Pilczyce niegościnne dla Portowców
fot.: Mateusz Porzucek
Odkąd otwarto nowy stadion na Pilczycach, Portowcy nie wygrali we Wrocławiu ani razu. Od sezonu 2012/13 w stolicy Dolnego Śląska rozegrano trzynaście spotkań, a zespół ze Szczecina zainkasował w nich zaledwie pięć punktów.
Pierwsze spotkanie pomiędzy Śląskiem a Pogonią na ponad 42-tysięcznym stadionie przypadło na sezon 2012/13. Portowcy awansowali wtedy do ekstraklasy pod wodzą legendy WKS-u Ryszarda Tarasiewicza, którego jednak przed startem nowego sezonu zastąpił Artur Skowronek. W maju 2013 roku do Wrocławia z drużyną z zachodniopomorskiego przyjechał jeszcze inny trener Dariusz Wdowczyk, a u Wojskowych nastroje oraz sytuacja dotycząca szkoleniowca były zbliżone. Śląsk rozpoczynał sezon jako mistrz Polski, a po nieudanej przygodzie w kwalifikacjach Ligi Mistrzów i Ligi Europy z posadą trenera pożegnał się Orest Lenczyk. Zasłużonego szkoleniowca zastąpił Czech Stanislav Levy. W majowym meczu wrocławianie byli bardzo nieskuteczni, to samo można było jednak powiedzieć o Pogoni. Jedyną bramkę w meczu zdobył rezerwowy Piotr Ćwielong po centrze Erika Mouloungiego, Śląsk wygrał 1:0 i było to dopiero pierwsze spotkanie w rundzie wiosennej ówczesnych mistrzów Polski, w którym zachowali czyste konto.
PRZYPIECZĘTOWANIE EUROPEJSKICH PUCHARÓW
Już przed ostatnim meczu sezonu 2014/15 było wiadomo, że Śląsk rozgrywki ekstraklasy zakończy na pierwszym miejscu poza podium. Na pocieszenie wrocławianie zapewnili sobie jednak udział w kwalifikacjach Ligi Europy, a trener Tadeusz Pawłowski w 37. kolejce szansę na występ od pierwszej minuty dał młodym zawodnikom - zagrali Jakub Wrąbel, Kamil Dankowski, Karol Angielski, a w drugiej połowie na murawie mogliśmy zobaczyć Michała Bartkowiaka. Pierwszą bramkę w meczu kibice zobaczyli już w pierwszym kwadransie gry, gdy Flavio Paixao głową skierował piłkę do bramki Dawida Kudły po dośrodkowaniu Petera Grajciara. Gola na 1:1 dla Pogoni strzelił weteran ekstraklasowych boisk Rafał Murawski, ale ostatnie słowo znów należało do Flavio Paixao, który wykorzystał rzut karny po faulu na nim. Śląsk zasłużenie wygrał 2:1 i po ostatnim gwizdku mógł świętować z kibicami awans do europejskich pucharów.
DWIE WYGRANE NA JUBILEUSZ KLUBU
Sezon 2017/18 był bardzo ważnym w historii Śląska. WKS świętował 70-lecie klubu, więc kibice oczekiwali okazałych wyników, tym bardziej, że dwa poprzednie sezony nie należały do udanych. Wrocławianie z meczu na mecz coraz bardziej się rozkręcali, czego dowodem były wygrane z Legią (2:1) i Lechem (2:0) przed własną publicznością. Później przyszły jednak dwie kolejne porażki z Wisłą Kraków (0:2) i Wisłą Płock (1:4), więc następny mecz na własnym obiekcie był najlepszą okazją do rehabilitacji. Tak też się stało. Śląsk pewnie pokonał Pogoń 3:0, a na listę strzelców wpisali się nowi piłkarze: dwukrotnie Marcin Robak (były napastnik Portowców) i Arkadiusz Piech. Z dobrej strony pokazał się też bramkarz Jakub Wrąbel, który błysnął kilkoma interwencjami. To był naprawdę dobry mecz w wykonaniu Śląska, szkoda jednak, że tego samego nie można było powiedzieć o sezonie zasadniczym.
Wrocławianie po 30. kolejce znowu znaleźli się w grupie spadkowej, a to oznaczało kolejną okazję do spotkania z Pogonią. Na początku maja 2018 roku to znów ekipa z Dolnego Śląska wyszła zwycięsko z bezpośredniego pojedynku, ponownie nie tracąc bramki na własnym stadionie. Kluczowym momentem spotkania była 13. minuta, kiedy czerwoną kartkę za faul poza polem karnym na Jakubie Koseckim ujrzał bramkarz gości Łukasz Budziłek. Pomimo gry w przewadze, kibice na pierwszy celny strzał musieli czekać aż do doliczonego czasu gry pierwszej połowy. W zamieszaniu w polu karnym, w którym brali udział Kosecki, Pich i Chrapek, ten ostatni skierował piłkę do siatki i wrocławianie schodzili do szatni z jednobramkowym prowadzeniem. Już cztery minuty po zmianie stron bramkę zdobył Arkadiusz Piech, który wykorzystał podanie Koseckiego, a Śląsk wygrywając 2:0 dopisał sobie czwarty komplet punktów w rundzie finałowej.
