Piątkowy trening; wkrótce kadra na Cypr
W piątek piłkarzom trenującym na boisku przy ul. Sztabowej sprzyjała pogoda. Mocno grzejące słońce sprawiało, że zawodnicy mogli poczuć się jakby już byli na zgrupowaniu na Cyprze. Futboliści po krótkiej rozgrzewce przeprowadzili szereg zajęć z piłką, a następnie zostali podzieleni na dwie drużyny.
Najpierw ćwiczono utrzymanie się przy piłce na połowie boiska, a trening zakończyła krótka gierka na skróconym boisku. Po raz kolejny nieźle podczas gry zaprezentował się Adam Marciniak, którego zespół bez znaczników zdecydowanie przeważał. Wojciechowi Kaczmarkowi długo sprzyjało szczęście, gdy pod bramką dobrych okazji na gole nie wykorzystali Janusz i Marek Gancarczykowie oraz Przemysław Łudziński.
W końcu jednak napastnik trafił do siatki i gracze tworzący ekipę w znacznikach jako przegrani musieli zanieść na miejsce przenośną bramkę. Na treningu zabrakło Łukasza Tymińskiego i Tadeusza Sochy oraz Tomasza Szewczuka. – Pierwsi dwaj cały czas narzekają na te same urazy, Tomek doznał drobnego urazu podczas meczu w Opawie – wyjaśnia Jarosław Szandrocho, masażysta Śląska, który na brak pracy nie może narzekać. - Te ciągłe treningi i gry na sztucznych nawierzchniach dają się zawodnikom we znaki, szczególnie twarde jest boisko na Sztabowej i starsi zawodnicy, którzy mają bardziej wyeksploatowane organizmy odczuwają tego skutki – dodaje Szandrocho. W zajęciach nie uczestniczyli także Dariusz Sztylka i Benjamin Imeh.

Kapitan WKS-u nadal dochodzi do siebie po zabiegu, zaś Nigeryjczyk nie był w pełni sił po podróży do Warszawy, w którą udał się by załatwić sprawę wizy umożliwiającej podróż na zgrupowanie. Na boisku pojawił się natomiast Jakub Małecki i widać było, że ma on bardzo duży głód piłki i ochotę do gry.

Po treningu Adam Marciniak i Piotr Kluzek mieli udać się na rozmowy w sprawie kontraktów. – Mam nadzieję, że z Adamem nie będzie problemów, za to niewykluczone, że mogą być takowe w przypadku Piotrka, którego wstępne oczekiwania trochę różniły się od tego, co możemy zaoferować. Nie wiadomo kiedy zdolny do gry będzie Darek Sztylka, w przypadku jego braku moglibyśmy przesunąć do pomocy Ćapa, którego miejsce w defensywie zająłby Marciniak –stwierdził trener Ryszard Tarasiewicz, który taki wariant próbował już w Opawie. Szkoleniowiec wkrótce musi podjąć decyzję o kształcie kadry wyjeżdżającej na zgrupowanie. –Trzeba wcześniej zabukować bilety, także dzisiaj, maksymalnie w sobotę rano trzeba podjąć decyzję. Nazwiska 18-20 graczy są pewne, pod znakiem zapytania zostaje wyjazd kilu piłkarzy. Nie wiadomo także jak będzie wyglądać sytuacja z narzekającymi na urazy – wyjaśnia szkoleniowiec Śląska, który liczy także na przyjazd do Wrocławia Piotra Celebana. – Nie dziwię się trenerowi Zielińskiemu, że przy kontuzjach defensorów nie chce puścić Piotrka, ale jeśli zawodnicy się wyleczą, to Celeban byłby 4 bocznym obrońcą, a w takim przypadku lepiej by było żeby grał w Śląsku, niż siedział na ławce w Koronie - analizuje Tarasiewicz. – W przypadku Celebana decyzja jest po stronie Korony, my zrobiliśmy co było można i nie pozostaje nam nic innego jak czekać na decyzję trenera Zielińskiego – dodaje Antoni Kordos, prezes WKS-u.
źródło: fot. Damian
