Piast – ulubiony rywal Piaseckiego

Piast – ulubiony rywal Piaseckiego

fot.:

Sobotni rywal w karierze napastnika Śląska odgrywa szczególną rolę. W rundzie jesiennej Piasecki w doliczonym czasie gry meczu w Gliwicach popisał się kapitalnym golem na wagę punktu (1:1), jednak powody do szczególnej satysfakcji miał już zdecydowanie wcześniej.



 

Pierwszy gol w ekstraklasie, pierwszy w barwach zespołu z rodzinnego miasta, a w pierwszej części sezonu również najładniejszy w dotychczasowej karierze na najwyższym szczeblu rozgrywkowym. Wszystkie z wymienionych wydarzeń w kontekście Fabiana Piaseckiego łączy nazwa Piasta Gliwice, a skuteczność snajpera Śląska w konfrontacjach z jednokrotnym mistrzem Polski powoli przestaje zaskakiwać. 26-letni zawodnik w ekstraklasie cieszył się z dziesięciu trafień, a trzy z nich zanotował właśnie w spotkaniach przeciwko zespołowi z Okrzei. Przed sobotnim meczem we Wrocławiu trener Waldemar Fornalik będzie musiał uczulić swoich piłkarzy na Piaseckiego, jak na mało kogo.

ZACZĘŁO SIĘ W MIEDZI

Latem 2018 roku Fabian Piasecki cieszył się z awansu do ekstraklasy jako najskuteczniejszy zawodnik Miedzi Legnica (dziewięć bramek). Gra w wyższej klasie rozgrywkowej okazała się jednak dla niego zdecydowanie większym wyzwaniem, a pomimo dużej liczby szans od trenera Dominika Nowaka skuteczność znana z pierwszoligowych boisk nie chciała wrócić. Zakończony spadkiem sezon 2018/2019 Piasecki okrasił ostatecznie tylko jedną bramką, w rozegranym na początku października w Legnicy meczu Miedzi z Piastem (2:2). Napastnik z biegiem czasu stracił miejsce w podstawowej jedenastce, w kolejnym sezonie nieskutecznie walczył o powrót do elity z Zagłębiem Sosnowiec, ale wywalczył tytuł króla strzelców I ligi i w sierpniu 2020 roku związał się z klubem z rodzinnego miasta.

PATENT (NIE) DO LAMUSA

Debiut Piaseckiego w ligowym meczu Śląska Wrocław przypadł na… domową rywalizację z Piastem. Czy był udany? To mało powiedziane. Nowy napastnik zielono-biało-czerwonych wpisał się na listę strzelców już po niespełna dwóch minutach korzystając z inteligentnej asysty piętą Mateusza Praszelika, a jego zespół na dobry początek sezonu wygrał 2:0. Później Piasecki trzykrotnie trafiał na wyjazdach po wejściu z ławki, skoro jednak nie zaznaczył swojej obecności w wiosennym rewanżu z Piastem (0:2) można było podejrzewać, że patent na ekipę z Gliwic powoli odchodzi do lamusa. W minionej rundzie Piasecki przypomniał się jednak drużynie Fornalika aż dwukrotnie. Najpierw, w ostatnim występie przed wypożyczeniem ze Śląska do Stali kapitalnym strzałem przewrotką w doliczonym czasie uratował wrocławianom remis przy Okrzei 1:1. Trzy miesiące później na tym samym stadionie... w ostatnim występie przed powrotem do wrocławian zanotował z kolei asystę przy bramce Kokiego Hinokio i Stal również zainkasowała punkt (1:1).

W sobotę we Wrocławiu obrońcy Piasta nie będą mogli spuścić Piaseckiego z oka ani na moment - pierwszy gwizdek zaplanowano na godzinę 17:30.

Bądź na bieżąco! Obserwuj Śląsknet w Google News. Śledź nas też na WhatsAppie, Facebooku, YouTubie, X (Twitterze), Instagramie oraz TikToku.