Plusy i minusy meczu z Piastem
fot.: Mateusz Porzucek
Kto zasługuje na pochwałę, a kto na krytykę po sobotnim spotkaniu z Piastem Gliwice? Zapraszamy na pierwszą odsłonę nowego cyklu, w którym, opierając się na danych z raportu InStat, podsumowujemy najważniejsze wydarzenia z meczu Śląska Wrocław.
PLUSY MECZU
Fabian Piasecki
Zaliczył wymarzony debiut na Stadionie Wrocław. Już w pierwszej ofensywnej akcji doskonale wypracował sobie miejsce w polu karnym, uciekł spod opieki Tomasza Jodłowca i nie dał szans na interwencję bramkarzowi Piasta. Kilkanaście minut później za sprawą Piaseckiego w polu karnym gości znowu zrobiło się groźnie, Plach tym razem jednak odbił jego strzał. Napastnik Śląska zanotował również jedno udane podanie kluczowe i nie unikał walki z obrońcami, o czym świadczy fakt, że dwukrotnie był faulowany, a trzy razy sam przekraczał przepisy.
Mateusz Praszelik
W meczu Pucharu Polski wszedł dopiero w drugiej połowie, jednak na inaugurację Ekstraklasy to jemu przypadła rola podstawowego młodzieżowca, z której wywiązał się bez zarzutu. Inteligentna asysta do Piaseckiego przy pierwszej bramce była ozdobą występu byłego piłkarza Legii, jednak również w innych sytuacjach Praszelik pokazał, że może dać jakość na pozycji numer dziesięć, której często brakowało w poprzednim sezonie. Był pod grą, według raportu InStat przyjął najwięcej podań w drużynie Śląska, dwa razy niecelnie uderzał na bramkę Piasta, o włos od szczęścia był w pierwszej połowie.
Piotr Celeban
Trzeci raz w tym roku rozpoczął mecz ligowy od pierwszej minuty, tym razem potrzebny był na prawym boku obrony w miejsce przywróconego na skrzydło Lubambo Musondy. Boiskowa pozycja Celebana może się zmieniać, niezmienna jest jego smykałka do zdobywania bramek. Były kapitan Śląska nowy sezon otworzył golem w Pucharze Polski przeciwko ŁKS, a w sobotę poszedł za ciosem po dośrodkowaniu Waldemara Soboty z rzutu wolnego i niecodziennym przygotowaniu sobie piłki do oddania strzału. Celeban w kierunku bramki Piasta oddał jeszcze jeden, niecelny strzał, poza tym solidnie wywiązywał się ze swoich obowiązków w defensywie. Czyste konto w domowym meczu Śląska to w ostatnich miesiącach niezwykle cenny skalp.
MINUS MECZU
Lubambo Musonda
Po tym, jak pozwolił sobie na bolesny w skutkach moment zapomnienia na początku meczu w Łodzi, zambijski psotnik po długiej przerwie został przesunięty na swoją nominalną pozycję skrzydłowego. Nie zrobił jednak wiele, by w sobotnim meczu zapracować na lepszą notę. Tak, tym razem nic nie wywinął, bo grał na mniej newralgicznej pozycji, ale również dlatego oczekiwania wobec niego były inne. Skrzydła Śląska w rywalizacji z Piastem nie funkcjonowały dobrze, a mało aktywny Musonda dołożył do tego swoją cegiełkę. Nie oddał żadnego strzału, nie zanotował próby podania kluczowego, wygrywał raptem co trzeci pojedynek, a jedynie dwóch piłkarzy w zespole Lavicki zanotowało więcej strat od niego.
WYDARZENIE MECZU
Powrót Mr. Wślizg
Zagrał w wyjściowej jedenastce po raz pierwszy od października ubiegłego roku (0:1 z Rakowem) i zdecydowanie dał radę. Najwięcej emocji wzbudził jego kapitalny wślizg, którym wybił piłkę zmierzającą do pustej bramki, ale o udanym występie świadczą również inne statystyki. Pawelec zaliczył najwięcej dokładnych podań i wygranych pojedynków, do tego najczęściej w zespole Śląska, ośmiokrotnie, odzyskiwał piłkę. Obrona wrocławian w sobotę była eksperymentalna, ale bardzo doświadczona, a Pawelec stanowił jej bardzo solidny punkt.