PNK: Więcej szczęścia niż jakości
fot.: Rafał Sawicki
Po blamażu w Łodzi wrocławianki szukały odkupienia i szansy na wymazanie tego wyniku z pamięci. Naprzeciw stanął jednak zespół AZS-u, który po porażce z Górnikiem Łęczna miał ten sam cel. Mimo bardzo słabej postawy wrocławianek i pełnej dominacji podopiecznych trenera Kroka udało się uratować remis.
Początki meczu nie należały do najłatwiejszych do oglądania z powodu utrudnionych warunków atmosferycznych. Śnieg z deszczem plus mocny wiatr to bardzo nieprzyjemna mieszanka pogodowa, która mocno odbiła się na jakości w grze obu drużyn. Chwilami przypominało to legendarny mecz na wodzie, kiedy piłka nie chciała się toczyć po murawie z powodu silnego nawilżenia murawy. Oczywiście najłatwiej byłoby zwalić wszystko na pogodę jednak tak naprawdę można było zauważyć bardzo dużo niedokładności, szczególnie po stronie Śląska. Podopieczne trenera Kroka skrzętnie wykorzystywały nieudolność rywalek i rzadko opuszczały połowę rywalek, próbując konstruować akcje bramkowe. Wynik w 15. minucie otworzyły jednak wrocławianki po faulu w polu karnym na Marcelinie Buś. Sędzina bez chwili zawahania odgwizdała rzut karny, a jedenastkę pewnie wykorzystała Dudziak. Powiedzieć jednak, że ta bramka ożywiła spotkanie, byłoby sporym nadużyciem. Nadal to AZS UJ napierał na Śląsk, a podopieczne trenera Jagieły odpierał ataki, kąsając rywalki raz po raz akcjami z kontry. Wszystko to przy akompaniamencie masy nieskładnych akcji, błędów i niedokładności. Wydawało się, że pierwsza połowa nie przyniesie żadnych ciekawych wydarzeń, jednak podopieczne trenera Kroka zdołały wyrównać przed przerwą. Po rzucie rożnym bramkę na 1:1 zdobyła niepilnowana Nieciąg po ewidentnym błędzie w kryciu Dudziak, która nawet nie próbowała powstrzymać pomocniczki AZS-u. Tuż po tej bramce sędzina zakończyła spotkanie.
Po przerwie przewaga drużyny gości wzrosła. Coraz rzadziej obserwowaliśmy Śląsk w akcjach ofensywnych, a częściej przy rozpaczliwej obronie remisu. Najbardziej zapracowaną zawodniczką na boisku była Anna Bocian, która co chwilę interweniowała przy strzałach AZS-u lub przecinała kolejne dośrodkowania. Niewiele brakowało, aby krakowianki objęły prowadzenie, ale w ostatniej chwili defensorki WKS-u wybiły piłkę z linii bramkowej. Niestety to, co było nieuniknione, stało się w 69. minucie. Najpierw po rzucie rożnym AZS-u piłka trafiła w mur, natomiast dobijająca Sitarz nie pomyliła się i wyprowadziła swój zespół na prowadzenie.
Kiedy wydawało się, że nic się w tym meczu już nie wydarzy i wrocławianki poniosą porażkę, do akcji wkroczyła Kulig. Po rzucie wolnym i wybiciu piłki przez AZS do piłki dopadła pomocniczka Śląska, która precyzyjnym strzałem zza pola karnego pokonała Klabis i uratowała punkt dla swojego zespołu. Green Gang po raz kolejny udowodnił hejterom i niedowiarkom, że zawsze walczy do końca. Mimo wszystko nie można zaliczyć tego meczu do udanych i sztab szkoleniowy WKS-u ma przed sobą mnóstwo pracy podczas przerwy na reprezentacje.
WKS Śląsk Wrocław 2:2 (1:1) AZS UJ Kraków
Bramki: Dudziak 15’, Kulig 88’ – Nieciąg 45+1’, Sitarz 69’
WKS Śląsk Wrocław: Bocian – Żurek, Dudziak, Homa, Turowska (Krysman 65’) – Kulig, Wróblewska – Jurczenko (Pompa 75’), Czudecka, Martyna Buś – Marcelina Buś (Przelicka 46’)
Ławka rezerwowych: Rydlewska, Krysman, Chudzik, Sieradzka, Pompa, Matuszewska, Przelicka
Trener: Piotr Jagieła
AZS UJ Kraków: Klabis – Smaza, Wilk, Woźniak, Bartosiewicz – Nieciąg, Maronde, Zapała – Gec (Maziarz 79’), Solawa, Wróbel
Ławka rezerwowych: Mochnacka, Malinowska, Maziarz, Sitarz, Bolko
Trener: Krzysztof Krok