Pięć palców Magiery a wrocławska młodzież

Pięć palców Magiery a wrocławska młodzież

fot.: Krystyna Pączkowska/slaskwroclaw.pl

Stawianie na młodzież. Liczba dyskusji wokół tego tematu wciąż jest odwrotnie proporcjonalna do ilości wychowanków Śląska na poziomie ekstraklasy. Wszyscy liczymy, że ostatnie zmiany w sztabie szkoleniowym Śląska pozwolą nam rzucić nowe światło na ten wyblakły temat. Na czym można opierać te nadzieje?



 

Jacek Magiera uchodzi za trenera-wychowawcę, który potrafi w kilku żołnierskich słowach sprowadzić młodych zawodników na ziemię, ale lubi też z nimi szczerze i otwarcie rozmawiać. Niezbędną składową dobrej współpracy jest dla niego dialog, lubi zawodników, którzy potrafią wyrazić swoją opinię i są otwarci na jego metody pracy. A te niejednokrotnie są nieszablonowe - przedmeczowe odprawy z rysunkami czy rekwizytami – możemy to zaobserwować, choćby w przygotowanych przez kanał „Łączy nas piłka”, obszernych kulisach Mundialu U-20, które stanowiły dla Magiery zwieńczenie pracy z tą kadrą jako selekcjoner. Trwający ponad godzinę materiał pozwala sporo zrozumieć w kwestii podejścia nowego trenera Śląska do młodych zawodników.

„Każdy z was jest anonimowy” – uzmysławiał selekcjoner swoim podopiecznym na jednej z pomeczowych odpraw przedstawionych w materiale. Co może zrobić w Śląsku, by tutejsza młodzież wyszła poza anonimowość i wypłynęła na szerokie wody?

Tytułowe pięć palców, stanowiących zgraną całość to symbol, którym posługuje się Magiera, by wskazać pięć obszarów, które razem dobrze rozwinięte, stanowią o dobrym piłkarzu. Są to: przygotowanie techniczne, taktyczne, motoryczne, inteligencja (rozumienie gry) oraz mentalność.

Na rozwój tych pięciu obszarów u swoich podopiecznych Magiera kładzie największy nacisk. Które z tych palców zostały u naszej młodzieży amputowane i uniemożliwiają wskoczenie na wyższy poziom? Pierwsze trzy są najłatwiejsze do oceny. Technika, taktyka i motoryka – wystarczy obejrzeć kilka spotkań danego zawodnika, by móc ocenić, czy ma on w tej kwestii wyraźne braki. Ostatnie lata dla Śląska to systematyczne awanse drużyny rezerw oraz walka o najwyższe lokaty w Centralnej Lidze Juniorów. Przynajmniej na krajowym podwórku, młodzież Śląska w niczym nie ustępuje reprezentantom innych akademii, jeśli chodzi o umiejętności typowo piłkarskie.

W teorii utworzyła się dość czytelna gradacja - wyróżniasz się w CLJ – dostaniesz szansę w drugiej lidze. Wyróżniasz się w drugiej lidze – dostaniesz szansę w ekstraklasie. Czy jest możliwe, że to zadziała również w praktyce?

Jest możliwe choćby dlatego, że prowadzący ostatnio drużynę CLJ Krzysztof Wołczek, teraz będzie asystentem Jacka Magiery. Zna on doskonale młodych piłkarzy Śląska i ma już doświadczenie w wymienianiu zawodników z trenerem Jawnym. I choć zarówno Wołczek, jak i Jawny, podkreślali, że współpraca z trenerem Lavicką układała się dobrze, to metodyka pracy trenera Magiery, wobec taktycznego zatwardzenia poprzednika, będzie dla nich tchnieniem świeżego powietrza.

Trio Magiera-Wołczek-Jawny może trafić do głów młodych zawodników i pokazać im, że przy dobrej postawie w rezerwach i na treningach, szansa na grę w "jedynce" jest realna. Myślę, że jedną z misji dla Magiery jest uświadomienie graczom aspirującym do pierwszej drużyny, w jakim są miejscu i co muszą zrobić, by zagrać w ekstraklasie. Tak, by było to dla nich transparentne. Nie było takie dla Marcina Szpakowskiego, który mógł być pierwszym przypadkiem z przywołanego wyżej modelu – wyróżniający się w CLJ i rezerwach, wchodzący do pierwszej drużyny. Skończyło się na 27 minutach w ekstraklasie w barwach Śląska i odejściu tej zimy do Korony Kielce.

Problemem jest nie tyle fakt odejścia, może Szpakowski nie był zawodnikiem do gry w pierwszej drużynie na tu i teraz, co jego aktualne losy. Nagłe odejście gracza, który jeszcze jesienią uchodził w Śląsku za wschodzący talent, pokazuje jasno, że nie rozumiał on swojej roli w drużynie. Albo się z nią nie godził i nie znalazł się nikt, kto by mu wytłumaczył, że kolejne pół roku w drugiej lidze wcale nie musi być czasem straconym.

Odejście zimą do Kielc na ten moment można nazwać aktem desperacji, bo pożytku nie ma z niego na razie ani Śląsk w ekstraklasie, ani Korona w pierwszej lidze, ani rezerwy Śląska w drugiej lidze. Szpakowski obecnie powiększa listę wychowanków Śląska występujących w lidze trzeciej, a w barwach rezerw Korony przegrywał ostatnio 0:4 z Wisłą Puławy i Orlętami Radzyń Podlaski. Uważam, że w obecna sytuacja to porażka obu stron – Marcina, który gra w lidze nie odpowiadającej jego potencjałowi, ale też Śląska, który nie znalazł argumentów by temu zapobiec.

Mam nadzieję, że ostatecznie otrzyma w Koronie choćby tyle szans, co jego dawny kolega z zespołu juniorów Aleksander Paluszek. On opuścił Śląsk zaraz po wicemistrzostwie CLJ w sezonie 2018/19 i przeniósł się do Górnika Zabrze. Pierwszy sezon po przyjściu również grał głównie w rezerwach, ale w obecnych rozgrywkach dostaje regularne szansę w ekstraklasie. I co warto podkreślić, w kilku tych z tych meczów popełniał błędy, często poważne, a mimo to trener Brosz konsekwentnie buduje jego pozycję i nie chowa go "do szafy".

Jest to fajny przykład dla tych, którzy liczą, że trener Magiera już w Białymstoku wpuści z czterech młodzieżowców i wszyscy pod jego okiem zagrają cudownie. Błędy trzeba wkalkulować w proces adaptacji. A wrocławskie trybuny czasem z tą samą zapalczywością, z którą domagają się wychowanków w składzie, są też w stanie skreślić młodego chłopaka po trzech nieudanych podaniach. Cierpliwość jest tu wskazana dla każdej ze stron.

Przyszedł do Śląska specjalista od pracy z młodymi zawodnikami, ale przyszedł tu przede wszystkim jako trener pierwszego zespołu seniorów. Dobra praca z młodzieżą ma być tylko jego środkiem do celu i nic w tej materii nie stanie się z dnia na dzień. Fundament pod pracę ma jednak solidny, młodzież w Śląsku jest zdolna, trzeba tylko ją ukierunkować i obdarzyć zaufaniem. 

Bądź na bieżąco! Obserwuj Śląsknet w Google News. Śledź nas też na WhatsAppie, Facebooku, YouTubie, X (Twitterze), Instagramie oraz TikToku.