Plusy i minusy sparingów
fot.: Krystyna Pączkowska/slaskwroclaw.pl
Co zasługuje na pochwałę, a co na krytykę po zimowych sparingach Śląska? Zapraszamy na podsumowanie najważniejszych wydarzeń trzech meczów towarzyskich rozegranych przez wrocławian na obozie w Turcji.
PLUSY SPARINGÓW
MŁODZIEŻ SIĘ DOCIERA
W każdym z trzech sparingów trener Vitezslav Lavicka solidną porcję minut przeznaczał dla Piotra Samca-Talara, Marcina Szpakowskiego i Szymona Lewkota. Ten ostatni w pierwszym meczu przeciwko FK Novi Pazar wyszedł nawet w podstawowym składzie, a tego dnia oglądaliśmy również Oliviera Wyparta, którego chwilę później z dalszego grania w Turcji wyeliminowała jednak kontuzja. Czeski szkoleniowiec Śląska nie zabrał młodych piłkarzy nad Bosfor na alibi, tylko realnie zamierzał im się przyjrzeć, wiedząc, że po dwóch sezonach importowania młodzieżowców, niektórzy z rodzimych nastolatków także mogą być już gotowi, by wkraczać w dużą piłkę. Na szczególne zapamiętanie zasłużyła z pewnością fantastyczna asysta Lewkota przy bramce Bartłomieja Pawłowskiego w meczu z Olimpikiem Donieck, a jakie wnioski wyciągnął czeski szkoleniowiec będziemy przekonywać się widząc wyjściowe jedenastki już w starciach o ligowe punkty.
OZDROWIEŃCY NA PRAWEJ STRONIE
Patryk Janasik i Guillermo Cotugno w trakcie tureckiego zgrupowania zagrali łącznie więcej meczów w wyjściowej jedenastce niż podczas całej rundy jesiennej. W dotychczasowych spotkaniach ligowych ta przyjemność zarówno Urugwajczyka, jak i Polaka spotkała po razie, a w Antalyi jeśli nie jeden, to drugi wychodził w składzie na każdy z trzech sparingów. Odzyskanie podstawowego zestawienia prawej strony obrony jest niezwykle ważną informacją dla Vitezslava Lavicki. Choć trener Śląska jesienią raczej nie mógł narzekać na formę przesuwanych tam z konieczności Piotra Celebana i Lubambo Musondy, to obecność nominalnych prawych obrońców na swoim miejscu, może nieść wyłącznie korzyści. Janasik oraz Cotugno jesień mieli straconą z powodu najróżniejszych kłopotów zdrowotnych, jeśli 2021 rok pod tym względem będzie dla nich bardziej łaskawy, możemy już sobie ostrzyć zęby na ciekawą rywalizację. Przed wyjazdem do Mielca typować obsady prawego boku defensywy nie sposób, bo z jeden strony Cotugno grał w Turcji dwa razy i Śląsk z nim w składzie nie przegrał, ale z drugiej Janasik w tym czasie jeszcze się leczył, a w przedligowej próbie generalnej przeciwko Crvenej zveździe był już podstawowym wyborem.
MINUSY SPARINGÓW
NIERÓWNA FORMA
Śląsk w Turcji ze słabym rywalem pewnie wygrał, ze średnim sprawiedliwie zremisował, a ze zdecydowanie najsilniejszym dotkliwie przegrał. Nie było zaskoczenia w wynikach, nie było niczego przełomowego w grze, a co gorsza utrzymywały się mankamenty. Ani razu nie udało się zachować czystego konta, zaś tylko bezbarwni Serbowie z FK Novi Pazar nie strzelili wrocławianom gola w znienawidzonym przez nich okresie po 70. minucie. Uwagę zwraca jednak fakt, że od ostatniego sparingu Śląska do ligowej inauguracji minie aż dziesięć dni (Stal ostatni mecz przygotowawczy zagra dopiero pojutrze), a sami piłkarze podkreślają, że po dających w kość treningach niełatwo było wszystkie zaplanowane założenia przełożyć na grę. Okrągły tydzień pozostający na doszlifowanie formy w Polsce przed potyczką w Mielcu stanowi nadzieję, że jeszcze za wcześnie na ocenę z jakim Śląskiem będziemy mieć do czynienia na wiosnę.
PRZYGOTOWANIA BEZ NOWYCH
To bardzo dobrze, że jeśli trener Vitezslav Lavicka życzył sobie w zimowym okienku środkowych obrońców, to otrzymał Macieja Wilusza w parze z Łukaszem Bejgerem. Sęk w tym, że obaj nowi stoperzy zameldowali się nie w Turcji, tylko we Wrocławiu i nie trzy dni przed wyjazdem na obóz, tylko trzy przed powrotem. Wilusz w dodatku jeszcze dwa tygodnie temu został skreślony z listy zawodników Rakowa przeznaczonych do wyjazdu na obóz z powodu kontuzji mięśnia dwugłowego uda, a Bejger pewnie będzie potrzebował czasu na odnalezienie się w polskich realiach. Nowi zawodnicy rozpoczynają rundę ze Śląskiem bez wspólnego obozu, z nieoczywistym stanem fizycznego przygotowania, a jednak będzie się od nich wymagać zapewnienia komfortu w obsadzie linii defensywnej. Ryzykowne, ale czas jaki upłynął od pojawienia się pierwszych plotek dotyczących tych transferów do podpisania kontraktów każe wierzyć, że zostały jednak gruntownie przemyślane.
WYDARZENIE SPARINGÓW
SZROMNIK GOTOWY NA LIGĘ?
Plan trenera Lavicki pewnie był inny, ale kłopoty zdrowotne Matusa Putnockiego sprawiły, że w 5 z 6 połów meczów podczas tureckiego zgrupowania bronił Michał Szromnik. Słowacki golkiper zanotował tylko 45 minut w pierwszej potyczce z FK Novi Pazar, a później wypadł z gry być może rozwiązując w ten sposób aktualne od miesiąca pytanie o obsadę bramki Śląska w rundzie wiosennej. Wtedy Putnocky również nie wypadł z własnej winy, a z powodu zakażenia koronawirusem. W trakcie dwóch meczów jego przymusowej pauzy formą zaimponował jednak Szromnik, a widząc swoje nazwisko jedynie wśród rezerwowych w protokole na ostatnie spotkanie roku przeciwko Warcie, Puto przekonał się, jak trudno będzie mu wrócić. W Turcji los znowu uśmiechnął się do 27-letniego Polaka i kwestia obsady bramki na mecz w Mielcu jest całkowicie otwarta. W przypadku Putnockiego chodziło tylko o dmuchanie na zimne, nie dolega mu nic na tyle poważnego, by sprawa wydawała się prosta. Lavicka już raz pokazał jednak swoim bramkarzom, że jeśli nie musi, to nie zmienia i być może znowu zdecyduje się na najbezpieczniejszy wariant z rozkręconym już po zimie Szromnikiem.