Pawłowski: Mogę grać jako dziesiątka
fot.: Mateusz Porzucek
Bartłomiej Pawłowski odpowiedział na pytania dziennikarzy przed niedzielnym meczem Zagłębia ze Śląskiem Wrocław. Początek derbów w Lubinie zaplanowano na godzinę 15:00.
Podchodzicie do niedzielnego meczu jak do każdego innego?
Ze względu na naszą rolę nie mogę powiedzieć, że czujemy atmosferę, wiemy jednak, że jest pewna energia która wypływa od kibiców. Bez względu na to, jak się punktuje czy jesteś wysoko w tabeli czy nisko, to taki mecz, w którym nawet lepsze czy słabsze moment nie wpływają na formę. Wiemy, że jest to mecz niepowtarzalny, jedyny na pół roku.
A dla ciebie? To w Zagłębiu grałeś swoje najlepsze mecze w ekstraklasie i zapracowałeś na transfer do Turcji. Sam fakt, że będziesz miał okazję zagrać na stadionie w Lubinie wzbudza sentyment?
W Lubinie czułem się bardzo dobrze, ale to już pewien zamknięty etap, za który oczywiście jestem wdzięczny. Moim celem jest teraz, by w niedzielę pomóc Śląskowi odnieść jak najwyższe zwycięstwo. Oczywiście, to będzie smaczek, że będę mógł zagrać przed swoją dawną publicznością, ale jak mówię, dla mnie najważniejszy będzie Śląsk.
Po kontuzji Patryka Janasika zacząłeś grać jako wahadłowy, jak się czujesz w tej roli?
Na początku była to dla mnie wyraźna nowość. Dużo innych zachowań w porównaniu z grą na skrzydle, inne dystanse, kalkulacja, a chodzi przecież o to, by decyzje były z automatu jak najlepsze. Myślę, również po rozmowach z trenerem, że jest progres. Ostatnio czuję się pewniej, jestem przekonany, że podejmuję coraz lepsze decyzje. Nawyki można wytrenować podczas zajęć oraz oczywiście w meczach.
Czy pozycja wahadłowego jest jedyną, na której widzisz się w obecnej formacji Śląska?
Grałem systemem 5-3-2 w Zagłębiu Lubin u trenera Piotra Stokowca, to była pozycja cofniętego napastnika pod Jakubem Świerczokiem, dziesiątka. Mogę też rywalizować na tej pozycji, ale na dziś trener decyduje inaczej, więc daję z siebie wszystko na wahadle.
Czy trener Magiera widzi cię na dziesiątce, ćwiczycie taki wariant?
Występuję tak w treningach taktycznych, ale na razie w meczach najbardziej prawdopodobne jest wahadło. Decyzje należą do trenera Jacka Magiery.
Macie poczucie niedosytu po ostatnich meczach?
Zdajemy sobie sprawę, że wśród kibiców jest niesmak, bo mocno weszliśmy w sezon dobrymi występami w pucharach. Meczów było sporo, ale stać nas na grę, która będzie dawała więcej punktów niż w ostatnim czasie. Wydaje mi się, że to przestój, seria w której było więcej remisów, ale jestem przekonany, że pójdziemy do przodu i będziemy punktować.
A może po prostu po odpadnięciu z europejskich pucharów opadło ciśnienie? Może przejście od meczu z Hapoelem Beer Szewa do Górnika Łęczna jest zwyczajnie trudne pod względem mentalnym?
Rozumiem, że kibice mogą mieć takie obawy, ale przecież w ostatnich latach nie graliśmy w pucharach, więc nie można powiedzieć, że przywykliśmy do nich i teraz nie możemy się odnaleźć w ekstraklasie. Najczęściej gramy w ekstraklasie, dla nikogo nie jest nowością. Mamy przed sobą trudnego rywala, to są derby, ale to dla nas żadna wymówka, że skoro odpadliśmy z europejskich pucharów to możemy sobie teraz pozwolić na słabsze występy. Wręcz przeciwnie, zasmakowaliśmy tego, po zespole widać, że wszystkim się spodobało, więc chcemy tam wrócić, najlepiej już w tym sezonie.