Poemat Noworoczny, czyli misie budzą się z zimowego snu

Był listopad. Misie powoli kończyły swą wędrówkę po okolicznym terenie, gdzie zbierały informacje, które potem ryły w kawałkach kory i roznosiły mieszkańcom puszczy. W planach miały jeszcze odwiedzenie jednego z niedalekich pagórków, gdzie na polowanie miało wybrać się stado Młodych Wilków, opis którego niedźwiadki chciały przygotować. Niestety nie dane im było nasycić się wyglądem okolicy przed zapadnięciem w zimową drzemkę, bowiem ich plany pokrzyżowała Matka Natura (rezydująca w jednym z większych miast w okolicy), która zdecydowała, że wszystkie polowania zostają odwołane. Chodziły plotki, że uczyniła to w interesie sfory Bezpańskich Psów, których matecznikiem było toż samo miasteczko. Otóż one, podobnie jak Wilki, miały w planach przejęcie kontroli nad całym okolicznym terytorium. Misie trzymają jednak kciuki za Młode Wilki, bowiem urodziły się w tej samej części lasu. Właśnie tam niedźwiadki skierowały swe kroki, gdy Natura swą mocą sprawiła, że Góra zamiast sycić oczy wędrowców bujną Zielenią trawy, pokryta została śnieżnym puchem i jakakolwiek wspinaczka na nią mogła grozić trwałym uszczerbkiem na zdrowiu.


 

Misie wygodnie ułożyły się w swych gawrach i zapadły w zimowy sen. Młode Wilczki także zaprzestały polowań i rozpierzchły się do swych domków, gdzie wraz z rodzinami świętowały nadejście Nowego Roku. Tymczasem do jednego z przywódców wilczego stada dotarła wiadomość, że jednym z Wilczków (bardzo dobrze zbudowany, silny, jednak podczas polowań mający problemy z zadaniem ciosu zwierzynie, zwany z racji uwielbienia słonych potraw Solą) zainteresowało się stado z bardzo odległej krainy geograficznej, gdzie polowania są dużym ryzykiem, bo czasem w okolicy zdarza się, że sami polujący mogą stać się ofiarą ludzi, którzy namiętnie używają środków pirotechnicznych. Jednak ostatecznie do transakcji wymiany jednego z członków stada na jakże cenne dobra doczesne nie doszło do skutku. Tymczasem do Matki Natury zgłosił się były Młody Wilk oraz dawny Przywódca Stada, który wsławił się tak niekonwencjonalnym kierowaniem podopiecznymi, że z jednym z najgroźniejszych stad w całej Puszczy przestano się liczyć i zmuszono do łowów tylko w swych rodzinnych stronach. Wszyscy oni domagają się, by dano im część obiecanych łupów z dawnych polowań. Misie jednak spały w najlepsze, nie dostarczając żadnych wiadomości do spragnionych mieszkańców lasu.



Tymczasem najważniejsze osoby w wilczym stadzie ustaliły plan przygotowań do sezonu łowieckiego. Jak co roku zaplanowano pozorowane gonitwy z okolicznymi stadami, które cieszą się sporym zainteresowaniem wśród leśnego zwierzyńca. Część żądnych wiedzy mieszkańców boru pukało do mieszkanka Niedźwiadków, jednak one nic sobie z tego nie robiły. A w lesie działo się coraz więcej interesujących rzeczy. Jeden z najmłodszych Wilczków, zwany z racji wzrostu Małym dochodził do zdrowia po pęknięciu łapy. Doktor Sowa zdjął gips z uszkodzonej kończyny i zdiagnozował, że w kwietniu młody łowca powinien być w pełni zdrów. Czynione były także starania, by jeden z Wilczków (nazywany Ostrym Kłem), który był zbyt słaby dla niedaleko polującego stadka, na stale mógł zasilić Młode Wilki. Przywódca stada zdecydował także, że dwaj młodzi łowcy, którzy byli wydelegowani do mniej znaczących stadek, by tam uczyli się sztuki łowieckiej, mają tam zostać na kolejne pół roku. Do watahy dołączył jedynie bardzo młody wilczek, który znany był ze swego szybkiego biegu, dlatego przezywano go Pędziwiatr. Jednak ma on bardzo małe szanse na udział w polowaniach. Tyle informacji, a niedźwiedzie, jak spały, tak śpią! Las aż kipiał z oburzenia.



Na początku tygodnia Młode Wilki zebrały się na pierwszym w nowym roku spotkaniu. Przywódca stada przyjrzał się wszystkim dokładnie, sprawdzając, czy podczas odpoczynku nie obrosły za bardzo w sadełko, jednak ku swojemu zdziwieniu stwierdził, że wszyscy wyglądali nienagannie. Na spotkaniu pojawili się także dwaj mający problemy zdrowotne w poprzednim roku osobnicy, jeden zwany Szczotą, ze względu na owłosienie, a drugi Sztywnym. Przywódcy stada ustalili także, że cała wataha wybierze się na 10 dni w inne, bardziej sprzyjające do przygotowań łowieckich, rejony lasu. Wydaje się, że najlepszy będzie teren wiecznie Zielony, ale w grę wchodzi także Brzeg Górnej rzeki.



Zwierzęta obruszone brakiem najświeższych wiadomości zaczęły szturmować niedźwiedzia gawrę przy okazji wymieniając się posiadanym informacjami na temat drużyny Młodych Wilków.

- .... Lato, tak to na pewno Lato - Jeden z Lisów zakrzyknął do zgromadzonych, że widział na zbiórce wilczka przezywanego z racji pory swego urodzenia.

- Czyżby to już lato? – zamruczał niedźwiedź, do którego uszu dotarły dzięki sprzed gawry.

- No to pora już wstawać - zakrzyknął drugi.

Misie leniwie zwlokły się z wygodnych posłań, wyszły na zewnątrz, zaczerpnęły świeżego powietrza i rzekły do zgromadzonych:

- Przepraszamy was, za to, że smacznie spaliśmy, kiedy wy czekaliście na doniesienia z puszczy. Za to teraz zabieramy się do pracy, by nadrobić zaległości...

Koniec cz. 1 (może ostatniej, a może nie)



Wszelkie podobieństwo do realnych osób i zdarzeń jest przypadkowe

źródło: własne

Bądź na bieżąco! Obserwuj Śląsknet w Google News. Śledź nas też na WhatsAppie, Facebooku, YouTubie, X (Twitterze), Instagramie oraz TikToku.