MECZ NA SZCZYCIE
Pierwszy dzień września. Niedziela. Około 30 stopni na dworze, a na trybunach prawie 25 000 widzów. Spotkanie Śląska Wrocław z Pogonią Szczecin, czyli lidera z wiceliderem ekstraklasy po 6 kolejkach sezonu 2019/2020. Nie bez powodu Śląsk w mediach społecznościowych promował mecz hasztagiem #MeczNaSzczycie. Zaczęło się idealnie dla gospodarzy, gdy Pich płaskim strzałem otworzył wynik już w 3. minucie meczu. Po zdobytej bramce animusz Śląska opadł, co chciała wykorzystać Pogoń. Po złym wybiciu Putnockiego piłka trafiła pod nogi Buksy, a ten przelobował bramkarza, umieszczając piłkę w siatce. Bramka ostatecznie nie została jednak uznana po interwencji VAR-u, który wskazał, że napastnik gości znajdował się na pozycji spalonej. Już w 23. minucie ówczesny młodzieżowy reprezentant Polski huknął jednak z ponad 30 metrów, doprowadzając do remisu. W kolejnych kwadransach, gra obu ekip była coraz słabsza i mogła trochę nudzić. Ostatecznie Śląsk podzielił się punktami z Pogonią, co oznaczało utrzymanie przez niego fotela lidera.
WROCŁAW NA PRZESZKODZIE DO MISTRZOSTWA
Ostatnie dwa lata w wykonaniu Pogoni Szczecin to dwa brązowe medale, czyli najlepszy wynik klubu od 2001 roku (wicemistrzostwo Polski). Zespół Kosty Runjaicia do ostatnich kolejek liczył się w walce o mistrzostwo, ale i w tych przypadkach nie potrafił pokonać Śląska we Wrocławiu. W sezonie 2020/21 porażka Pogoni była niespodziewana, bo jej pierwsze mecze po zimowej przerwie były naprawdę dobre i zaowocowały awansem na fotel lidera. Pod koniec lutego 2021 roku Duma Pomorza prowadziła już od 11. minuty po strzale głową Jakuba Bartkowskiego i kontrolowała mecz, ale końcówka pierwszej połowy należała do Wojskowych. Najpierw, w 44. minucie po dograniu Dino Stigleca, bramkę zdobył Erik Exposito, a już minutę później Hiszpan posłał bombę w kierunku Stipicy, która przełamała ręce bramkarza, dając ostatecznie trzy punkty gospodarzom.
Trochę inna sytuacja miała miejsce ponad rok później, bo 7 maja 2021 roku Śląsk wciąż nie był pewny utrzymania. By chociaż na chwilę odetchnąć, zespół Piotra Tworka potrzebował minimum punktu, z kolei Pogoń miała już niewielkie szanse na mistrzostwo, ale chciała udowodnić swoim kibicom, że walczy do końca. Efekt? Dwie odmienne połowy. Pierwsza dla wrocławian, którzy rozgrywali naprawdę bardzo dobre 45 minut. Swoich sił próbowali Pich i Olsen, jednak najskuteczniejszy okazał się Exposito, który po raz kolejny strzałem głową wyprowadził swój zespół na prowadzenie. Po zmianie stron Pogoń była już wyraźnie lepsza i dość szybko wyrównała stan rywalizacji za sprawą Żurawskiego, po czym dalej atakowało. Ostatecznie bez skutku, skończyło się remisem 1:1, a Śląsk tydzień później przypieczętował utrzymanie w ekstraklasie.
MECZE ŚLĄSKA Z POGONIĄ W EKSTRAKLASIE NA PILCZYCACH:
- Sezon 2012/13, 05.05.2013 Śląsk – Pogoń 1:0;
- Sezon 2013/14, 02.12.2013 Śląsk – Pogoń 1:1;
- Sezon 2014/15, 30.11.2014 Śląsk – Pogoń 1:1;
- Sezon 2014/15, 07.06.2015 Śląsk – Pogoń 2:1;
- Sezon 2015/16, 28.11.2015 Śląsk – Pogoń 0:0;
- Sezon 2016/17, 03.12.2016 Śląsk – Pogoń 1:1;
- Sezon 2017/18, 27.10.2017 Śląsk – Pogoń 3:0;
- Sezon 2017/18, 08.05.2018 Śląsk – Pogoń 2:0;
- Sezon 2018/19, 20.08.2018 Śląsk – Pogoń 0:0;
- Sezon 2019/20, 01.09.2019 Śląsk – Pogoń 1:1;
- Sezon 2019/20, 12.07.2020 Śląsk – Pogoń 2:2;
- Sezon 2020/21, 28.02.2021 Śląsk – Pogoń 2:1;
- Sezon 2021/22, 07.05.2022 Śląsk – Pogoń 1:1