Pochopna, czy dobra decyzja? Dwa lata od zwolnienia Lavicki
fot.: Mateusz Porzucek
Dokładnie 21 marca 2021 roku Vitezslav Lavicka przestał pełnić obowiązki trenera pierwszej drużyny Śląska Wrocław. Decyzja ta zarówno dwa lata temu i teraz wzbudza wciąż skrajne emocje. Jak wyglądała wrocławska drużyna w ostatnich tygodniach pracy czeskiego szkoleniowca? Co zmieniło się w klubie od odejścia Lavicki?
Vitezslav Lavicka przejął Śląsk z rąk Tadeusza Pawłowskiego w styczniu 2019 roku. Nie bez problemów, ale udało się uratować WKS przed spadkiem, a w kolejnym sezonie klub do ostatnich kolejek walczył o podium. Wrocławianie przez kilka kolejek byli liderem ekstraklasy, a rundę zasadniczą zakończyli na trzecim miejscu. Ostatnie siedem kolejek nie były już niestety tak efektywne i Śląsk zakończył sezon 2019/20 na piątym miejscu. W stolicy regionu pozostał niedosyt, ale Trójkolorowi po raz pierwszy od pięciu lat zameldowali się w grupie mistrzowskiej, co na pewno można zaliczyć do sukcesów czeskiego szkoleniowca.
Jesień 2020 śmiało można nazwać pewną sinusoidą. Nastroje i oczekiwania wobec zespołu były na pewno na wyższym poziomie niż kilka lat wcześniej. W pierwszych trzech meczach WKS zainkasował siedem oczek, punktując z brązowym medalistą i wicemistrzem Polski. W kolejnych czterech spotkaniach wrocławianie przegrali aż trzy z nich, spadając na ósmą pozycję w tabeli. Na szczęście po lekkiej zadyszce Śląsk wrócił na punktowaną ścieżkę i kalendarzowy rok zakończył tuż za podium, na czwartym miejscu ze stratą pięciu oczek do trzeciej Pogoni Szczecin.
GRZECHY GŁÓWNE KOŃCÓWKI KADENCJI
Na pierwszy mecz w 2021 roku wrocławianie udali się do Mielca, by zagrać z przedostatnią Stalą. Pomimo tego, że to Śląsk był faworytem tego starcia, spotkanie zakończyło się bezbramkowym remisem, a bliżej zwycięstwa byli o dziwo gospodarze, a nie goście. I tu właśnie pojawił się pierwszy problem, z którym musiał się zmagać trener Lavicka. Wiosną WKS pod wodzą czeskiego szkoleniowca rozegrał osiem spotkań. Nie licząc dwóch meczów z Legią i Pogonią, mierzyli się z zespołami z miejsc 11-15 i żadnego z nich nie zdołali wygrać.
Drugą bolączką był defensywny styl gry, zarzucany trenerowi. Wrocławianie w ośmiu ostatnich spotkaniach oddali średnio trzy strzały celne, z czego tylko przeciwko Legii i Cracovii licznik był większy niż trzy uderzenia w światło bramki. Jeśli chodzi o liczbę sytuacji bramkowych, tylko w Krakowie przy ulicy Kałuży, Śląsk był wyraźnie stroną dominującą, chociaż bramkę na wagę remisu zdobył dopiero w 89. minucie.
- To jest kwestia punktu widzenia. Zawsze staraliśmy się grać futbol zbalansowany. Nie zgadzam się z zarzutami, że mój Śląsk grał defensywnie. Owszem, ważna była dla mnie silna i odpowiedzialna defensywa, ale na równi z umiejętnością szybkiego kontrataku, prowadzenia gry, utrzymywania się przy piłce i kreowania sobie sytuacji
- powiedział Vitezslav Lavicka w rozmowie z Piotrem Potępą (igol.pl) w lutym 2023 roku.
Piętą achillesową wrocławian prowadzonych przez trenera Vitezslava Lavickę od dłuższego czasu były mecze wyjazdowe. Choć trudno w to uwierzyć, jego piłkarze przegrali aż 13 z 19 meczów poza własnym stadionem od początku 2020 roku. Pierwsze trzy wspominanej wiosny zakończyli zaś bez choćby jednej zdobytej bramki. Póki fatalna dyspozycja Śląska poza Wrocławiem była rekompensowana regularnymi zwycięstwami w domu, problem nie był aż tak palący. W pierwszych tygodniach po zimowej przerwie zielono-biało-czerwoni przestali jednak gwarantować dobrą grę nawet na pilczyckim stadionie.
SZANSA NA WYJŚCIE Z KRYZYSU?
