Plusy i minusy meczu z Cracovią
fot.: Krzysztof Porębski
Kto zasługuje na pochwałę, a kto na krytykę po niedzielnym spotkaniu z Cracovią? Zapraszamy na kolejną odsłonę naszego cyklu, w którym, opierając się na raporcie InStat, podsumowujemy najważniejsze wydarzenia z meczu Śląska Wrocław.
PLUSY MECZU
Robert Pich
Słowacki skrzydłowy Śląska nie zamierza się zatrzymywać po udanym wejściu w sezon i w niedzielne popołudnie trafił z rzutu karnego na 1:0. Pich na stadionie Cracovii jeszcze raz zmusił do interwencji Lukasa Hrosso, a jego aktywność dobrze została również podkreślona w raporcie InStat, w którym wykręcił najlepszą drużynową ocenę. Słowak w meczu przeciwko Pasom zaprezentował również jedno udane podanie kluczowe, mógł się pochwalić najlepszą dokładnością podań w Śląsku, a do tego wygrał każdy z ośmiu pojedynków na ziemi z przeciwnikami w pasiastych trykotach. Pich oficjalnie zaprzecza medialnym informacjom łączącym go z transferem do jednego z klubów ligi cypryjskiej, jednak jeżeli utrzyma formę, w ostatnim miesiącu okienka w jego kontekście spokojnie mogą pojawić się również inne atrakcyjne kierunki.
Matus Putnocky
36-letni bramkarz wrócił między słupki Śląska po ponad czteromiesięcznej przerwie, jednak zagrał tak, jakby był w samym środku meczowego rytmu. Putnocky w niedzielę przy Kałuży miał do obrony siedem strzałów przeciwnika i nie poradził sobie tylko z jednym, a jego obecność wprowadzała dużo spokoju w poczynania defensywne zielono-biało-czerwonych. Słowak na stadionie Cracovii rozegrał dopiero pierwszy mecz za kadencji trenera Jacka Magiery, po raz ostatni oglądaliśmy go w 22. kolejce poprzedniego sezonu przeciwko Wiśle Płock (0:0 20 marca), a poprzednio na wyjeździe tydzień wcześniej… właśnie po pasiastej stronie Błoń (1:1). Putnocky przypomniał swojemu szkoleniowcowi, że ma dwóch równorzędnych bramkarzy, a kolejna rotacja w przyszłotygodniowym meczu z Lechią Gdańsk wcale nie jest wykluczona.
MINUSY MECZU
Petr Schwarz
Pozyskany z Rakowa Częstochowa Czech rozpoczął w wyjściowym składzie dwa pierwsze mecze ligowe, ale tego przy Kałuży zdecydowanie nie zaliczy do udanych. Schwarz z żółtą kartką grał od końca pierwszej połowy, w 66. minucie zachował się jednak jakby zupełnie o tym zapomniał, a jego bezmyślny faul na Pelle van Amersfoorcie musiał został wyceniony na drugi kartonik. Chwilę wcześniej sędzia Tomasz Wajda nasłuchiwał zaś informacji z VAR czy Schwarz przypadkiem nie zagrał ręką we własnej szesnastce. Nowosprowadzony pomocnik Śląska mocno utrudnił walkę o punkty swojemu zespołowi w niedzielnym meczu, jego nieodpowiedzialność może go również oddalić od miejsca w podstawowym składzie na kolejne spotkanie. Magiera pod Wawelem postanowił dać odpocząć Krzysztofowi Mączyńskiemu, a parę defensywnych pomocników tworzyli Szymon Lewkot i właśnie Petr Schwarz. Dbanie o świeżość kapitana Śląska to jedno, czyste sumienie trenera to jednak drugie. Jeżeli w 3. kolejce przeciwko Lechii Schwarz nie wybiegnie w podstawowym składzie, nikogo to nie zaskoczy.
Mark Tamas
Trudno powiedzieć na co liczył węgierski obrońca Śląska w sytuacji, w której starł się z Lukasem Hrosso w doliczonym czasie gry. To co Tamas zrobił z golkiperem Cracovii to było coś więcej niż tylko faul – absolutnie niesportowe zachowanie, słusznie wycenione przez sędziego Tomasza Wajdę na czerwoną kartkę i tylko dzięki splotowi szczęśliwych okoliczności nie na rzut karny. Węgier zagotował się jak nigdy wcześniej w barwach Śląska, zapomniał o VAR, nie myślał o możliwych konsekwencjach, w tej konkretnej sytuacji liczyło się dla niego tylko zatrzymanie bramkarza gospodarzy. Osłabił swój zespół w momencie, gdy do końca i tak pozostawały sekundy, powinien przygotować się jednak na poważną rozmowę wychowawczą z trenerem Magierą. A później na solidną karę od Komisji Ligi, co jednak oczywiście nie przeszkadzałoby w występach na arenie międzynarodowej.
WYDARZENIE MECZU
Przełamanie przy Kałuży
Gdy Śląsk po raz ostatni wygrał na stadionie Cracovii w kalendarzu był 2 marca 2014 roku, a przy ławce zielono-biało-czerwonych rozpoczynający swoją pierwszą w tym wieku kadencję trener Tadeusz Pawłowski. Walczący o utrzymanie wrocławianie wygrali wtedy przy Kałuży 1:0 po bramce Marco Paixao, a na kolejny komplet punktów w tym miejscu musieli czekać aż do niedzielnego popołudnia. Osiem poprzednich spotkań Śląska na stadionie Cracovii przyniosło po cztery remisy i porażki. Trener Jacek Magiera kolejny raz pokazał, że podczas jego kadencji na ławce zespołu z Oporowskiej nie ma jednak rzeczy niemożliwych, a warto podkreślić również, że dla wrocławian to już czwarte z rzędu wyjazdowe zwycięstwo we wszystkich rozgrywkach. Jeszcze niedawno, za kadencji poprzednika, rzecz absolutnie nie do pomyślenia.