Pewna wygrana rezerw

Zespół Śląska II pewnie 4:0 pokonał beniaminka, a gdyby piłkarze WKS-u wykazali więcej zimnej krwi pod bramką rywala to goli padłoby dwa razy więcej. Spotkanie nie było wielkim piłkarskim widowiskiem, wrocławianie od początku spotkania kontrolowali sytuacje, a swoją przewagę udokumentowali kolejnymi bramkami. Udany powrót do Śląska zaliczył Kamil Biliński, który dwukrotnie wpisał się na listę strzelców.


 

Spotkanie na Oporowskiej rozpoczęło się z małym poślizgiem, bowiem część zawodników zespołu gości dotarła na stadion z opóźnieniem. Tymczasem we wrocławskiej drużynie z powodu urazu nie mógł zagrać Michał Pędzich i w wyjściowym składzie zastąpił go Edwin Frey. W potyczce z Orlą wzięło udział także kilku piłkarzy z pierwszej drużyny oddelegowanych przez trenera Ryszarda Tarasiewicza. W defensywie zagrali Andrzej Ignasiak, Tadeusz Socha i Tomasz Rudolf, w drugiej linii pojawili się Marek Gancarczyk i Sebastian Dudek, a w ataku Tomasz Szewczuk. Ta niezwykle silna jak na czwarto ligowe warunki drużyna od pierwszych minut zaatakowała bramkę Orli. Już w 10 minucie oko w oko z golkiperem znalazł się Szewczuk, ale Wielogórski zdołał odbić futbolówkę. Chwile później sporo pretensji do arbitra mieli zawodnicy gości, gdy po interwencji Sochy w polu karnym upadł Kauch, a sędzia nie podyktował rzutu karnego. Była to jedna z nielicznych groźnych bramkowych sytuacji gości w tym spotkaniu. W 15 minucie wrocławianie wyszli na prowadzenie gdy po indywidualnej akcji w pole karne wpadł Biliński i z łatwością posłał piłkę do siatki. Po chwili mogło być 2:0, gdy po rzucie rożnym główkował Ignasiak, ale tym razem szczęście sprzyjało bramkarzowi. W 32 minucie Biliński ponownie stanął przed szansą zdobycia gola, jednak tym razem w pojedynku sam n sam górą był Wielogórski. Po chwili piłka jednak po raz drugi wpadła do siatki, gdy dobrze do akcji ofensywnej podłączył się Ignasiak precyzyjnym uderzeniem podwyższył prowadzenie Śląska. Przed przerwą wrocławianie jeszcze dwukrotnie byli bliscy zmuszenia golkipera Orli do kapitulacji. W 42 minucie Biliński niepotrzebnie zdecydował się na strzał z 16 metrów, zamiast podawać do Szewczuka, który w 44 minucie przegrał kolejny pojedynek z bramkarzem.




Po przerwie w zespole Śląska nastąpiły trzy zmiany – Parada, Pabiniak i Kaźmierczak zmienili Sochę, Rudolfa i Gancarczyka, nie wpłynęło to jednak na zmianę obrazu gry. W 52 minucie Frey wypatrzył Bilińskiego, który nie dał szans Wielogórskiemu. Goście nie mogąc przebić się pod bramkę Kaczmarka próbowali uderzać z dystansu, jednak brakowało im siły i precyzji. Tymczasem wrocławianie marnowali jedną sytuacje bramkową za drugą. Najpierw Pabiniak z 13 metrów uderzył obok słupka, po chwili bramkarz złapał piłkę po uderzeniu głową Ignasiaka, a także sparował futbolówkę po strzale z 10 metrów Dudka. W 70 minucie za długo na 5 metrze na piłkę czekał Kaźmierczak i obrońcy zdołali wybić futbolówkę, a po chwili „Kazik” przestrzelił z 8 metrów. W końcówce szczęścia zabrakło także Dudkowi, gdy uderzył z linii pola karnego. W 90 minucie za niewykorzystane sytuacje zrehabilitował się Kaźmierczak, który popędził z piłka prawie przez pół boiska, po drodze omijając rywali niczym slalomowe tyczki, i posłał piłkę do siatki obok bezradnego brakarza.





W sobotę w kolejnym meczu rezerwy Śląska zmierzą się w Zgorzelcu z Nysą.





Śląsk II Wrocław – Orla Wąsosz 4:0 (2:0)


Bramki: Biliński 15’, 52’, Ignasiak 36’, Kaźmierczak 90’





Śląsk II: Kaczmarek – Tarasiewicz, Socha (46’ Parada), Ignasiak (46’ Pabiniak), Rudolf – M. Gancarczyk (46’ Kaźmierczak), Dudek, Mróz, Frey – Biliński (82’ Błąkała), Szewczuk.





Orla: Wielogórski – Srebrniak, Rzepka, Dukaczewski, Rybicki – Kauch (80’ Szymkowiak), Domański (65’ Butkiewicz), Matuszewski (46’ Śliwowski), Nowakowski (46’ Niedźwiecki), Stuczyk – Ostrowski.

Marcin Polański

Autor

Marcin Polański

W Śląsknecie od 2003 roku (z przerwami urlopowymi), przez niemal 10 lat redaktor naczelny.

Bądź na bieżąco! Obserwuj Śląsknet w Google News. Śledź nas też na WhatsAppie, Facebooku, YouTubie, X (Twitterze), Instagramie oraz TikToku.