Jedno zwycięstwo na osiem spotkań śmiało można było nazwać kryzysem. Tak naprawdę dwa ostatnie mecze z Cracovią (1:1) i Wisłą Płock (0:0) zdecydowały o zwolnieniu trenera ze Śląska. Pomimo tego, że wrocławianom nie groził spadek (dwanaście punktów przewagi nad ostatnim Podbeskidziem), Laviczce nie dano szansy wyjścia z kryzysu, gdzie do końca sezonu zostało osiem spotkań. Wszyscy wokoło zarzucali trenerowi brak konkretnego planu, chociaż po ostatnim spotkaniu przed własną publicznością, Czech deklarował, że ma pomysł na poprawę gry.
- Tu chodzi o pracę. Pracę w każdym kolejnym tygodniu i cyklu, tak jak to robimy. Rozmawiamy z chłopakami, robimy analizy meczów, w treningu przygotowujemy sytuacje tak, aby chłopacy złapali większą pewność siebie i w budowaniu gry. W tygodniu przed tym meczem z Wisłą Płock pracowaliśmy dużo nad taktyczną współpracą w ofensywie, nad rozgrywaniem akcji na ostatnich trzydziestu metrach i w polu karnym. Dzisiaj było kilka takich sytuacji, nie wykorzystaliśmy ich, ale to wszystko pozostaje kwestią konsekwentnej pracy. Chłopacy otrzymują ode mnie wsparcie, każdy czuje jaka jest nasza aktualna sytuacja, oni muszą czuć odpowiedzialność i ja wiem, że ją czują
- tłumaczył Lavicka na pomeczowej konferencji prasowej.
- Nie czuję, że to czas by rezygnować. Wiem, że to jest częścią profesjonalnej piłki, są okresy gdy idzie dobrze, oraz okresy gdy jest trudno. Może gra wygląda dobrze, ale brakuje efektywności i to jest teraz największy problem. Będziemy nad tym pracować. Teraz mamy dwa tygodnie przerwy, to dobry czas dla tych, którzy wracają po kontuzjach, by wejść w cykl treningowy
- kontynuował czeski szkoleniowiec.
SZANSY NA ZMIANĘ NIE BĘDZIE, LAVICKA ZWOLNIONY
Dzień po remisie z Wisłą Płock (0:0), Śląsk wydał komunikat, w którym poinformował o rozstaniu klubu z trenerem Lavicką.
- Jesteśmy wdzięczni Vitezslavowi Laviczce za zakończoną sukcesem misję ratowania Ekstraklasy dla Śląska oraz kolejny sezon pełen emocji. Jednak w naszej ocenie od kilku miesięcy drużyna nie rozwijała się w kierunku, na jakim nam zależy i na jaki umawialiśmy się z trenerem. Długo wspólnie pracowaliśmy nad poprawą sytuacji, ale niestety nie przyniosło to oczekiwanych efektów. Stąd trudna decyzja o wcześniejszym zakończeniu współpracy z pierwszym trenerem i całym sztabem szkoleniowym
- powiedział prezes Śląska Piotr Waśniewski cytowany przez oficjalną stronę klubu.
Czytając słowa prezesa Waśniewskiego, od razu w oczy rzuca się słowo "rozwój", którego zdaniem włodarza WKS-u zabrakło w zespole Vitezslava Lavicki. W sezonie 2019/20 wrocławianie otarli się o miejsce gwarantujące grę w europejskich pucharach, więc z automatu wraz z początkiem nowego sezonu, podstawowym celem miało być podium lub chociaż czwarte miejsce, które mogło okazać się przepustką do Europy. Drugim kierunkiem, o którym mówiono coraz częściej przy Oporowskiej było ogrywanie młodzieży z akademii. W trakcie kadencji Czecha, podstawowymi młodzieżowcami WKS-u byli piłkarze sprowadzeni z innych klubów (Płacheta, Praszelik, Zylla). Z zawodników wcześniej występujących w młodzieżowych drużynach Śląska i mających status młodzieżowca, w lidze wystąpiło czworo z nich (Samiec-Talar, Łyszczarz, Bergier i Szpakowski), a więcej niż 200 minut zagrał tylko ten pierwszy. Władze klubu liczyły na więcej, chociaż z perspektywy czasu, wymienieni piłkarze w późniejszych latach nie przebili się na stałe do podstawowego składu Wojskowych.
