Piłkarze Śląska po meczu

Zapraszamy do zapoznania się z pomeczowymi wypowiedziami Johana Voskampa, Rafała Gikiewicza i Piotra Ćwielonga.


 

Johan Voskamp: To nie było łatwe zwycięstwo. W pierwszej połowie byliśmy tylko trochę lepsi, łatwiej zrobiło się dopiero po zdobyciu gola. Przy golu dostałem dobrą piłkę od Mili, trąciłem ją czym zgubiłem obrońcę. Cieszę się, że wtedy Mila był na boisku, a nie dostał czerwonej kartki. W tamtej sytuacji myślałem, że jest faul, ale sędzia chce dać za niego żółtą kartkę Mili. Po chwili wszyscy się zdenerwowali, arbiter skonsultował się z technicznym i ostatecznie nie pokazał czerwonej kartki. Czuję się już dobrze, nie mam żadnych problemów z kolanem.

Rafał Gikiewicz: Piłkarsko przewyższaliśmy Podbeskidzie, dłużej utrzymywaliśmy się przy piłce i mieliśmy więcej sytuacji. Oprócz jednego uderzenia, które sparowałem do boku, rywal nie stworzył żadnych okazji. Podbeskidzie zagrywało długie piłki w nasze pole karne, gdzie stoperzy razem ze mną wszystko wyłapywali. Śląsk wygrał zasłużenie. W sytuacji, w której rywal trafił do siatki sparowałem piłkę do boku i odruchowo podniosłem rękę do góry, żeby zasygnalizować ofsajd. Podobno spalony był ewidentny. Kolejna runda przed nami, tym razem dwumecz. Nie myślimy na razie o następnym rywalu w pucharze, w sobotę gramy kolejny mecz z Podbeskidziem w lidze. Najważniejsze, aby wszystko poszło dobrze i Śląsk zainkasował 3 punkty.

Piotr Ćwielong: Wypadłem ze składu i muszę czekać na swoją kolej. Po dłuższej przerwie myślę, że zagrałem przyzwoity mecz. Przez pierwsze 20 minut meczu zdominowaliśmy Podbeskidzie. Mieliśmy tyle sytuacji, że powinniśmy spokojnie strzelić przynajmniej jedną bramkę. Niestety nie udało się. Podbeskidze też może miało swoje okazje, ale to my w sumie zadaliśmy ten decydujący cios. Johan zachował się jak typowy snajper i zdobył bardzo ładną bramkę. Dzięki niej awansowaliśmy, a tego oczekiwali od nasz kibice i klub. Miałem jedną okazję do zdobycia gola, starałem się uderzyć piłkę jak najlepiej, ale bramkarz sparował ją na słupek. Najważniejsze, że wygraliśmy. W sytuacji, w której bliski otrzymania czerwonej kartki był Sebastian Mila arbiter zachował się bardzo dobrze. Skonsultował się z bocznym i zmienił decyzję. Należy pamiętać, że sędziowie to też ludzie i każdy popełnia błędy. Przed sobotnim meczem mamy psychologiczną przewagę ze względu na dzisiejsze zwycięstwo. To będzie jednak całkiem inne spotkanie, w obu zespołach dojdzie do zmian w składzie. Liczę, że zagram, jednak decyzja należy do trenera.

Bądź na bieżąco! Obserwuj Śląsknet w Google News. Śledź nas też na WhatsAppie, Facebooku, YouTubie, X (Twitterze), Instagramie oraz TikToku.