Plusy i minusy meczu z Jagiellonią

Plusy i minusy meczu z Jagiellonią

fot.:

We wtorek Śląsk przegrał 0:2 z Jagiellonią i odpadł z Pucharu Polski. WKS nie pokazał się ze zbyt dobrej strony i był nastawiony głównie na defensywę. Zakończyło się to porażką. Jakie są plusy, a jakie minusy tego spotkania? Zapraszamy na kolejną odsłonę naszego cyklu, w którym podsumowujemy najważniejsze wydarzenia z meczu wrocławian.



 

 

Zmiany trenera Magiery w wyjściowym składzie.

Ganić po tym meczu na pewno trzeba trenera Jacka Magierę, który dokonał kilku zmian w pierwszym składzie. Na ławce rezerwowej usiedli między innymi Erik Exposito, Rafał Leszczyński, Petr Schwarz, Peter Pokorny. Swoje szanse dostali zmiennicy, czyli na przykład Kenneth Zohore, Daniel Łukasik, czy Kacper Trelowski.  Pierwszy z tej trójki był niewidoczny, przegrywał pojedynki i generalnie grał na alibi, nie brał piłki na siebie, tak jak robi to Exposito. Łukasik wraz z resztą zawodników środka pola nie potrafił zatrzymać akcji Jagiellonii w zarodku. Zawodnicy z Wrocławia nie byli także w stanie dogrywać prostopadłych piłek, które napędziłby kontrataki. Patrząc z perspektywy pomeczowej, nie warto było mieszać tak mocno w składzie, bo gry WKS-u się posypała. 

Mizerna gra w ofensywie.

Jeśli chodzi o to, jak Śląsk chciał ugryźć Jagę, to najczęściej piłki były dostarczane na skrzydła i to tam miało rodzić się zagrożenie dla Jagiellonii. Jednak na prawej stronie Nahuel był schowany, niewidoczny, rzadko bywał przy piłce. Z kolei Żukowski stwarzał zagrożenie pod bramką gospodarzy, ale można dyskutować, czy było one jakościowe. Mateusz był zaangażowany, często dryblował, choć niekiedy jego zwody kończyły się stratą. Były zawodnik Lechii Gdańsk oddał kilka strzałów, ale nie było to zbyt duże niebezpieczeństwo dla Abramowicza. Widać było, że WKS w tym wtorkowym meczu był głównie skupiony na szczelnej defensywie, ale to nie wystarczyło na Jagiellonię, która odnalazła dwukrotnie drogę do bramki Trelowskiego.  

Debiut Camrona Bortwicka-Jacksona.

W postawie WKS-u nie ma plusów, ale niewątpliwie łatwo jest znaleźć wydarzenie tego starcia, czyli premierowy mecz Camerona Bortwicka-Jacksona. Anglik grał do tej pory w III-ligowych rezerwach i łapał tam minuty, ale w pucharowym meczu to on dostał szansę od pierwszej minuty. Były zawodnik Manchesteru United zagrał poprawnie, niejednokrotnie dobrze interweniował na lewej flance. Cameron dobrze dogadywał się z Petkovem, który razem z Angilkiem doskakiwał do rywali i blokował ich zagrania.  Oczywiście nie jest to pewnie najlepsza wersja lewego obrońcy, ale trzeba cierpliwie czekać. Tak jego występ ocenił trener Jacek Magiera po meczu:

-Cameron musiał dostać szansę w pierwszym zespole, aby zobaczyć, na co go stać. Wszyscy pytają o Camerona Borthwicka-Jacksona, dlatego wyszedł dzisiaj w pierwszym składzie. Jak grał, wszyscy widzieli. Na pewno jest to zawodnik, który ma walczyć o miejsce w składzie

- powiedział na konferencji prasowej szkoleniowiec Trójkolorowych. 

 

Bądź na bieżąco! Obserwuj Śląsknet w Google News. Śledź nas też na WhatsAppie, Facebooku, YouTubie, X (Twitterze), Instagramie oraz TikToku.