Plusy i minusy meczu z Cracovią

Plusy i minusy meczu z Cracovią

fot.:

Kto zasługuje na pochwałę, a kto na krytykę po piątkowym spotkaniu z Cracovią? Zapraszamy na kolejną odsłonę naszego cyklu, w którym opierając się na danych z raportu InStat, podsumowujemy najważniejsze wydarzenia z meczu Śląska Wrocław.



 

PLUSY MECZU

Fabian Piasecki

Takich wejść rezerwowych potrzebują trenerzy. Vitezslav Lavicka w piątkowy wieczór kolejny raz zdecydował się na wprowadzenie drugiego napastnika w końcówce i nie może mówić o rozczarowaniu. Fabian Piasecki spokojnym, pewnym strzałem wykorzystał precyzyjne dośrodkowanie innego rezerwowego Marcela Zylli, dzięki czemu Śląsk nie przegrał przy Kałuży, jednak plusik przy nazwisku rodowitego wrocławianina mógł być jeszcze większy. To Piasecki już w doliczonym czasie miał bowiem na głowie piłkę meczową i powinien uderzyć zdecydowanie lepiej niż w środek bramki, czyli dokładnie to miejsce, w którym bez kłopotów interweniował Karol Niemczycki. Były napastnik Zagłębia Sosnowiec na ekstraklasowego gola czekał od połowy października i wyjazdu na Łazienkowską (1:2). Trudno się spodziewać, że bardzo efektywne wejście z ławki w Krakowie otworzy mu drogę do wyjściowej jedenastki, jednak rezerwowy napastnik Śląska wysyła kolejny pozytywny impuls.

Lubambo Musonda

Rozochocony udanym meczem przeciwko Legii i otrzymanym w tym tygodniu powołaniem do reprezentacji Zambijczyk kolejny raz zaprezentował się z bardzo dobrej strony. Musonda w piątek był jednym z najbardziej aktywnych w ofensywie piłkarzy Śląska, tak jak tydzień wcześniej przeciwko mistrzowi Polski nie można było odmówić mu walki i zaangażowania, nawet jeżeli na palcach jednej ręki policzymy konkretne sytuacje bramkowe. Trener Lavicka negatywnie zaskoczył rezygnując z usług Zambijczyka już na kwadrans przed końcem, pozostaje mieć nadzieję, że porządną formę będzie w stanie utrzymać przez dłuższy czas. Można było się obawiać, że wprowadzenie w jego miejsce Waldemara Soboty to zmiana defensywna. Były zawodnik Club Brugge przy Kałuży zajął jednak pozycję Musondy, a możliwość obserwowania jego akcji po skrzydle to obrazek przywołujący najpiękniejsze wspomnienia z najnowszej historii zielono-biało-czerwonych.

MINUSY MECZU

Dino Stiglec

Chorwat kolejny raz nie stanowił najmniejszego zagrożenia dla bramki przeciwnika akcjami po lewej stronie boiska. Nie szukał charakterystycznych dla siebie uderzeń z dystansu, chociaż szczególnie pierwsza połowa obfitowała w takie próby wrocławian. W ogóle jakiekolwiek akcje ofensywne, w których Stiglec odgrywał ważną rolę przypomnieć można sobie z najwyższym trudem i chyba nikt nie ma wątpliwości, że gdyby tylko znalazł się dla niego wartościowy zmiennik, to już byłby moment odpoczynku na ławce. Kłopoty Stigleca biorą się z braku świeżości, nadmiernej eksploatacji i niesprecyzowanego planu, jak się z tym uporać. Chorwat na stadionie Cracovii zanotował osiem strat, najwięcej spośród obrońców obu drużyn. Zanotował też dramatycznie niski procent wygranych pojedynków, po swojej stronie zapisał zaledwie dwa z jedenastu starć.

Erik Exposito

Hiszpański napastnik robi wszystko, by kiedy kolejny raz przypadkiem wpakuje piłkę do bramki przeciwnika kibic Śląska wzruszył ramionami w myśl zasady „raz do roku to każda broń sama wystrzeli”. Skupiony na walce z obrońcami i głęboko cofający się po piłkę Exposito jedyny strzał w piątkowym meczu oddał już w doliczonym czasie, wtedy zaangażowana w ataki była jednak już cała drużyna Śląska. Hiszpan zresztą i tak powinien podziękować trenerowi Lavicce, że dotrwał do tego momentu na boisku, bo w ciągu 70 minut gry przed wejściem Piaseckiego nie dał żadnego argumentu, by były napastnik Zagłębia Sosnowiec dołączył do niego w duecie, a nie zastąpił go w skali 1:1. Niezwykle ciężkie życie ze swoim podstawowym napastnikiem ma trener Lavicka, ale przecież nie od dzisiaj. Ciągły brak pomysłu na uwolnienie potencjału Exposito to również fakt obciążający konto szkoleniowca wrocławian.

WYDARZENIE MECZU

Oszukali przeznaczenie

Wyrównana pierwsza połowa, łatwo stracony gol po przerwie i porażka do zera – dobrze znany z dwóch poprzednich meczów wyjazdowych scenariusz był bliski spełnienia również pod Wawelem, ale Śląsk niespodziewanie uciekł spod topora. Wrocławianie na stadionie Cracovii może i znowu zwiesili głowy po tym, jak kolejny mecz wyjazdowy nie ułożył się po ich myśli, ale akcja pełnych energii rezerwowych Zylli oraz Piaseckiego pozwoliła nie przegrać, a po golu na 1:1 to nawet Śląsk był bliżej drugiego trafienia. Mecz bez porażki na wyjeździe to duże wydarzenie dla wrocławian – w piątek dokonali tej sztuki dopiero po raz szósty od początku 2020 roku (na dziewiętnaście ligowych prób!). Punkt wywieziony z Kałuży niespecjalnie zmienia pozycję Śląska w tabeli, naszą ocenę tej drużyny i sytuację trenera Vitezslava Lavicki. Poza domem w ostatnim czasie regularnie bywało jednak zdecydowanie gorzej, więc punkt po takim meczu jest całkiem cenny.

Bądź na bieżąco! Obserwuj Śląsknet w Google News. Śledź nas też na WhatsAppie, Facebooku, YouTubie, X (Twitterze), Instagramie oraz TikToku.