''Piast gra bardzo różnorodnie'' (OPINIA EKSPERTA)
fot.: Mateusz Porzucek
W meczu 5. kolejki ekstraklasy Śląsk Wrocław zagra na wyjeździe z Piastem Gliwice. O szalonym meczu z ubiegłego weekendu, wymianie Jakuba Świerczoka na Alberto Torila i mozolnym zbieraniu minut przez Damiana Kądziora rozmawiamy z Pawłem Czado, dziennikarzem Interii.
Piast Gliwice drugi raz z rzędu przystępuje do meczu ze Śląskiem po wygranej 4:3, jednak z tą różnicą, że pół roku temu przy Reymonta był goniącym, a w ubiegłotygodniowej konfrontacji z Wisłą Płock uciekającym. Jak pan sobie tłumaczy utratę dwubramkowego prowadzenia w domowym meczu z grającym w dziesiątkę rywalem?
To dla mnie niewytłumaczalne o tyle, że takie rzeczy po prostu się czasami zdarzają. Piłka nożna różni się od siatkówki czy koszykówki, gdzie jest taka powtarzalność, że słabszy nie ma szans dogonić silniejszego, kiedy ten mu ucieknie. Natomiast to co się wydarzyło w poprzedniej kolejce było zaskakujące przede wszystkim dlatego, że Piast kontrolował sytuację i wydawało się, że łatwo wygra. Wygrał, co prawda nie tak łatwo, ale dzięki temu ten mecz będzie dłużej wspominany. Dlaczego Wisła Płock zdołała doprowadzić do remisu 3:3? Wydaje mi się, że zawodnicy Waldemara Fornalika nie do końca wiedzieli, jak mają pilnować Damiana Warchoła, który krótko po wejściu z ławki zdobył te dwie bramki dla swojego zespołu. Tak czy inaczej, dla Śląska spotkanie z Piastem nadchodzi w trudnym momencie, bo zespół z Gliwic naprawdę potrafi grać w piłkę, jest to już dobrze naoliwiona maszyna. Zauważmy, że w podstawowym składzie na mecz z Wisłą Płock wyszło dziesięciu piłkarzy, którzy byli w klubie już w poprzednim sezonie, wyjątek stanowił hiszpański napastnik Alberto Toril. To nie jest drużyna, która jak to często bywa na początku sezonu będzie potrzebowała czasu na zgrywanie się. Oni już są zgrani, wiedzą czego wymaga od nich trener Fornalik i dają sobie radę. Są bardzo silni, wszyscy doskonale się znają, w zasadzie trudno mi znaleźć jakiś słaby punkt.
W meczu poprzedniej kolejki kapitalną asystę zanotował niespełna 19-letni Arkadiusz Pyrka.
Piast w zasadzie ma nowe skrzydła, z jednej strony Kristopher Vida, który wreszcie zaskoczył, a z drugiej właśnie ten młody Pyrka. Jeśli w dalszym ciągu będzie się tak rozwijał, to aż można się tylko zastanawiać, gdzie ten zawodnik się zatrzyma. To chłopak z niesamowitą fantazją, a do tego również oczywiście umiejętnościami. Pyrka się nie boi, a jako że młodość ma swoje prawa myślę, że zajdzie daleko. Będzie coraz lepszy, szczyt przed nim. Warto podkreślić, że po meczu z Wisłą Płock obaj skrzydłowi zostali również wybrani do jedenastki kolejki Ekstraklasy SA, ale Piast jest mocny także w środku pola. Przecież taki piłkarz jak Tomasz Jodłowiec dziś znajduje się już tylko w odwodzie dla Waldemara Fornalika. Siłą są też rezerwowi, to nie jest tak, że w Gliwicach są niczym zapchajdziury, tylko jeśli dyspozycja zawodnika z podstawowego składu nie jest wystarczająca, to zmiennik naprawdę potrafi coś wnieść.
