Plusy i minusy meczu z Podbeskidziem
fot.: Paweł Kot
Kto zasługuje na pochwałę, a kto na krytykę po wczorajszym spotkaniu z Podbeskidziem Bielsko-Biała? Zapraszamy na kolejną odsłonę naszego cyklu, w którym opierając się na danych z raportu InStat, podsumowujemy najważniejsze wydarzenia z meczu Śląska Wrocław.
PLUSY MECZU
Krzysztof Mączyński
Takiego Krzysztofa Mączyńskiego w Śląsku jeszcze nie oglądaliśmy! Kapitan zielono-biało-czerwonych miał udział przy trzech golach strzelonych strzelonych Podbeskidziu, za każdym razem dzięki skutecznemu rozwiązaniu stałego fragmentu gry. Mączyński we wtorkowy wieczór popisał się kapitalnym uderzeniem bezpośrednio z rzutu wolnego oraz asystował Patrykowi Janasikowi i Konradowi Poprawie przy bramkach w kluczowych momentach gry, a bez jego roli nie byłoby wygranej z beniaminkiem. Były reprezentant Polski po meczu uczciwie przyznał również, że ma do siebie pretensje o błąd przy bramce na 2:2 dla Podbeskidzia, która wzięła się właśnie z jego prostej straty przed polem karnym. Plusy wtorkowego występu Mączyńskiego zdecydowanie przyćmiły jednak tę jedną niefrasobliwość, a kapitan Śląska wyraźnie rośnie z meczu na mecz pod wodzą trenera Jacka Magiery. Obiecujący był już jego poprzedni domowy występ z Lechią (1:1), gdy w zaskakujący sposób asystował przy bramce Erika Exposito, to co wydarzyło się w starciu z Podbeskidziem, to była jednak już klasa sama w sobie.
Robert Pich
Aż trudno uwierzyć, że na kolejnego gola w ekstraklasie czekał od… poprzedniego meczu z Podbeskidziem, który został rozegrany w ostatnich dniach listopada. Tamta bramka padła jednak na samym początku gry i nie wywołała większej euforii wśród kibiców Śląska – po trafieniu na wagę zwycięstwa we wtorek, Stadion Wrocław zaś niemal eksplodował z radości. Najlepszy Robert Pich to podrażniony Robert Pich, o tym najdobitniej przekonywaliśmy się w rundzie wiosennej poprzedniego sezonu, gdy trener Vitezslav Lavicka pozbawił go miejsca w jedenastce, a ten praktycznie po każdym wejściu dawał jakość. Zmiany Słowaka za kadencji Jacka Magiery na początku naznaczone były nieskutecznością, od poprzedniej kolejki widać już w tej kwestii jednak znaczną poprawę. W Zabrzu Pich świetną piłką w pole karne wypracował pozycję strzelecką Fabianowi Piaseckiemu, a przeciwko Podbeskidziu wykończył akcję niesamowitym uderzeniu i wyrwał komplet punktów dla swojego zespołu. Decyzja o strzale w 95. minucie wtorkowego meczu wymagała też niesamowitej odwagi oraz pewności siebie od Słowaka. Pich po bokach miał przecież świetnie ustawionych Marcela Zyllę oraz Fabiana Piaseckiego i można sobie tylko wyobrażać piekło jakie rozpętałoby się wokół skrzydłowego Śląska, gdyby w tej sytuacji spudłował. Zawodnik gospodarzy jednak świetnie wiedział co robi, pokonał rodaka między słupkami bramki Podbeskidzia, a ten gol może mu niesamowicie pomóc.
Konrad Poprawa
Ależ piękną historię pisze ten chłopak! Obrońca, który jeszcze miesiąc temu był podstawowym, ale jednak tylko drugoligowcem w ekipie rezerw Śląska przebojem wdarł się do wyjściowej jedenastki ekstraklasowej drużyny i w każdym występie daje z siebie coś więcej. Praktycznie po każdym z trzech wcześniejszych meczów Poprawy w drużynie Jacka Magiery można było go chwalić za chłodną głowę, odpowiedzialność i podejmowanie właściwych decyzji. Nie inaczej po wtorkowej potyczce z Podbeskidziem, tym razem na plus 23-latka mocno działa jednak także zdobyta bramka. Poprawa bez kłopotów wyskoczył najwyżej w polu karnym Podbeskidzia po dośrodkowaniu Krzysztofa Mączyńskiego w końcówce regulaminowego czasu i zdobył arcyważną bramkę na 3:3 z taką swobodą, jakby robił to co tydzień! Pełniący kluczową rolę w ustawieniu z tercetem środkowych obrońców Poprawa przechodzi ekspresowy kurs nabierania piłkarskiego doświadczenia, w meczu z Podbeskidziem niekiedy można było jednak się zastanawiać kto z tego tercetu ma najmniej spotkań w ekstraklasie. Jeśli ktoś musiał naprawiać błędy partnerów to młodziutki Polak Tamasa i Puerto, a nie na odwrót.
MINUS MECZU
Israel Puerto
Hiszpański obrońca we wtorkowy wieczór zagrał pierwszy mecz od momentu przejęcia zespołu przez Jacka Magierę, a Śląsk przeciwko Podbeskidziu stracił więcej bramek… niż w trzech wcześniejszych spotkaniach pod wodzą nowego trenera łącznie. Powiązanie tego faktu z powrotem Puerto nie jest złośliwością, tylko wskazaniem przyczyn przykrego stanu rzeczy, bo za defensywną mizerię w starciu z Góralami w głównej mierze trzeba winić właśnie jego. Hiszpan był tylko widzem przy drugiej i trzeciej bramce dla bielszczan, które kompletnie odwróciły losy spotkania po zmianie stron, a jego spóźnienie względem najpierw Kamila Bilińskiego, a chwilę później Marko Roginicia aż kłuło w oczy. Być może leczący się w ostatnim czasie Puerto nie był jeszcze gotowy na sto procent, wobec tego pojawia się jednak pytanie, dlaczego jest na siłę przywracany do gry kosztem bardzo solidnego Łukasza Bejgera. Podbeskidzie na Stadionie Miejskim zdecydowanie zbyt łatwo dochodziło do sytuacji strzeleckich, a liczba groźnych akcji napawała przerażeniem. Górale w 12 wcześniejszych meczach wyjazdowych w lidze zdobyli 9 bramek. Tylko we Wrocławiu aż jedną trzecią z tego.
WYDARZENIE MECZU
Pierwsze domowe zwycięstwo Magiery
Reprezentacja Polski Adama Nawałki miała swój „mecz założycielski” z Niemcami na Narodowym, a Śląsk Vitezslava Lavicki z Lechem przy Bułgarskiej. Klasa rywala, z którym we wtorek mierzyli się zielono-biało-czerwoni nie wzbudza oczywiście takiego uznania jak wymienione wyżej, okoliczności i styl wydartego zwycięstwa również mogą jednak okazać się kluczowe dla przyszłości ekipy Jacka Magiery. Ten w 26. kolejce odniósł pierwsze zwycięstwo na Stadionie Miejskim jako szkoleniowiec Śląska, jednak… drugie w karierze i drugie, w którym jego drużyna zdobyła cztery bramki (wcześniej 4:0 prowadząc Legię w listopadzie 2016 roku). Wrocławianie przeciwko Podbeskidziu zagrali najbardziej efektowny mecz od dawna, poważnie włączyli się do walki o europejskie puchary oraz na dobre odzyskali dawno niewidzianych liderów w postaci wspomnianych już Mączyńskiego czy Picha. Aż szkoda, że takie spotkania odbywają się bez udziału publiczności!