Podróż po Europie: Waldemar Sobota
fot.: Paweł Kot
Gdy ostatniego dnia sierpnia 2013 roku Waldemar Sobota odchodził ze Śląska Wrocław do Club Brugge, mogło wydawać się, że czeka go wielka kariera. Dzięki dobrym występom w sezonie 2012/13 i transferowi do Belgii dostrzegł go ówczesny selekcjoner reprezentacji – Waldemar Fornalik. Jak potoczyły się jego dalsze losy?
120 meczów, 19 goli, 21 asyst. Z takim bilansem Waldemar Sobota opuścił Śląsk Wrocław. Nie są to liczby powalające na kolana, lepszymi statystykami może pochwalić się chociażby Robert Pich, ale jak to się mówi w żargonie piłkarskim, liczby nie grają. Patrząc na Sobotę w tamtym czasie, można było dostrzec błysk geniuszu. Na tle polskiej ekstraklasy wyróżniał się szybkością, dobrym dryblingiem oraz niezwykłą swobodą z piłką przy nodze. Sobota był zawodnikiem nietuzinkowym, wyłamującym się poza schematy polskiej myśli szkoleniowej. Najlepszym przykładem tego, co oferował, jest wspaniały rajd zakończony zdobytym golem w meczu z Podbeskidziem w sezonie 2012/13.
W związku z transferem do klubu z belgijskiej Brugii, wobec Waldemara Soboty pojawiły się spore oczekiwania. W reprezentacji zaufał mu Waldemar Fornalik, powołując go na towarzyski mecz z Danią. Sobota odpłacił mu się, zdobywając w tym spotkaniu gola i przyczyniając się do zwycięstwa 3:2. U trenera Fornalika wziął udział również w 4 meczach eliminacji do mistrzostw świata, a jego występy były na tyle obiecujące, że po zmianie selekcjonera na Adama Nawałkę zachował miejsce w kadrze aż do końca 2014 roku.
Rozgrywki 2013/14 Sobota może wspominać całkiem dobrze. 6 goli i 5 asyst w 32 spotkaniach Jupiler Pro League to nienajgorszy wynik, szczególnie jeśli weźmiemy pod uwagę, że to jego pierwszy sezon w Club Brugge. Wydawałoby się, że to niezły prognostyk na kolejne lata w Belgii, lecz następnych miesięcy nie można zaliczyć do udanych. W pierwszej połowie sezonu 2014/15 Sobota wystąpił w 11 ligowych meczach, notując 2 asysty, a jego średni czas spędzony na boisku wynosił zaledwie 50 minut. W zimowym oknie transferowym został wypożyczony do FC St. Pauli, gdzie w 10 spotkaniach 2. Bundesligi udało mu się zdobyć 2 gole oraz zaimponować trenerowi Ewaldowi Lienenowi na tyle, że po sezonie został wykupiony z Brugii.
Podczas półtorarocznego pobytu w Belgii Sobota miał okazję spotkać kilku naprawdę bardzo dobrych zawodników. Jeśli interesujecie się zagranicznymi ligami, to z pewnością będziecie znali nazwiska takie jak Mathew Ryan, Oscar Duarte, Thomas Meunier, czy biegający niegdyś po polskich boiskach Vadis Odjidja-Ofoe. Nieco starsi czytelnicy powinni też kojarzyć Eidura Gudjohnsena, byłego piłkarza między innymi FC Barcelony i Chelsea FC. Gra u boku takich nazwisk z pewnością wyróżnia go na tle pozostałych zawodników polskiej ekstraklasy. Poniżej możecie zobaczyć moim zdaniem najładniejszego ze zdobytych przez niego goli w sezonie 2013/14.