Mecze Śląska Wrocław w rundzie wiosennej w sezonie 2020/21 za kadencji Lavicki:
- Stal Mielec - Śląsk Wrocław 0:0
- Piast Gliwice - Śląsk Wrocław 2:0
- Śląsk Wrocław - Wisła Kraków 1:1
- Lech Poznań - Śląsk Wrocław 1:0
- Śląsk Wrocław - Pogoń Szczecin 2:1
- Śląsk Wrocław - Legia Warszawa 0:1
- Cracovia - Śląsk Wrocław 1:1
- Śląsk Wrocław - Wisła Płock 0:0
LAVICKA WCIAŻ W PAMIĘCI KIBICÓW
Pomimo tego, że od odejścia Vitezslava Lavicki mijają już dwa lata, dorobek czeskiego szkoleniowca wciąż jest przytaczany w rozmowach na temat obecnej sytuacji w klubie. Mnóstwo osób z nostalgią wspomina uśmiechniętego trenera, który odmienił grę Śląska Wrocław i przywrócił drużynę tam, gdzie powinno być jej miejsce, czyli w grupie mistrzowskiej. Nawet w chwili zwolnienia 59-latka, w mediach społecznościowych można było odnaleźć wiele skrajnych opinii, zaczynając od pochwał i zrozumienia, kończąc na krytyce i ośmieszeniu decyzji. Temat słuszności rozstania Lavicki ze Śląskiem na pewno nie był i nie jest prosty, tym bardziej jeśli zaczniemy porównywać tamten okres do tego, co dzieje się we Wrocławiu na wiosnę 2023 roku.
- Śląsk zawsze będzie w moim sercu, życzę mu jak najlepiej w tym i we wszystkich nadchodzących sezonach. Dla mnie jednak jest to już rozdział zamknięty
- powiedział czeski trener we wspomnianej już rozmowie Piotra Potępy
Będę to powtarzać z uporem maniaka. Zwolnienie Vítězslava Lavički było największym błędem @SlaskWroclawPl w ostatnich latach. Bardzo bym chciał znów zobaczyć tego trenera w Ekstraklasie. https://t.co/hnBlZxSX7x pic.twitter.com/Goqg4j87wB
— Filip Macuda (@f_macuda) March 6, 2023
NIERÓWNA FORMA ŚLĄSKA PO DWÓCH LATACH
Misję pod tytułem "Europejskie puchary" uratował Jacek Magiera. Były selekcjoner reprezentacji U-20 w ośmiu spotkaniach zdobył trzynaście punktów (trzy zwycięstwa, cztery remisy, jedna porażka) i doprowadził Śląsk do czwartego miejsca premiowanego grą w kwalifikacjach Ligi Konferencji, z której Trójkolorowi odpadli w trzeciej rundzie po dwumeczu z Hapoelem Beer Sheva. Kolejny sezon wrocławianie pod wodzą 46-latka rozpoczęli naprawdę dobrze, zajmując po dziewięciu kolejkach pozycję wicelidera. Jednak w 10. serii gier Wojskowi dostali lanie w Poznaniu (0:4) i od tego momentu rozpoczęło się systematyczne spadanie w tabeli. Śląsk między 30 października a 8 marca (dwanaście spotkań) wygrał zaledwie raz, a ośmiokrotnie musiał uznać wyższość rywala.
Na ławce trenerskiej Magierę zastąpił Piotr Tworek, który nieznacznie przyczynił się do utrzymania WKS-u w lidze i tak naprawdę tylko bezradność Wisły Kraków sprawiła, że dziś możemy oglądać wrocławian w najwyższej klasie rozgrywkowej. Po ostatnim meczu z Górnikiem Zabrze (3:4), Śląsk rozstał się z Tworkiem, a nowym szkoleniowcem został Ivan Djurdjević, który wcześniej prowadził Lech Poznań i Chrobrego Głogów. Jak wyglądają trwające rozgrywki, każdy dobrze widzi. Od samego początku mówiono o okresie przejściowym, a z tą kadrą 12. miejsce może i nie jest beznadziejne, ale sama gra w poszczególnych meczach i odpadnięcie z Pucharu Polski po wstydliwej porażce z drugoligowym KKS-em Kalisz, powiększa tylko problemy obecnej drużyny.
Lavicka odchodząc z klubu zostawił WKS na siódmym miejscu w tabeli ze stratą tylko trzech punktów do czwartego miejsca. Pomimo niekoniecznie korzystnej końcówki kadencji, na pewno każdy z kibiców Śląska zapamięta kadencję Czecha jako jedną z najlepszych od awansu do ekstraklasy w 2008 roku, tym bardziej, że Lavicka przepracował w klubie aż 808 dni, co jest drugim najlepszym wynikiem w XXI wieku.
Bilans Vitezslava Lavicki w Śląsku:
78 meczów: 30 zwycięstw - 20 remisów - 28 porażek, bramki: 101:91, 1.41 punktu na mecz
