PNK: Bolesna porażka
fot.: Rafał Sawicki
Piątkowe spotkanie czołowych drużyn Ekstraligi kobiet zapowiadało się nadzwyczaj interesująco. Śląsk jako rewelacja rozgrywek udał się do Łodzi, aby odegrać się za porażkę we Wrocławiu i postawić kolejny krok w stronę podium. Niestety łodzianki brutalnie zweryfikowały drużynę Piora Jagieły i pokazały im lekcję futbolu, pewnie wygrywając 4:0.
Pierwsza połowa przebiegała nadzwyczaj wyrównanie. Wrocławianki są ostatnio w formie i chciały w stu procentach wykorzystać swoje możliwości. Obie drużyny potrafiły stwarzać groźne sytuacje. Jedna z najlepszych dla Śląska miała miejsce po stałym fragmencie gry, lecz brakowało celności przy strzale. Wszystko wyglądało dobrze do momentu utraty bramki. Po precyzyjnym dograniu z lewej strony piłkę w polu karnym przyjęła Jedlińska. Podania nie zatrzymała Wróblewska, ale też duży błąd w kryciu popełniła Tracz, odsłaniając niemal całą bramkę zawodniczce UKS SMS-u. Jedlińska perfekcyjne odwróciła się z piłką przy nodze i precyzyjnym strzałem pokonała Annę Bocian. Od tamtej pory podopieczne trenera Jagieły utraciły pewność siebie i popełniały coraz więcej błędów. Dużym problemem okazało się klasyczne już dla Śląska wyprowadzanie piłki od tyłu. Defensywa ewidentnie nie radziła sobie z rozegraniem, przez co zagrożenie pod bramką wzrastało. Do końca pierwszej połowy udało się jednak nie stracić kolejnej bramki.
Druga połowa zaczęła się od groźnej sytuacji łodzianek. Strzał w boczną siatkę Achcińskiej był sygnałem dla Green Gangu, że wciąż muszą być czujne, jeżeli nie chcą stracić punktów. Niestety już kilka minut później podopieczne Marka Chojnackiego podwyższyły prowadzenie. Po dośrodkowaniu z prawej strony boiska uderzały najpierw Jedlińska, potem Achcińska, lecz zamieszanie wykorzystała dopiero Gąsieniec, zdobywając bramkę na 2:0 w 50. minucie. Tym razem ciężko winić pojedyncze osoby jednak cały blok defensywny nie popisał się przy powstrzymaniu tej akcji. W 65. minucie obserwowaliśmy świetną indywidualną akcję Jedlińskiej, która pognała prawym skrzydłem, wygrywając pojedynek biegowy z Oliwą Krysman. Zdobywając przewagę, perfekcyjne dograła piłkę do Grzybowskiej. Zawodniczka z Łodzi dostawiła tylko nogę i skierowała piłkę do pustej bramki. Wrocławiankom nie pozostało nic innego jak bronić beznadziejnego już i tak wyniku czego nie ułatwiały kontuzje poszczególnych zawodniczek. Najpierw jeszcze w pierwszej połowie groźnie wyglądającej kontuzji doznała Klaudia Homa, którą zastąpiła Martyna Buś, natomiast w drugiej połowie groźne zderzenie z rywalką zaliczyła Karolina Iwaśko. Pomocniczka długo nie podnosiła się z murawy i w końcu zastąpiła ją Przelicka. Gospodynie jednak nie zamierzały odpuszczać i sukcesywnie dążyły do podwyższenia prowadzenia. Udało im się to już w 82. minucie za sprawą Anny Rędzi, która perfekcyjnie odnalazła się w polu karnym Anny Bocian i wykorzystała swoją okazję, zdobywając czwartą bramkę dla swojego zespołu. Mecz zakończył się wynikiem 4:0 dla UKS SMS Łódź i jest to zdecydowanie najboleśniejsza porażka w tym sezonie.
UKS SMS Łódź 4:0 (1:0) WKS Śląsk Wrocław
UKS SMS Łódź: Szperkowska – Konat, Jedlińska (83’ Krezyman), Grzybowska, Zbyrad (66’ Sokołowska), Achcińska (77’ Markusheuskaya), Rędzia (86’ Malesa), Kurzawa (k), Enjo, Gąsieniec (77’ Glinka), Zieniewicz
Ławka rezerwowych: Sowalska, Krezyman, Sokołowska, Malesa, Glinka, Markusheuskaya
Trener Marek Chojnacki
WKS Śląsk Wrocław: Bocian – Korda (k), Tracz, Dudziak, Turowska (60’ Krysman) – Homa (46’ Martyna Buś), Wróblewska, Kulig, Jurczenko (66; Żurek), Iwaśko (75’ Przelicka) – Marcelina Buś (83’ Pompa)
Ławka rezerwowych: Rydlewska, Martyna Buś, Krysman, Żurek, Pompa, Chudzik, Przelicka
Trener Piotr Jagieła
Bramki: 36’ Jedlińska, 50' Gąsieniec, 65' Grzybowska, 82' Rędzia