Po pierwsze zwycięstwo!


Piłkarze Śląska nie zdążyli jeszcze ochłonąć po piątkowym pojedynku z Cracovią, a już jutro na drugim końcu Polski zmierzą się z Jagiellonią, która po meczach jesiennych zajmowała pozycję lidera. – Nie będę płakał, jeśli zremisujemy w Białymstoku, ale pojedziemy tam po zwycięstwo - mówił na konferencji prasowej trener Orest Lenczyk. Jeżeli rzeczywiście WKS-owi uda się na wywieźć ze stolicy Podlasia trzy punkty, będzie to pierwsze w historii zwycięstwo Śląska nad Jagiellonią w Białymstoku, w którym w tym sezonie polegli absolutnie wszyscy. Żeby wygrywać trzeba trafiać w bramkę, ale na pewno nie tak jak w meczu z Crocovią. Śląsk rozegrał przeciwko drużynie Jurija Szatałowa przyzwoite zawody, ale nieskuteczność wrocławian była tego dnia porażająca. To głównie nad tym elementem gracze trenera Lenczyka będą musieli się skupić, bo przeciwko Jagiellonii wielu sytuacji bramkowych stworzyć im się nie uda.
Tylko kto ma te bramki strzelać? Nie można cały czas liczyć na aktywnych przy stałych fragmentach gry Przemysława Kaźmierczaka i Piotra Celebana, który w ostatniej minucie meczu przeciwko Cracovii powinien Śląskowi zapewnić zwycięstwo. Co prawda zakontraktowany w ostatniej chwili Ljubisa Vukelja został włączony do kadry meczowej, znalazł się w niej także rekonwalescent Cristan Diaz, ale występ tych dwóch graczy przeciwko Jagiellonii jest mało realny.
Po odejściu Vuka Sotirovicia do Białegostoku (zapis w umowie wypożyczenia uniemożliwia Serbowi występ przeciwko Śląskowi) zdecydowanie więcej odpowiedzialności spoczywa na Sebastianie Mili. Trener Lenczyk kapitanowi WKS-u dał w meczu przeciwko Cracovii dużo więcej swobody w poruszaniu się po murawie, stąd obecność Mili praktycznie w każdym sektorze boiska. Od byłego reprezentanta Polski trzeba oczekiwać jednak znacznie więcej, niż pokazał to w piątkowym spotkaniu.
Pozycja napastnika to również spory ból głowy dla trenera Michała Probierza. Po odejściu Kamila Grosickiego powstała wyrwa w składzie, którą po części miał zapełnić Bartłomiej Grzelak, ale na treningu doznał poważnej kontuzji zerwania ścięgna Achillesa i w tym sezonie na boisku już go nie zobaczymy. Awaryjnie do Białegostoku został ściągnięty Sotirović, ale i on przeciwko Śląskowi zagrać nie może. W związku z tym jedynym solidnym napastnikiem w kadrze Jagiellonii uprawnionym do gry jest 37-letni Tomasz Frankowski, który w przerwie zimowej bardziej skupiał się nad swoją pracą szkoleniową w reprezentacji, niż trenowaniem z Jagiellonią.
O problemach podlaskiego zespołu w ofensywie świadczą dwa ostatnie oficjalne spotkania białostoczan, które zakończyły się bezbramkowymi remisami. Były to jednak mecze wyjazdowe (pucharowy w Gdańsku i ligowy w Bełchatowie), a nie od dziś wiadomo, że podopieczni trenera Probierza mają spore problemy z wygrywaniem poza Białymstokiem.
Kto wie, czy nie będą to decydujące dni dla dalszych losów Śląska, który ma tylko cztery punkty przewagi nad przedostatnią Arką Gdynia. Piłkarzy trenera Lenczyka czekają trudne spotkania wyjazdowe właśnie przeciwko Jagiellonii, Legii Warszawa i Lechowi Poznań, a w międzyczasie na Oporowską przyjedzie także Lechia Gdańsk – te mecze pokażą miejsce w szeregu Śląska.
Jagiellonia Białystok - Śląska Wrocław
Zaległy mecz 16. kolejki Ekstraklasy
8.03.2011 - godzina 18:15
Transmisję przeprowadzi: Canal+ Sport
