy od kolegi.
