Po Spale krótki odpoczynek
Zespół Śląska nie jak pierwotnie planowano w sobotę, a w piątek po meczu z Jagiellonią zakończył zgrupowanie w Spale. Piłkarze otrzymali od trenerów wolny weekend i ponownie spotkają się na Oporowskiej w poniedziałek, a już we wtorek wyjadą na kolejny obóz – do Chorwacji. Krótki pobyt w domu, to jednak dla zawodników nie problem. - Nikt nie narzeka, a każdy jest zmotywowany, bo przecież zagramy w pucharach – wyjaśnia Remigiusz Jezierski. A motywacja jest niezbędna, bo w czasie treningów w Spale szkoleniowcy dali swoim podopiecznym mocno w kość. - Każdy z ochotą podchodzi do treningów i jest fajna atmosfera, ale jesteśmy po ciężkich dniach. Choć w czwartek było nieco luźniej, to poprzednie dni to była po prostu masakra – mówi Jezierski. Cóż zatem wymyślił trener Orest Lenczyk ze współpracownikami? - Trenowaliśmy po dwa razy dziennie, a zajęcia były w wymiarze dwugodzinnym. Muszę przyznać, że w środę ledwo chodziliśmy. Wszyscy narzekali na ból mięśni, ale taki był cel treningowy do zrealizowania i nie ma co narzekać. Cieszymy się, że zakończyliśmy ten obóz w zdrowiu, teraz mamy dwa dni wolnego i patrzymy z optymizmem na kolejny wyjazd na zgrupowanie – stwierdza doświadczony zawodnik. Czemu zawodnicy zostali poddani takiemu reżimowi treningowemu? O odpowiedź poprosiliśmy Marka Wleciałowskiego, drugiego trenera Śląska. - Zgrupowania mają to siebie, że są trudne ze względu na ogrom pracy, ale przyjdzie czas, że będziemy z tego czerpać korzyści. To był jedyny moment, w którym można było zrobić troszeczkę więcej, niż na co dzień. Mieliśmy mało czasu przed meczami pucharowymi i starliśmy się go maksymalnie wykorzystać – tłumaczy szkoleniowiec.