Przeprowadzka do Hamburga okazała się dla Soboty strzałem w dziesiątkę. Półroczne wypożyczenie umożliwiło wcześniejszą aklimatyzację. Gdy okazało się, że polskiemu piłkarzowi odpowiada życie w mieście, a wartości i poglądy, którymi szczyci się klub, pokrywają się z jego własnymi, transfer był już tylko formalnością. W swoim pierwszym pełnym sezonie Sobota na stałe zyskał miejsce w wyjściowej jedenastce i nie oddał go aż do końca swojej przygody w Niemczech. W barwach FC St. Pauli wystąpił łącznie w 148 spotkaniach, zdobywając 15 goli oraz notując 15 asyst.
Pisząc o przygodzie Soboty w Hamburgu, nie sposób nie opowiedzieć trochę więcej o klubie, w którym się znalazł. FC St. Pauli jest bowiem drużyną, która nigdy nie szczyciła się wynikami sportowymi, a mimo to posiada oddanych fanów na całym świecie. Od 10 lat występują w 2. Bundeslidze, na transfery wydają niewiele, a selekcja zawodników jest dosyć nietypowa. Nadrzędnymi wartościami klubowymi są tolerancja i szacunek. Ludzie związani z klubem stanowczo odrzucają rasizm, faszyzm, seksizm, czy homofobię, w związku z czym żaden z zawodników wykazujący tego typu zachowania, nie może trafić do drużyny. Mówiąc o FC St. Pauli, mówimy więc o wspaniałej społeczności, którą połączyła pewna idea. Idea zakładająca, że każdy człowiek jest równy.
O dokładniejszy przebieg kariery Waldemara Soboty w drużynie z Hamburga postanowiłem zapytać jednego z kibiców klubu. Rafał jest członkiem Śląskich Piratów - Śląskiego Fan Clubu FC St. Pauli i opowiedział nam trochę o tym, jaką rolę odgrywał Sobota w zespole, kto i kiedy wpadł na pomysł przesunięcia go do środka pomocy, a także o tym, jak wspominają go kibice.
Kiedy Waldek trafił do Hamburga 5 lat temu, grał na swojej naturalnej pozycji skrzydłowego, który od czasu do czasu schodził do środka pola. Na takiej pozycji ustawił go Ewald Lienen. Kiedy w FCSP pojawił się Mats Møller Dæhli, stworzyli z Waldim duet, który często wymieniał się pozycjami. Był pierwszym wyborem trenerów. Fakt, że jest zagranicznym zawodnikiem, który rozegrał najwięcej spotkań w barwach St. Pauli, też o tym świadczy. W ostatnim sezonie trener Jos Luhukay zdecydował o przesunięciu Waldka do środka pola, ale nim wpadł na ten pomysł, to Waldek odsiedział swoje na ławce, chociaż wpływ na to miała także kontuzja. Nie da się ukryć, że Waldek bardzo dobrze czuł się w tak otwartym mieście, jakim jest Hamburg, co nie jeden raz podkreślał w wywiadach. Także wartości, które są bliskie klubowi, były bliskie Waldkowi. To podobało się kibicom, którzy bardzo lubili Waldka i gdy schodził, lub wchodził na boisko, witany był gromkimi brawami, a przy wymienianiu składu przed meczem nazwisko Sobota wymieniane było wyjątkowo głośno. W Hamburgu piłkarze nie są traktowani jak półbogowie, tylko jak „normalni” ludzie i nie ma problemu, aby porozmawiać z nimi po treningu, czy meczu. Z Waldkiem kibice bardzo chętnie rozmawiali i robili sobie zdjęcia, co nigdy nie było dla niego problemem. Kiedy trafiał na kibiców z Polski, to zawsze wprawiało go to w radość. Wszystkim w Hamburgu go bardzo brakuje, ale życzymy mu powodzenia w Śląsku, o czym można było się zresztą przekonać, śledząc jego profil na Instagramie.
Waldemar Sobota z Wrocławia wyjechał jako nieokrzesany skrzydłowy, a wrócił jako środkowy pomocnik z dużym bagażem doświadczeń. W pierwszych spotkaniach obecnego sezonu pokazał, że jest jeszcze w stanie dać naprawdę dużo zespołowi i można mieć nadzieję, że poprowadzi Śląsk do europejskich pucharów.