PNK: Koniec złej passy! (RELACJA)
fot.: Rafał Sawicki
Kobiecy zespół Śląska Wrocław w końcu zwycięski! Podopieczne trenera Jagieły pokonały na własnym stadionie GKS Katowice 3:1 po bramkach Ostrowskiej i Krzyżanowskiej. Piękne bramki, dreszczyk emocji i 3 punkty na koncie. Kibice mogli w końcu doświadczyć prawdziwej siły i potencjału Green Gangu.
Pierwsza połowa stała pod znakiem wysokiej kultury gry i poukładania taktycznego obu drużyn. Do głosu częściej jednak dochodziły zawodniczki GKS-u, które precyzyjnymi dośrodkowaniami siały zamęt w szeregach defensywy wrocławianek. Śląsk odpowiedział w 17. minucie po świetnym dryblingu skrzydłowej. Piłka została wyłożona jak na tacy Joannie Wróblewskiej, lecz reprezentantka Polski uderzyła wysoko ponad bramką. Wymiana ciosów trwała do 25. minuty, kiedy podopieczne Piotra Jagieły wykorzystały zamieszanie w polu karnym rywalek. Zamieszanie wywołane właśnie przez zawodniczki Śląska, kiedy to Małgorzata Korda i Karolina Iwaśko zderzyły się ze sobą przy rozegraniu rzutu rożnego. Jedna z zawodniczek długo nie podnosiła się z murawy, jednak gra nie została przerwana i akcja ofensywna była kontynuowana. Po kolejnym dośrodkowaniu piłkę do bramki wpakowała Ostrowska i Green Gang mógł cieszyć się z prowadzenia.
Katowiczankom nie udało się doprowadzić do wyrównania, za to Śląsk wciąż dążył do podwyższenia prowadzenia. Raz po raz czy to Iwaśko, czy Kiszkis próbowały zaskoczyć stojącą w bramce Seweryn. Skupienia jednak nie wystarczyło na drugą połowę i trzeba powiedzieć, że do wyrównania wrocławianki doprowadziły same. Fatalny błąd Sowalskiej, która praktycznie podała piłkę do napastniczki gości, doprowadził do utraty bramki. Wynik remisowy nieco otworzył nam to spotkanie i mogliśmy obserwować imponującą wymianę ciosów. Fenomenalną okazję chociażby wypracowała Kiszkis dryblując przez całe boisko i w ostatnim momencie wystawiając piłkę niemal do pustej bramki dla Iwaśko. Jedna z najlepszych zawodniczek minionego sezonu fatalnie spudłowała nie trafiając nawet w bramkę. Gdy już pomału zaczynaliśmy godzić się z wynikiem widniejącym na tablicy, Krzyżanowska zaskoczyła wszystkich strzałem niemal z 30 metrów. Piłka odbiła się od poprzeczki i wpadła do bramki, a Joanna Wróblewska zyskała nową rywalkę w walce o najładniejsze bramki w barwach Śląska. Nie był to jednak najlepszy dzień w wykonaniu Seweryn i w samej końcówce spotkania znowu dała się zaskoczyć z dalekiej odległości. Tym razem Krzyżanowska oddała piłkę Ostrowskiej, która z podobnej odległości oddała niemal identyczny strzał i ustaliła wynik spotkania. Wrocławianki pewnie pokonały GKS odnosząc drugie zwycięstwo w tym sezonie.
Śląsk Wrocław 3:1 (1:0) GKS Katowice