Plusy i minusy po meczu z Miedzią
fot.: Paweł Kot
Wrocławianie przegrali w Legnicy 1:3 i przedłużyli serię bez wygranego meczu. Jakie są plusy i minusy po sobotnim starciu z Miedzią?
Ostatnia nadzieja…
My osobiście nie widzimy tylu pozytywów co trener Ante Simundza po sobotniej porażce z Miedzią, ale chcemy docenić kolejne trafienie Przemysława Banaszaka. Snajper Śląska skutecznie egzekwował jedenastkę i po raz 10 w tym sezonie wpisał się na listę strzelców. Ponadto wykonywał bardzo dobrą pracę z przodu, co umożliwiało kreowanie wielu okazji bramkowych, jednak jego partnerzy wyraźnie razili nieskutecznością. Niestety były napastnik Górnika Łęczna opuścił boisko z kontuzją, która powoduje przynajmniej jeden mecz absencji.
Przewaga? I co z tego…
Śląsk nieźle rozpoczął sobotni mecz, ale nie potrafił swojej dominacji przekuć na zdobycze bramkowe. Piłkarze z Legnicy perfekcyjnie wyczekali rywala i w ciągu sześciu minut bezlitośnie wypunktowali. Po stracie dwóch goli Wrocławianie nadal razili nieskutecznością, ale również coraz bardziej był widoczny brak pomysłu na zaskoczenie defensywy przeciwnika. To nie pierwszy raz w tym sezonie, gdy podopieczni słoweńskiego szkoleniowca dają się całkowicie zaskoczyć, przy tym nie wykorzystując swoich okazji. Taka regularność zaczyna powodować, że kwestia walki o awans z meczu na mecz „odjeżdża”.
Defensywa. I wszystko jasne…
Trójkolorowi ponownie ośmieszali się w formacji defensywnej. Jest reakcja, są zmiany, nowi piłkarze, ale nie ma upragnionego efektu - czyli stabilności w poczynaniach obronnych. Legniczanie zdobywali bramki, bez większego nakładu sił, a ich akcje były rozwiązywane w najprostszy możliwy sposób. Najpierw długa piłka i zgubione krycie, chwilę później przegrany pojedynek „1 na 1” i dopełnieniem fatalne ustawienie przy stałym fragmencie w końcówce spotkania. Sezon leci, mijają tygodnie, a najgorsze w tym wszystkim jest to, że nie widać „światełka w tunelu”, które pozwoliłoby uwierzyć, że Wrocławianie wrócą do solidnej gry w defensywie.
Fatalne passy trwają w najlepsze…
Porażka z Miedzią oznacza, że Śląsk nie wygrał ligowego meczu od prawie czterech miesięcy. Dokładniej 25 października 2025 roku Trójkolorowi pokonali Górnika Łęczna 3:1, a od tamtej pory cztery remisy i trzy porażki. Brak triumfu w niedzielnym starciu z Odrą Opole będzie oznaczał, że WKS dobije na liczniku bez zwycięstwa do czterech miesięcy. Jeszcze dłużej Wojskowi czekają na mecz z czystym kontem, ostatni raz na „zero z tyłu” zagrali 13 września, gdzie wygrali 2:0 z Puszczą Niepołomice. Po tej potyczce 12. kolejnych spotkań kończyli ze straconym przynajmniej jednym golem.
Zaprzepaszczona okazja – Ekstraklasa się oddala…
Mimo fatalnej passy Wrocławianie mieli szansę w przypadku zwycięstwa podgonić czołówkę, a wręcz do niej wrócić. Oczywiście jak skończyło się spotkanie, wszyscy wiedzą, ale najgorszy jest fakt, że Śląsk zaczyna tracić coraz więcej do ligowego topu. Nie mówimy już o miejscach dających bezpośredni awans, a o tych barażowych. Przed starciem z Miedzią, strata do szóstej lokaty wynosiła zaledwie jeden punkt, teraz ona wzrosła już do trzech oczek. Każde kolejne spotkanie bez wygranej będzie oznaczało narastające problemy Trójkolorowych w stawce.
