Plusy i minusy meczu z Wartą

Plusy i minusy meczu z Wartą

fot.:

Kto zasługuje na pochwałę, a kto na krytykę po piątkowej porażce 1:3 (1:2) z Wartą Poznań? Zapraszamy na kolejną odsłonę naszego cyklu, w którym podsumowujemy najważniejsze wydarzenia z meczu Śląska Wrocław.



 

Gol na otwarcie meczu

Z perspektywy czasu marne to pocieszenie, ale jeśli mamy na siłę doszukiwać się plusów po kolejnej porażce, to możemy wskazać gola zdobytego już w trzeciej minucie meczu. W starciach z Lechią i Piastem piłkarze Śląska nie potrafili trafić do siatki, więc w Grodzisku wyręczyli ich zawodnicy Warty. I to dosłownie, bo zanim piłka wpadła do siatki, to trącił ją nie jeden, a dwóch zawodników gospodarzy. Należy pochwalić Patricka Olsena za dobre dośrodkowanie, które spowodowało błąd Roberta Ivanova, ale na tym poprzestaniemy. Do przerwy Śląsk nie oddał ani jednego celnego strzału, a po zmianie stron zobaczyliśmy jedno uderzenie, po którym musiał interweniować Adrian Lis. Ironicznie zauważymy, że jeden celny strzał to również poprawa względem meczu z Piastem, bo co innego nam pozostaje? To był kolejny fatalny ofensywny występ w wykonaniu piłkarzy Ivana Djurdjevicia. W tym momencie przejdziemy do kolejnej sekcji, bo więcej plusów, niż przypadkowy gol samobójczy nie jesteśmy w stanie znaleźć.

Skandaliczna defensywa 

W Grodzisku poległ ostatni bastion trzymający w ryzach defensywę Śląska Wrocław. Jeśli takie błędy, jak ten w 29. minucie, popełnia nawet Rafał Leszczyński, to niestety, ale trudno doszukiwać się nadziei na poprawę sytuacji w formacji obronnej. Mimo szybkiego objęcia prowadzenia przez Trójkolorowych, to Warta w pełni dominowała i strzelała gole z dziecinną łatwością. Przełamał się Adam Zrelak, którego nie wiedzieć czemu żaden z zawodników Śląska nie miał zamiaru kryć w polu karnym. Leszczyński podał piłkę wprost pod nogę rywala, a Petr Schwarz odprowadził Kajetana Szmyta tuż przed szesnastkę i pozwolił mu oddać strzał z komfortowej pozycji. Trzeci gol dla Warty wyglądał jakby został zdobyty w trakcie gierki treningowej. Warciarze na spokojnie zagrali po obwodzie na wysokości pola karnego, długo prowadząc piłkę i ostatecznie wyprowadzając Miłosza Szczepańskiego na pozycję strzelecką. Zero doskoku, zero agresji, zero zaangażowania. Po prostu jedno wielkie zero.

Witaj strefo spadkowa

Bezpośrednio po porażce z Wartą wrocławianie cały czas znajdowali się nad kreską, jednak zwycięstwa Górnika z Zagłębiem i Korony z Jagiellonią odwróciły sytuację w tabeli. Po raz pierwszy od ósmej kolejki tego sezonu Śląsk znalazł się w strefie spadkowej! (WIĘCEJ PRZECZYTASZ TUTAJ) Prędzej czy później musiało to nastąpić, bo jeśli od sześciu spotkań nie potrafisz zdobyć trzech punktów, to nie poprawiasz swojej sytuacji w walce o utrzymanie. Czy wylądowanie się w strefie spadkowej w tym momencie coś realnie zmieni? Być może Ivan Djurdjević na kolejnej konferencji prasowej nie będzie z wyraźnym zdziwieniem reagował na nasze pytania o to dlaczego Śląsk gra tak słabo. “Czy uważa pan, że 31 punktów i ćwierćfinał Pucharu Polski to słaby wynik?” Tak panie trenerze, niestety nie jest to wynik, który nas satysfakcjonuje. Jeśli nie obudzimy się z tej iluzji i kolejne porażki Ivan Djurdjević dalej będzie tłumaczył presją jaka ciąży na zawodnikach czy młodą drużyną, to za chwilę Śląsk znajdzie się w pierwszej lidze. Obecność w strefie spadkowej na sześć kolejek przed końcem to ostatni sygnał ostrzegawczy przed tym, co zaraz może nastąpić. 

Koronkowa akcja Warty

Gol na 3:1 Miłosza Szczepańskiego był niezwykle ważny z perspektywy tego, jak toczyła się druga połowa meczu. Dlaczego? Po pierwsze, tak naprawdę zakończył nam emocje w tym spotkaniu i nadzieje na to, że Śląsk może wrócić do domu z punktami. Po drugie, padł w momencie, kiedy Śląsk wyglądał całkiem przyzwoicie. Na początku drugiej połowy udało się stworzył kilka sytuacji. Był celny strzał Schwarza po dośrodkowaniu Exposito, była także dwójkowa akcja Hiszpana z Yeboahem. Niestety to wszystko poszło w niepamięć w momencie, gdy Warta trafiła do siatki po raz trzeci (a właściwie czwarty, wliczając w to samobójcze trafienie Ivanova) i przypieczętowała kolejne trzy punkty.

 

Bądź na bieżąco! Obserwuj Śląsknet w Google News. Śledź nas też na WhatsAppie, Facebooku, YouTubie, X (Twitterze), Instagramie oraz TikToku.