Piast Żmigród - Śląsk Wrocław 0:6 (0:2)

Przyjazd Śląska Wrocław na uroczystość otwarcia OSIR-u w Żmigrodzie okazała się dla lokalnej społeczności wielkim świętem. WKS po raz drugi w historii zawitał do tego miasta i pokazał fanom futbolu jaka różnica dzieli wicemistrzów Polski od czwartoligowca. Choć grano tylko przez godzinę, to podopieczni trenera Oresta Lenczyka zaaplikowali przeciwnikom sześć goli. Na uwagę zasługuje fakt, że w spotkaniu tym po raz pierwszy po kontuzji zagrał Jarosław Fojut, a także Krzysztof Wołczek, który podobnie jak Tomasz Szewczuk, nie został zgłoszony do rozgrywek ekstraklasy. Niestety, w pierwszej połowie urazu doznał Sebastian Mila i musiał przedwcześnie opuścić murawę,


 

Na trybunach nowego obiektu zasiadło około dwóch tysięcy widzów, a wydarzeniu towarzyszyła dodatkowa oprawa. Fani mogli zakupić specjalnie przygotowane na tę okazję koszulki, nie zabrakło także stoiska z gadżetami Śląska. W czasie meczu odpalone zostały natomiast race. Piłkarskiemu piknikowi sprzyjała również pogoda, choć wrocławskim futbolistom mogła ona przypominać niedawną wyprawę do Timisoary na mecz z Rapidem.

Trener Lenczyk do Żmigrodu nie zabrał Kelemena i Diaza, pozwalając im na nieco odpoczynku, w składzie Śląska zabrakło także Rafała Gikiewicza, który z zespołem Młodej Ekstraklasy pojechał na mecz z Wisłą. Od pierwszych minut meczu widać było, że zielono-biało-czerwoni grają „na luzie”, traktując mecz bardziej jako kolejną jednostkę treningową, gospodarze natomiast starali się ambitnie walczyć z silniejszym przeciwnikiem. I trzeba przyznać, że strzegący wrocławskiej bramki Żukowski na nudę nie mógł narzekać, ale nie dał się pokonać ani razu. Gracze Śląska wyprowadzili natomiast dwa skuteczne ciosy – najpierw w 15 minucie Mila prostopadłym podaniem obsłużył Voskampa, a ten dopełnił formalności, a tuż przed końcem pierwszej połowy Śląsk przeprowadził piękną akcję – zakończoną główka Cetnarskiego.

Po zmianie stron dominacja WKS-u nie podlegała dyskusji. Z pewnością miał na to wpływ fakt, że trener Piasta dał szanse gry wszystkim swoim rezerwowym zawodnikom. Szczególnie we znaki dało się opuszczenie boiska przez obchodzącego niedawno 32 urodziny kapitana Tomasza Gajowego, który kierował poczynaniami żmigrodzkiej defensywy. Śląsk po zmianie stron czterokrotnie posłał piłkę do siatki – dwa gole zdobył Sobota, a bramkarza Piasta pokonali także Szewczuk i Gancarczyk. Gdyby jednak wrocławianie mieli lepiej wyregulowane celowniki, to potyczka mogłaby zakończyć się wynikiem dwucyfrowym. Po ostatnim gwizdku arbitra rozegrano pokazowy konkurs rzutów karnych, w ośmiu seriach Śląsk wygrał 7:5.

Zanim autokar z ekipą WKS-u wyjechał w kierunku Wrocławia, przyszedł czas dla fanów na zdobycie autografów i zrobienie sobie pamiątkowych zdjęć z wicemistrzami Polski. Droga z szatni w kierunku parkingu zajmowała zawodnikom i piłkarzom wiele minut, nim przedarli się przez rzeszę sympatyków czekających na nich po drodze.

Piast Żmigród - Śląsk Wrocław 0:6 (0:2) - 2x30 minut
Bramki: Voskamp 15, Cetnarski 30, Sobota 52, 56, Szewczuk 55, Gancarczyk 60

Piast: P. Pilarski - Brumiński, T. Gajowy, M. Wachowicz, K. Pilarski, Zagórski, Niedbała, Sawicki, Łaba, Kaźmierczak, Abramowicz.
Grali także: Nowak, Kobylski, Kabza, T. Wachowicz, Miller, Łuszcz, Pytlarz, Jaskółowski, Kłos, Kołodziej.

Śląsk (1. połowa): Żukowski - Wołczek, Pietrasiak, Fojut, Wasiluk - Elsner, Cetnarski, Ćwielong, Mila, Socha - Voskamp.
Śląsk (2. połowa): Żukowski - Pawelec, Celeban, Fojut, Wołczek - Sobota, Dudek, Gancarczyk, Sztylka, Madej - Szewczuk.

Widzów: 2 000
Sędzia: Piotr Paluch

Marcin Polański

Autor

Marcin Polański

W Śląsknecie od 2003 roku (z przerwami urlopowymi), przez niemal 10 lat redaktor naczelny.

Bądź na bieżąco! Obserwuj Śląsknet w Google News. Śledź nas też na WhatsAppie, Facebooku, YouTubie, X (Twitterze), Instagramie oraz TikToku.