Podnieœść reputację

Przed niedzielnym spotkaniem ŒŚląska z Zawiszą Bydgoszcz nie brakuje wypowiedzi piłkarzy i trenerów obu drużyn. Dużym zainteresowaniem cieszą się szczególnie Ryszard Tarasiewicz i Sebastian Dudek. Do Wrocławia nie chce wrócić Kamil Biliński.


 

W wywiadzie dla oficjalnej strony wrocławskiego klubu Dudek mówi o ekipie Stanislava Levego, swoich występach przy Oporowskiej i kibicach.

ŒŚląsk podobnie jak my gra lepiej niż wskazuje na to jego pozycja w tabeli. Oglądałem kilka meczów wrocławskiego zespołu i bardzo mi się jego gra podobała. ŒŚląsk prezentuje szybką, agresywną i ciekawą piłkę, ale ma trochę pecha. W Zabrzu prowadził i powinien przynajmniej zremisować, ale w samej końcówce stracił gola i wrócił do domu z niczym.

Grałem w ŒŚląsku siedem lat i ŒŚląsk zawsze będę miał w sercu. Przeżyłem we Wrocławiu wspaniałe chwile. Był awans do ekstraklasy, mistrzostwo Polski, europejskie puchary. Tego nigdy nie zapomnę.

Zawszę będę cenił kibiców ŒŚląska, bo cały czas byli z nami i w wielu meczach nam pomogli swoim gorącym dopingiem. Tego się nie zapomina.


Na tej samej stronie przeczytać możemy również rozmowę z Adamem Kokoszką. Obecny obrońca WKS-u wypowiada się na temat ostatnich wyników wrocławian, celach na ten sezon oraz tych długofalowych.

Na pewno przegrywając dwa spotkania z rzędu samopoczucie nie może być najlepsze. Każdy zdaje sobie sprawę z tego, że jest to ciężki moment dla zespołu, jednak o kryzysie nie można mówić. Wierzę, że w kolejnych meczach wypadniemy dużo lepiej, bowiem musimy zacząć zbierać punkty, których w lidze nie mamy zbyt dużo. Chcemy się załapać do czołowej ósemki, a potem walczyć o jak najwyższe cele. Oczywiśœcie szkoda niepowodzenia w Pucharze Polski, bo każdy z nas wie, że jest to najkrótsza droga do europejskich pucharów.

Obecnie walczymy o dostanie się do najlepszej ósemki, a potem będziemy starali się jak najlepiej wypaśœć w ostatnich siedmiu spotkaniach. Aktualnie w tabeli zajmujemy dziesiąte miejsce i zdajemy sobie sprawę, że jeœli nie awansujemy do grupy mistrzowskiej, będziemy musieli grać o utrzymanie, czyli zamiast podnieśœć reputację klubu, obniżymy ją. Musimy dobrze zareklamować markę ŒŚląsk, aby znaleŸli się odpowiedni sponsorzy, którzy godnie będą wspierali drużynę.


Gazeta Wrocławska rozmawiała z Tarasiewiczem zarówno o ŒŚląsku, jak i Zawiszy. Były szkoleniowiec naszego klubu pytany był też o swoje rozstanie z Wrocławiem.

Uważam, że nie można pokazać w pełni swoich możliwoœci, jeœli nie jesteœ dobrze przygotowany motorycznie. Sama technika nie wystarczy, żeby dobrze grać w piłkę. Zawodnik musi cały czas myœleć, żeby być aktywnym na boisku, a nie zastanawiać się, czy się już męczy i czy zaraz będzie przerwa. Może mieć gorszy dzień technicznie, ale fizycznie zawsze musi być w formie. W ŒŚląsku małymi etapami szliœmy właśnie w tym kierunku. Ciężko pracowaliœmy zarówno zimą, jak i latem i wydolnośœciowo zrobiliœmy duży progres.

Nie mogę powiedzieć, że nie został żaden żal. Każdy ma prawo zwolnić trenera, ale są odpowiednie formy. Informacje na mój temat i mojego kontraktu, które się pojawiały, też nie były prawdziwe. Ja mogę spokojnie powiedzieć, że mam czyste sumienie, że w tym wszystkim nie ma absolutnie mojej winy.

Podobny temat podjęła Gazeta Wyborcza.

Ale nie jest tak, że samo rozstanie spędza mi sen z powiek. Chodziło raczej o formę, o nieprawdziwe informacje, które przekazywano. Byłem w klubie od 9. czy 10. roku życia, spędziłem w nim wiele czasu, zagrałem sporo spotkań. Coœ chyba dla niego zrobiłem. Naprawdę można się rozstać, ale w normalny sposób, bo przecież nikt nie ma patentu na wygrywanie.

Tarasiewicz oceniał również swoich byłych piłkarzy.

Mam pewną satysfakcję, że zawodnicy, których sprowadzałem do klubu, jak Piotrek Celeban, Waldek Sobota czy Piotrek Ćwielong, potem wyroœli na czołowe postacie całej ligi. Taki Kelemen też miał kapitalny okres i między innymi dzięki niemu drużyna została wicemistrzem czy mistrzem Polski.

Inny wychowanek WKS-u, Kamil Biliński – zdaniem Przeglądu Sportowego nie wróci do macierzystego zespołu ani nie da mu zarobić.

Jako piłkarz ŻŽalgirisu strzelił około 40 goli we wszystkich oficjalnych rozgrywkach, ale nie chce przedłużać tam umowy. To strata nie tylko dla obecnego pracodawcy. Finansowo w szkodę popadnie ŒŚląsk. Wrocławianie oddali go klubowi z Litwy w 2012 roku za darmo, lecz z zastrzeżeniem, że jeœli zostanie sprzedany, zatrzymają 40% kwoty przyszłego transferu. Ponieważ odejdzie za darmo, na Oporowską nie trafi za niego nawet grosz.

Biliński nie jest zainteresowany powrotem do ŒŚląska, nawet gdyby wrocławianie go chcieli. Prawdopodobnie byłby tylko zmiennikiem Paixao, a to go nie interesuje. - Mam już 25 lat. Powinienem grać, a nie siedzieć na ławce - deklaruje napastnik.

Bądź na bieżąco! Obserwuj Śląsknet w Google News. Śledź nas też na WhatsAppie, Facebooku, YouTubie, X (Twitterze), Instagramie oraz TikToku.