Pewna wygrana rezerw

Zespół rezerw Śląska gładko wygrał w Trzebnicy, a gdyby wrocławianie wykorzystali wszystkie wypracowane sytuacje goli byłoby dwa razy więcej. Szybko strzelone bramki pozwoliły podopiecznym trenera Wiesława Urycza na spokojna grę w dalszej części meczu. Piłkarze WKS-u chyba byli jednak zbyt rozluźnieni, bo w kilku sytuacjach nie popisali się pod bramką rywala. Wrocławian trzeba jednak pochwalić za to, że potrafili sobie stworzyć w trakcie meczu tak wiele okazji na trafienie do sitaki.


Na nietypowej dla siebie pozycji stopera bardzo dobrze spisał się Tomasz Rudolf, podobnie jak partnerujący mu Paweł Woźniak. Wyśmienity początek miał Robert Kaźmierczak, który popisał się asystami przy bramkach. Z dobrej strony pokazał się także Patryk Pabiniak, który pojawił się w drugiej połowie na murawie i trafił do siatki. To już 17 mecz rezerw w IV lidze bez porażki w tym roku. W środę o godz. 17:00 na Oporowskiej Śląsk II zmierzy się z Polonią/Spartą Świdnica.


 

Zespół kierowany przez Artura Nahajłę nie rozpoczął udanie rozgrywek, porażki w pierwszych dwóch kolejkach znamionowały, że Polonia to już nie tak silny rywal jak w poprzednim sezonie. Drużyna z Trzebnicy została przebudowana, a właściwie uzupełniona nowymi, młodymi piłkarzami. Fani Polonii liczyli, że może w potyczce ze Śląskiem ich pupile odblokują się i zdobędą pierwsze ligowe punkty. Wrocławianie szybko jednak wybili im te myśli z głów. Już w 5 minucie z prawej strony dośrodkował Kaźmierczak, a Ilków-Gołąb nie zmarnował takiej okazji i rezerwy WKS-u objęły prowadzenie. Po chwili było już 0:2, znów Kaźmierczak zacentrował, tym razem idealnie a głowę Wana, który dopełnił formalności. Gospodarze mieli olbrzymie problemy z przedostaniem się pod bramkę Trojana, właściwie przez pierwsze 45 minut tylko dwukrotnie groźnie zrobiło się pod wrocławską bramką. W 19 minucie rzut wolny z odległości około 22 metrów tradycyjnie wykonywał Kapinos, ale czujny bramkarz WKS-u odbił futbolówkę. Zaś w 34 minucie po rzucie rożnym strzał Mądrzejewskiego został zablokowany. Tymczasem wrocławianie w końcowych minutach pierwszej połowy w przeciągu 180 sekund wypracowali sobie trzy okazje na podwyższenie rezultatu. Najpierw do akcji ofensywnej podłączył się Rudolf, który podaniem obsłużył Ilkowa-Gołąba, ale napastnik trafił tylko w słupek. Po chwili Tarasiewicz zagrał do Gula, a ten z 10 metrów nie trafił w światło bramki. Wreszcie Kaźmierczak z 6 metrów, mogąc zapytać się bramkarza w który róg ma strzelić, niemalże podał mu piłkę w ręce.




Druga część meczu rozpoczęła się podobnie jak poprzednia. Znów po 5 minutach gry pod bramką znalazł się Ilkow-Gołąb i po raz kolejny zmusił Siemiątkowskiego do kapitulacji. Po chwili mogło być już 0:4, ale Kaźmierczak przegrał pojedynek sam na sam z bramkarzem Polonii. Ambitnie grający, choć tego dnia będący tylko tłem dla graczy Śląska, gospodarze w 73 minucie zdobyli honorową bramkę. Rzut wolny wykonywał Żminkowski, piłkę odegrał Jaskułowski, a formalności dopełnił Sztochel. Wynik meczu ustalił Pabiniak, który wykorzystał dogranie Freya. Tuż przed końcowym gwizdkiem arbitra okazję na zmniejszenie strat miał Jaskułowski, ale górą w tej sytuacji był Trojan.





Polonia Trzebnica – Śląsk II 1:4 (0:2)

Sztochel 73’ – Ilków-Gołąb 5’, 50’, Wan 13’, Pabiniak 82



Polonia: Siemiątkowski - Mądrzejewski, Kapinos, Żminkowski, Maksimowski (76’ Kulej) - Bobik (46’ Pawlak),, Tass, Sztochel, Łaba - Górski (Banach), Jaskułowski.



Śląsk II: Trojan –Gawron (86’ Błąkała), Rudolf, Woźniak, Pędzich –Tarasiewicz (82’ Danek), Gul (76’ Frey), Mróz, Wan – Ilków-Gołąb, Kaźmierczak (69’ Pabiniak)



Marcin Polański

Autor

Marcin Polański

W Śląsknecie od 2003 roku (z przerwami urlopowymi), przez niemal 10 lat redaktor naczelny.

Bądź na bieżąco! Obserwuj Śląsknet w Google News. Śledź nas też na WhatsAppie, Facebooku, YouTubie, X (Twitterze), Instagramie oraz TikToku.