Pierwszy punkt na wyjeździe

W meczu przyjaźni Śląsk zremisował w Gdańsku z Lechią 1:1. Zgodnie z przewidywaniami po nie najlepszych występach swoich piłkarzy na Oporowskiej Ryszard Tarasiewicz zdecydował się na spore roszady w składzie. W wyjściowej jedenastce WKS-u z różnych przyczyn zabrakło Vazgecza, Łukasiewicza oraz Pawelca, których zastąpili Wojciech Kaczmarek, Ulatowski oraz Socha. Od początku spotkania to Śląsk narzucił Lechistom swój styl gry. Co prawda już w pierwszej minucie do siatki Śląska trafił Marcin Kaczmarek, ale ostatecznie sędzia odgwizdał pozycję spaloną. Wraz z upływającym czasem coraz większą przewagę osiągali wrocławianie. Gracze ze stolicy Dolnego Śląska swoją wyższość udokumentowali w końcówce pierwszej odsłony widowiska, kiedy to Marek Gancarczyk kapitalnie przymierzył w długi róg bramki Mateusza Bąka. Futbolówka odbiła się jeszcze od słupka bramki gospodarzy i obok bez radnych Lechistów wpadła do siatki. Do przerwy dość niespodziewanie Śląsk prowadził z Lechią 1:0.
Po przerwie inicjatywę zdecydowanie przejęli gospodarze. Śląsk nie potrafił się otrząsnąć i w efekcie już po 10 minutach tej odsłony mieliśmy remis 1:1. Jednak wcześniej zawodnicy z Pomorza nie wykorzystali kilku świetnych okazji do zmiany rezultatu. Najpierw strzał Nowaka zablokował Spahić, następnie uderzenie Marcina Kaczmarka zdołał wybić Wojciech Kaczmarek.
W 55 minucie w polu karnym Śląska Socha nieprzepisowo powstrzymywał Rogalskiego, sędzia nie miał wątpliwości dyktując rzut karny dla Lechii. Pewnym egzekutorem okazał się sam poszkodowany i było 1:1. Do ostatnich minut spotkania przeważali gospodarze, jednak do końca pojedynku wynik nie uległ już zmianie.
Warto zaznaczyć, że w barwach zielono-biało-czerwonych zadebiutował Łukasz Madej, po grze tego zawodnika było widać, iż ma spore zaległości treningowo, jednak z czasem może stanowić spore wzmocnienie dla Ślaska.