Piłkarska telenowela

Śląsk awansował do 2 ligi i co za tym idzie teraz zespół, jak i grono redakcyjne, czekają wojaże w różne zakątki Polski. Każdy klub ma swoją specyfikę, na miejscu można napotkać różne dziwne, zaskakujące rzeczy, może dojść do nieoczekiwanych zdarzeń. Postanowiliśmy zatem stworzyć tekst opisujący napotkane przez nas osobliwości. Odcinek pilotażowy piłkarskiej telenoweli p.t. „Zza loży prasowej ,czyli wyjazd grupy ŚLĄSKnetowej” poniżej. Jeśli uzyska uznanie widzów, postaramy się o nakręcenie kolejnych.


 

Odc. 1 – „Białystok”



Scena 1. – Miła Pani wydając nam identyfikatory z napisem MEDIA z zaparkowanego tuż za bramą obiektu auta informuje nas o konieczności jego zwrotu jej lub ochroniarzom w tym samym miejscu po meczu. Wychodząc po spotkaniu w rzeczonym wyżej miejscu mimo usilnych starań i wielkich chęci nie zaobserwowaliśmy żywego ducha... w związku z tym klub został uszczuplony o kilka sztuk plastikowych plakietek, oby tylko nie zatrudnili komornika!



Sc. 2. – Po przybyciu na stadion lokujemy się w czymś na kształt ni to loży, ni to wieżyczki. Ważne, że z tego bocianiego gniazda widok jest doskonały i na głowę nie pada. Niestety nasza radość szybko zostaje stłumiona. Zostajemy wyproszeni z tych luksusowych miejsc, które są zarezerwowane dla specsłużb oraz medialnego monopolisty na luksus – Radia Białystok. Próbujemy wynegocjować choćby skrawek tego atrakcyjnego terenu, jednak jeden z działaczy ostudza nasz zapał stwierdzając: „Panowie, przecież to grozi zawaleniem!”



Sc. 3. – Zajmujemy miejsce dla prasy... Chyba dziennikarzy w tym mieście nie lubią, bowiem specjalna stworzona dla nich loża znajduje się na samym dole tuż obok murawy. Żabią perspektywę szybko sobie przyswajamy, ważne, że sprytni budowniczowie zrobili kawałek dachu. Dobrymi chęciami jednak jest piekło wybrukowane. Osłona przeciwdeszczowa powoduje, że mamy trochę rozrywki. Chyba zabrakło kasy na pleksi, a blacha falista do przezroczystych nie należy, zatem gdy piłka szybuje w górze, można bawić się w zgadywanie, w którym miejscu murawy wyląduje.



Sc. 4. – Przerwa. Czas wyjść tam, gdzie król chadza piechotą. Wchodząc do miejsca przybytku stajemy, jak trafieni piorunem. Poraża nas napis: „Proszę nie stawać nogami na sedesie!” Dla tych, co nie zrozumieli, to samo stwierdzenie wyryto cyrylicą. My rozumiemy i posłusznie do zaleceń się stosujemy.



Sc. 5. – Wydarzenia z przerwy powodują, że w szoku druga połowa mija nam jak z bicza strzelił. Nawet nie zastanawiamy się, czemu krzesełka na stadionie Hetmana mają barwy Jagielloni. Z letargu budzi nas stwierdzenie spikera, że po meczu konferencja prasowa odbędzie się w namiocie sponsora, firmy produkującej piwo Ż.



Sc. 6. – Tego nam było trzeba! Wędliny od jednego sponsora, napoje od drugiego ;) Przezornie pakujemy do plecaków trochę zapasów na drogę. Niestety zostaliśmy przyłapani. Przy wyjściu czeka na nas miły Pan stwierdzający: „To nie jest na wynos, spożywa się na miejscu”. Mamy swoje przypuszczenia, kto potem te pozostałe puszeczki i buteleczki opróżnia, ale nie daliśmy się sprowokować. Dziarskim krokiem ruszyliśmy w drogę powrotną, a w plecakach słychać było nieśmiałe pobrzękiwanie...



KONIEC odc. 1.


Podobieństwo do wszelkich prawdziwych osób i zdarzeń jest przypadkowe.

źródło: własne

Marcin Polański

Autor

Marcin Polański

W Śląsknecie od 2003 roku (z przerwami urlopowymi), przez niemal 10 lat redaktor naczelny.

Bądź na bieżąco! Obserwuj Śląsknet w Google News. Śledź nas też na WhatsAppie, Facebooku, YouTubie, X (Twitterze), Instagramie oraz TikToku.