Pętla czasu (FELIETON)

Pętla czasu (FELIETON)

fot.:

Lato 2011. Śląsk Wrocław ma dobrego szkoleniowca, szeroką, solidną kadrę i swój pomysł na grę. W europejskich pucharach jednak odpada z przedstawicielem lepiej notowanej ligi. Jedynie Legia będzie reprezentowała Ekstraklasę po tym, jak pokonała silny Spartak Moskwa. 



 

Lato 2021. Śląsk Wrocław ma dobrego szkoleniowca, szeroką, solidną kadrę i swój pomysł na grę. W europejskich pucharach jednak odpada z przedstawicielem lepiej notowanej ligi. Jedynie Legia będzie reprezentowała Ekstraklasę po tym, jak pokonała silną Slavię Praga. 

No i wtedy i teraz pokonaliśmy Zagłebie w Lubinie. Jak się skończył tamten sezon, pamiętamy. 

Ale to pewnie tylko kompletny przypadek. 

*** 

Bartłomiej Pawłowski. Bardzo długo broniłem tego transferu. Że jeszcze chwilę, za moment, w kolejnym meczu, odpali. Trwało to mniej więcej tyle, co pobieranie dużego pliku w młodzieńczych latach przy internecie o prędkości 512 kbps. I już pogodziłem się, że to się nie wydarzy, a tu niespodzianka. Naprawdę cieszę się, że mogę o tym napisać, bo nie był to łatwy mecz, a zawodnik ten zagrał na wysokim poziomie. 

Wyglądał bardzo dobrze w statystykach, ale co ważne, oglądając ten mecz miałem wrażenie, że wreszcie jest pewny siebie. Czuł grę w defensywie, kilka razy będąc ostatnim punktem obrony, jak np. przy płaskim dograniu Daniela w końcówce. Albo przy rzucie rożnym, gdzie przy początkowo sytuacji 1 na 3, po krótkim rzucie rożnym, ustawił się na tyle optymalnie, że Zagłębie nic z tego ostatecznie nie zagrało. 

No i też w grze do przodu wyglądało to lepiej. Może nie dorzucił żadnej bramki i asysty, ale działała gra kombinacyjna, dobrze współpracował z pozostałymi zawodnikami i sensownie wyprowadzał kontry swoją stroną. Szkoda mi, że po jego przerzucie zewnętrznym podbiciem nikt nie zamknął dośrodkowania Marina. To byłaby symboliczna bramka, znów bez kluczowych cyfr Pawłowski, ale w tle wykonał swoją pracę. To by oddało najlepiej jego postawę w tym meczu. Oby to tylko nie była ta jedna jaskółka, ale zapowiedź rozwoju na pozycji wahadłowego. 

*** 

Swoją drogą też 10 lat temu, w podobnych okolicznościach, graliśmy z Legią, tylko że na Łazienkowskiej. Jeden z najlepiej rozegranych meczów WKS-u jakie pamiętam. Szybkie prowadzenie, podwyższenie przed przerwą, a przede wszystkim kontrola boiskowych wydarzeń. 

Muszę przyznać, że lubię mecze z warszawianami, choć bilans w nich mamy mocno średni, to te pojedynki mają swoją otoczkę, wyjście na stadion jest wtedy trochę innym doświadczeniem. 20/30 tysięcy osób żyje meczem, niesie się doping, brawa albo chóralne słowo na k po popsutej akcji. Wierzę, że za dwa tygodnie znów nasz stadion mocno się wypełni i będziemy świadkami futbolowego święta zakończonego zwycięstwem drużyny Jacka Magiery. 

Pytanie, co będzie dalej. Kolejny powrót do rzeczywistości i spadek frekwencji do standardowej jest bardzo prawdopodobny. Zastanawia mnie, co się musi wydarzyć, aby ludzie zaczęli się chodzić tu na piłkę nożną. Wymówek jest wiele, godziny, średni poziom itd. Ale pory są różne, dojazd jest dobry, można to dostosować. Nawet nie można narzekać na poziom, bo z wyjątkiem meczu z Górnikiem Łęczna, to Śląsk gra atrakcyjną piłkę. 

Ale Śląsk ma ograniczoną bazę kibiców. Mecze z silnymi przeciwnikami pokazują, że jest potencjał, aby wielu więcej zainteresowanych przychodziło. Tylko, że największa praca jest nie przed i w dniu takiego hitu, lecz później. Aby tego kibica przyciągnąć na dłużej, aby zaczął on się z czasem utożsamiać. Bo to jest proces. Myślę, u większości z nas droga ze Śląskiem to był proces. Wyjście na stadion czy obejrzenie w TVP Wrocław meczu w niższej lidze. Tak powtarzane, że wchodzi w krew. 

Pytanie, czy w klubie starają się to zrobić i czy jest to coś więcej niż billboard i reklama w internecie. Bo w dzisiejszym konsumpcyjnym świecie to za mało. 

Bądź na bieżąco! Obserwuj Śląsknet w Google News. Śledź nas też na WhatsAppie, Facebooku, YouTubie, X (Twitterze), Instagramie oraz TikToku.