Piłkarze Śląska trenują na sztucznych murawach przed Arką

W najbliższą sobotę zespół Śląska Wrocław zmierzy się z Arką Gdynia, a potyczka ta zostanie rozegrana na sztucznej nawierzchni. Piłkarze w tym tygodniu specjalnie przygotowują się pod kątem nietypowych warunków tego meczu. We wtorek po spotkaniu z kibicami w Sobótce drużyna wyjechała do Świdnicy, gdzie ćwiczono właśnie na sztucznej murawie. Dziś podopieczni trenera Oresta Lenczyka także będą trenować na sztucznej trawie, jednak nieco bliżej Wrocławia. - Między murawą normalną a sztuczną jest duża różnica. Ja osobiście ligowego na niej nie zagrałem, ale podczas mistrzostw świata do lat dwudziestu graliśmy na sztucznych boiskach i jestem na to przygotowany – stwierdza Jarosław Fojut.
Wiele meczów na sztucznych nawierzchniach rozegrał w przeszłości Janusz Sybis. – W czasach gdy występowałem w Stanach Zjednoczonych, to właśnie graliśmy tam na sztucznych nawierzchniach i z własnego doświadczenia mogę powiedzieć, że na takim boisku gra się nieco inaczej, niż na normalnej murawie. Jest twardo, a zawodnikom dynamicznym, którzy dużo się ruszają, daje się to we znaki. Dodatkowo piłka toczy się nieco inaczej, no i przy robieniu wślizgów jest duże ryzyko otarć. Zanim przyzwyczaiłem się do tych warunków miałem ciągle porozcinaną skórę na kolanach. Teraz technologia poszła do przodu i te boiska muszą być lepsze, jednak na pewno nie jest takie samo, jak normalne – analizował legendarny zawodnik WKS-u.
O tym, że własne boisko jest atutem Arki świadczą wyniki w obecnym sezonie. Gdynianie na wyjazdach ani razu nie wygrali, dwukrotnie zremisowali i odnieśli sześć porażek, przy czym nie dobyli nawet bramki, w roli gospodarza ich wyniki są jednak diametralnie odmienne – cztery wygrane, dwa remisy i ani jednej porażki! - Jest to na pewno jakaś przewaga Arki, ale boisko pokaże, jak to wszystko będzie wyglądało – nie zraża się Fojut.