Wspomniał pan o Torilu, który tego lata w Piaście zastąpił Jakuba Świerczoka. Na niego Śląsk będzie musiał zwrócić szczególną uwagę?
Wydawało się, że odejście Świerczoka do Japonii będzie największym problemem Piasta, jednak Toril faktycznie może go zastąpić. W meczu poprzedniej kolejki Hiszpan zadebiutował w podstawowym składzie i od razu zdobył pierwszą bramkę, czyli swoje zadanie spełnił. Dajmy mu czas, średnią jednego gola na mecz na dłuższą metę to potrafi utrzymać chyba tylko Robert Lewandowski. Póki co, o tym zawodniku trudno nawet powiedzieć coś więcej, poza tym, że ma dobre warunki fizyczne i pokazał, że potrafi strzelać głową. Jeżeli trener Fornalik zaufał mu od początku na pozycji środkowego napastnika, to znaczy, że grać potrafi, ale czy będzie, tak jak Świerczok w poprzednim sezonie najlepszym strzelcem Piasta, tego na razie nie ośmielę się przewidywać. Warto również podkreślić, że ten zespół był różnie budowany. Pamiętam momenty, w których gole strzelało dla niego tylko kilku piłkarzy, ale zdarzały się też takie, gdy bramki na swoim koncie miała większość drużyny. Ciężko powiedzieć jak to się rozłoży w nowym sezonie.
Na jakie granie drużyny trenera Fornalika powinien zatem przygotować się Śląsk?
Na pewno podoba mi się sposób gry Piasta. Zespół z Okrzei umie grać różnorodnie i to moim zdaniem jest najbardziej cenne, bo najtrudniejsze do wyłapania przez rywali. Gliwiczanie nie mają potrzeby o tym mówić, ale warto podkreślić, że przed każdym meczem są bardzo dobrze przygotowani taktycznie, wnikliwie rozpracowują każdego przeciwnika, chociaż na zewnątrz oczywiście obowiązuje wersja, że skupiamy się tylko na tym, jak my mamy zagrać. Wiedzą jak się pod nią ustawić i grają w różny sposób, ale sztab Jacka Magiery na pewno wykonuje podobną przedmeczową pracę. Śląsk trafia na gliwiczan w złym momencie i zobaczymy jak będzie w niedzielę. Mecz zapowiada się ciekawie, bo wrocławianie to silna drużyna, chociaż oczywiście, że trochę przetrącona po wysokiej porażce w Izraelu na koniec walki w kwalifikacjach Ligi Konferencji Europy.
Najciekawszym letnim wzmocnieniem Piasta był Damian Kądzior, który jednak do tej pory jedynie wchodził z ławki. W jakim on jest momencie, czy gra mniej, bo przede wszystkim musi odpowiednio przygotować się fizycznie?
Moim zdaniem to prawdopodobnie jedyny powód, dla którego nie zaczął jeszcze żadnego meczu Piasta w podstawowym składzie. Kwestie fizyczne dla trenera Fornalika zawsze były bardzo istotne i ma komfort o tyle, że Kądzior jest skrzydłowym, pamiętamy jego świetne występy w parze z Rafałem Kurzawą w sezonie 2017/2018 tuż po awansie Górnika Zabrze Marcina Brosza. Szkoleniowcowi Piasta wcale się nie spieszy, bo ma wspomnianych już Vidę oraz Pyrkę. To pokazuje generalnie, że gliwiczanie są silną drużyną, która w tym momencie praktycznie na każdą pozycję ma po dwóch piłkarzy i najbardziej ciekawi mnie jak będzie spisywało się to nowe ogniwo, czyli środkowy napastnik. Toril jest ciekawym piłkarzem, więc spokojnie może wpasować się do koncepcji trenera Fornalika, a Kądzior w naszych warunkach z pewnością wypali. Już udowodnił, że na ekstraklasę jest dobrym zawodnikiem, więc podejrzewam, że jedyną przyczyną jego dotychczasowego wchodzenia z ławki są tylko aspekty przygotowania fizycznego.