Pawłowski: Piłkarze wykonali wiele pracy
Tadeusz Pawłowski: To był ciekawy mecz. Było wiele sytuacji, obie drużyny chciały koniecznie wygrać. Nie było kalkulacji, gry na czas, za to było sporo ostrych spięć. Mecz ułożył się tak, że prowadziliśmy, ale potem przegrywaliśmy. Cieszę się, bo dawno nie odwróciliśmy losów meczu. W końcówce mieliśmy dwie bardzo dobre sytuacje, ale bramkarz Loska bardzo dobrze obronił strzał Arka Piecha, a innym razem zawodnik wybił piłkę z linii bramkowej. O swoim zespole mogę powiedzieć tyle, że piłkarze wykonali wiele pracy, było widać, że to zespół, zwłaszcza w spornych sytuacjach, w trakcie spięć. Cały zespół na to reagował. Wiemy, gdzie jesteśmy. Czeka nas wiele pracy, żeby było lepiej. Można stwierdzić, że kary finansowe podziałały pozytywnie na zespół?
To jest sprawa zamknięta. Dziękuję i poproszę o następne pytanie.
Jak trener ocenia dwie zmiany w składzie? Czy lepszym pomysłem nie byłoby wystawienie w jedenastce Arka Piecha?
Arek Piech nie miał rytmu meczowego, a ostatnie spotkania dobrze rozegrał Gąska. Nie chcieliśmy od początku ryzykować ustawieniem z dwoma napastnikami. Liczyliśmy, że szybkość i mobilność Gąski pozwolą nam stwarzać sytuacje. Przed spotkaniem rozmawialiśmy z rezerwowymi zawodnikami i powiedzieliśmy im, że ich doceniamy. Mamy wyrównaną kadrę i niuanse decydują, kto zagra. Arek wszedł na drugie 45 minut i pokazał, że może pomóc zespołowi. O to chodziło.
Wprowadzenie Igorsa to było dobre taktyczne posunięcie. Po analizie Górnika wiedzieliśmy, że będą grali wiele górnych piłek, że będzie trzeba zbierać drugie piłki. Igors długo nie grał, uważam, że zagrał dobrze, a nawet bardzo dobrze – wprowadził dużo spokoju, dużo piłek wygrał. Choć przegrał też pojedynek przy bramce, ale jeszcze muszę to zobaczyć. Mamy jednak kolejnego zawodnika do dyspozycji i kolejne rozwiązanie.
Dlaczego nie zdecydował się Pan wprowadzić najszybszego zawodnika w ekstraklasie – Cholewiaka – przeciwko najbardziej wybieganemu zespołowi?
Szukaliśmy więcej gry kombinacyjnej. Liczyłem na Daniela Łuczaka, który ma bardzo dobry strzał i bardzo dobre dośrodkowanie – najlepsze z naszych skrzydłowych. Mateusz miał też uraz na przedwczorajszym treningu, dzisiaj go jeszcze doprowadzaliśmy do gry i liczyliśmy, że da dobrą zmianę. Cieszę się, że wniósł sporo ożywienia.
Czyli to nie była kara?
Absolutnie nie.