Plusy i minusy meczu z Piastem
fot.: Paweł Kot
Kto zasługuje na pochwałę, a kto na krytykę po niedzielnym meczu z Piastem Gliwice? Zapraszamy na kolejną odsłonę naszego cyklu, w którym opierając się na danych z raportu InStat, podsumowujemy najważniejsze wydarzenia z meczu Śląska Wrocław.
PLUSY MECZU
Fabian Piasecki
„O Matko Boska, przecież to jest w ogóle niepojęte!" – widząc, co w doliczonym czasie gry meczu przy Okrzei zrobił napastnik Śląska komentatorzy mogli tylko sięgnąć do klasyki. Fabian Piasecki w Gliwicach miał dać impuls zastępując po godzinie gry Erika Exposito i w kluczowym momencie wywiązał się ze swojego zadania fenomenalnie. Rodowity wrocławianin kolejny raz sprawdził się jako joker w meczu wyjazdowym, bo krótko po wejściach z ławki wiosną zapewniał już przecież swojemu zespołowi remisy po 1:1 na stadionach Cracovii i Górnika Zabrze. Uroda tamtego trafienia była jednak nieporównywalna z tym, co w 5. kolejce zaprezentował przy Okrzei, a gola, który zagwarantował zielono-biało-czerwonym punkt z Piastem będziemy wspominać jeszcze przez długie tygodnie. Uniknięcie porażki w podobnych okolicznościach smakuje doskonale - lepiej tego zrobić się nie dało!
Ciągle niepokonani
Nie jest sztuką dorabianie ideologii do poszczególnych wyników po końcowym gwizdku, mając jednak świadomość, w jaki sposób Śląsk w niedzielę urwał się ze stryczka, trudno nie pokusić się o ocenę, że to jest właśnie DNA, które swoim piłkarzom próbuje zaszczepiać trener Jacek Magiera. To nie przypadek, że od kiedy rozpoczął pracę we Wrocławiu (w dniu meczu z Piastem stuknęło równo pięć miesięcy) jego zespół w ekstraklasie przegrał tylko raz, a do tego jeszcze całkiem udanie zaprezentował się w europejskich pucharach. Po pięciu kolejkach nowego sezonu jedynym niepokonanym zespołem w lidze oprócz Śląska jest Lech Poznań i nieważne, że ma wyraźnie więcej punktów, bo zamiast charakteryzującej wrocławian serii remisów wygrywa mecz za meczem. Zielono-biało-czerwonych bardzo trudno pokonać, a utrzymująca się aż do doliczonego czasu wiara, że w Gliwicach można jednak się odgryźć to najlepsza wizytówka obecnego Śląska.
MINUSY MECZU
Erik Exposito
Kolejny raz trudno powiedzieć, gdzie był myślami podczas meczu hiszpański napastnik Śląska, a co gorsza jego zmniejszona efektywność zbiegła się w czasie z przedłużeniem kontraktu. Exposito poczuł się we Wrocławiu pewnie, pokazał jakimi dysponuje umiejętnościami również w meczach na arenie międzynarodowej i zdaje się spoczywać na laurach ze świadomością, że tak czy inaczej o miejsce w wyjściowym składzie martwić się nie musi. Kapitalna bramka na wagę remisu zdobyta przez Fabiana Piaseckiego w Gliwicach można jednak zmącić spokój Erika, bo rezerwowy napastnik Śląska w ostatnim czasie robi wszystko, co może, by zapracować na grę od pierwszej minuty, a nie bez znaczenia jest również nazwa najbliższego przeciwnika. Dla urodzonego we Wrocławiu Piaseckiego derby Dolnego Śląska, w dodatku grane na terenie Zagłębia, to naprawdę więcej niż mecz, a od kiedy trafił na Oporowską w dwóch spotkaniach przeciwko Miedziowym zanotował łącznie zaledwie 26 minut po wejściach z ławki.
Petr Schwarz
Trener Magiera w Gliwicach postawił na odważne ustawienie w środku pola, w którym zabrakło miejsca dla Krzysztofa Mączyńskiego, a za rozbijanie ataków przeciwnika odpowiedzialny miał być duet Rafał Makowski – Petr Schwarz. I o ile ten pierwszy najczęściej wywiązywał się ze swoich zadań całkiem poprawnie, tak postawa drugiego pozostawiała już więcej do życzenia. Schwarz próbował zaznaczyć swoją obecność w meczu na stadionie przy Okrzei, bo latem mówiło się przecież, że Śląsk wygrał rywalizację o jego względy właśnie z Piastem, jednak poza dwoma celnymi strzałami, trudno przypomnieć sobie lepsze momenty w niedzielnym graniu Czecha. Schwarz wygrał zdecydowanie najmniej pojedynków w swoim zespole (4 z 10), zanotował najwięcej strat (11) i miał też trzecią najgorszą statystykę dokładnych podań w wyjściowej jedenastce Śląska (67%, mniej tylko Pich oraz Pawłowski). W 81. minucie były zawodnik Rakowa ustąpił miejsca Caye Quintanie.
WYDARZENIE
Debiut Javiera Hyjka
To pewnie nie był tylko zbieg okoliczności, że pochodzący z Madrytu 20-letni polsko-hiszpański pomocnik zadebiutował w barwach Śląska właśnie na stadionie niedawnego pracodawcy. Piast w poprzednim sezonie był pierwszym klubem ekstraklasy, który postawił na Hyjka, wiązał z nim zresztą całkiem spore nadzieje, jednak powiedzieć, że jego pobyt przy Okrzei pozostawił niedosyt, to nie powiedzieć nic. Warto również zwrócić uwagę, że młody zawodnik, który przygodę z Wrocławiem rozpoczął od występów w drugoligowych rezerwach, w pierwszych tygodniach nowego sezonu mocno popracował na szansę w ekstraklasie. Po środowym remisie z GKS Bełchatów (1:1) ciepłych słów nie szczędził mu trener rezerw Śląska Krzysztof Wołczek (jego wypowiedź znajdziecie TUTAJ), a kwadrans Hyjka w meczu przeciwko Piastowi mógł się podobać. 20-latek aż kipiał z motywacji, był bardzo aktywny i chętnie pokazywał się do gry (oddał nawet jeden, niecelny strzał), co trener Magiera z pewnością zapisze mu na plus. Jeśli Hyjek równie dobre zmiany będzie dawał w kolejnych tygodniach, wrocławianie mogą zyskać bardzo ciekawego zawodnika.