Podsumowanie 2. kolejki Ekstraklasy
fot.: Paweł Kot
Druga kolejka obfitowała w dwie rzeczy - bramki po stałych fragmentach gry oraz niespodziewane rezultaty. Najbardziej zaskakujące wyniki miały miejsce w Warszawie, Gliwicach, czy Poznaniu.
W pierwszym spotkaniu 2. kolejki PKO Ekstraklasy, Zagłębie Lubin pokonało Wartę Poznań 1:0. W pierwszej części gry dochodzili do kilku dogodnych sytuacji Zagłębia. Najbliżej zdobycia bramki był Zivec, który w 34 minucie, uderzył w poprzeczkę. Jeśli w pierwszej połowie można było mówić o dominacji gospodarzy, tak druga była deklasacją poznaniaków. 13 sytuacji bramkowych "Miedziowych" kontra zaledwie jedna gości - to wiele ukazuje. Bardzo długi czas męczyli się gospodarze, żeby w końcu zdobyć bramkę głową po dośrodkowaniu z prawej strony boiska w 88. minucie meczu. Jedynego gola meczu zdobył Damjan Bohar.
W drugim piątkowym spotkaniu, Stal Mielec uległ na własnym obiekcie Górnikowi Zabrze 0:2. W 8. minucie spotkania, idealną sytuację na objęcie prowadzenia zmarnował Andreja Prokić, zawodnik gospodarzy poniósł futbolówkę wysoko nad poprzeczkę. W 36. minucie w poprzeczkę trafił Jimenez, natomiast chwilę później piłkę do bramki po rzucie rożnym, uderzeniem z głowy skierował kapitan gości - Bochniewicz. Genialnym uderzeniem zza pola karnego popisał się w 47. minucie meczu Manneh. Był to ostatni gol meczu.
W pierwszym sobotnim meczu, Lechia Gdańsk poległa na własnym boisku 1:3 z Rakowem Częstochowa. W 39. minucie spotkania, Nalepa nie poradził sobie w defensywie, popełniając spory błąd, po którym chciał ratować zespół desperackim faulem. Został ukarany za niego czerwoną kartką. Wszystko wskazywało jednak na to, że to nie przeszkodzi Lechii w zwycięstwie w spotkaniu. Już parę minut później bramkę dla gospodarzy zdobył Haydary. Druga połowa była jednak decydująca w kontekście całego meczu. To w niej goście zdobyli bramki, kolejno w 46 (Cebula) i w 55 i 76 minutach spotkania (Gutkovskis), zapewniając sobie waleczną postawą, trzy punkty.
W Krakowie Wisła uległa 1:3 Śląskowi Wrocław. Gospodarze stawiali mały opór w całym spotkaniu. Wrocławianie szybko narzucili rywalom swoje tempo gry i już w 17. minucie meczu karnego na bramkę zamienił Pich. Na pięć minut przed końcem regulaminowego czasu pierwszej połowy, strzał oddał Yeboah. Nieszczęśliwie, piłka uderzyła w Pawelca i to jemu zaliczono trafienie samobójcze. W 75. minucie, Pich świetnie wyminął bramkarza gospodarzy i skierował futbolówkę do pustej bramki. W 85. minucie Słowak był zaś faulowany przez, nierozważnego w tej sytuacji, Łukasza Klemenza. Sobota dopełnił formalności i "zgasił" "Białą gwiazdę".
W ostatnim sobotnim spotkaniu, Legia Warszawa przegrała z Jagiellonią Białystok 1:2 na własnym obiekcie. Dwoma "szybkimi strzałami" popisali się zawodnicy z Białegostoku. W 19. minucie zaskoczył Puljić, natomiast niemal 10 minut później, Artura Boruca zaskoczył Jesus Imaz. Pierwsza połowa należała do gości. W drugiej części, bramkę kontaktową zdobył Pekhart po podaniu Kapustki. Było to jednak zbyt mało i nie wystarczyło, by "Legioniści" uratowali choćby remis w tym meczu.
W pierwszym z niedzielnych spotkań, Piast Gliwice przegrał z Pogonią Szczecin 0:1. Choć to podopieczni trenera Fornalika stwarzali sobie więcej dogodnych sytuacji, to jednak szczecinianie zdobyli pierwszego i jedynego gola w tym meczu. Po rzucie rożnym piłkę głową przedłużył Drygas, a również "z główki" strzał oddał nowy gracz w załodze trenera Runjaica - Gorgon.
W kolejnym spotkaniu, Podbeskidzie Bielsko-Biała zremisowało 2:2 z Cracovią. Gospodarze zaczęli obiecująco i już w 16. minucie spotkania, wykorzystali "zaspanie" obrońców gości. Świetnie zza linii spalonego wyszedł Danielak i to on zdobył bramkę. Należy również oddać klasę Sierpinie, który podanie wykonał. Po tej bramce do ataku ruszyła Cracovia i w 45. minucie bramkę po stałym fragmencie zdobył Jablonsky. Natomiast w 58. minucie, bramkę po rzucie rożnym, strzałem głową zdobył Komor. Finałowym trafieniem popisał się Vestenicky i to on zagwarantował gościom remis w 81. minucie meczu.
Ostatnie spotkanie tej kolejki między Lechem Poznań, a Wisłą Płock zakończyło się wynikiem 2:2. Najpierw z rzutu karnego bramkę dla gości zdobył Szwoch. W drugiej połowie Lech nieco się obudził i zdobył dwa gole. Najpierw Ishak w 57. minucie, następnie Kamiński w 68. minucie. Na nic jednak zdały się ambicje zawodników ofensywnych. W 88. minucie kolejny prezent w postaci rzutu karnego otrzymali gracze gości. W tej samej minucie Patryk Tuszyński zamienił "jedenastkę" na bramkę.