Pogodzeni z marnym losem. Śląsk II 1:2 Stal Rzeszów (RELACJA)

Pogodzeni z marnym losem. Śląsk II 1:2 Stal Rzeszów (RELACJA)

fot.:

Takich emocji oczekiwałby każdy kibic piłkarski, szczególnie w II lidze, w której możliwe jest wszystko. Niestety, wszystkie składowe tworzące widowisko Śląska II Wrocław ze Stalą Rzeszów sprzysięgły się przeciwko wrocławianom, pomimo początkowych prezentów w postaci czerwonej kartki dla rywala i obronionego rzutu karnego. Porażka 1:2 oznacza, że Arkadiusz Bator ciągle nie odniósł zwycięstwa po powrocie na ławkę szkoleniową rezerw Śląska. Jedynym promieniem słońca okazał się gol Szymona Michalskiego.



 

Bezwzględny lider drugoligowej tabeli przybył na Oporowską w jednym celu – przyklepania ostatecznego awansu do I ligi. Rezerwy Śląska, trawione kryzysem podsyconym sześcioma meczami z rzędu bez zwycięstwa wyszły z nieco zmienionym składzie, w którym zabrakło weteranów w osobach Mariusza Pawelca i Piotra Celebana. Do tego środek pola tworzyli Mateusz Młynarczyk i 19-letni Kacper Dachnowski, który po raz pierwszy w karierze pojawił się od pierwszej minuty w drugim zespole Śląska (miał 3 epizody z ławki w tej edycji). Ofensywne trio należało do tercetu BBS, czyli Przemysława Bargiela, Sebastiana Bergiera i Piotra Samca-Talara.

Zespół z Rzeszowa we Wrocławiu chciał zmazać plamę z wielkosobotniego prestiżowego starcia z Ruchem Chorzów (1:2), które zgromadziło ponad ośmiotysięczną widownię przy Hetmańskiej. Mimo takiego wsparcia Stalowcy ulegli podopiecznym Dariusza Skrobacza i przerwana została ich seria 7 meczów z rzędu bez porażki. Czy odwet za tamte spotkanie miał rzeczywiście aż tak sporą moc w piątkowe popołudnie w stolicy Dolnego Śląska?

EMOCJE JAK NA… DRUGIEJ LIDZE

Już od początku wrocławianie odważnie próbowali przebić się przez defensywę Stali, a lewą stroną aktywnie pokazywał się Łukasz Gerstenstein. Gdyby zagrana od niego piłka znalazła swojego adresata, Stępniowski byłby w dużych opałach. Niespodziewany scenariusz tego meczu objawił swoje oblicze już 3 minuty później, kiedy kontrę podopiecznych Arkadiusza Batora przerwał Paweł Oleksy i za to zagranie został ukarany czerwoną kartkę. Defensor Stali nie zdążył się nawet zmęczyć, a już wylądował pod prysznicem. Czy jego strój będzie prany?

Sędzia miał dzisiaj ręce pełne roboty, bo w 17. minucie w polu karnym Śląska upadł jeden z graczy gości, ale Bargiel czysto odebrał piłkę. Tak pięknie nie było kilka chwil później, kiedy przewinił Szymon Michalski, a oko w oko z Burtą stanął kapitan Stalowców, Piotr Głowacki. Jego strzał w środek fenomenalną interwencją nogami odbił Józef Burta, utrzymując zespół przy życiu. Spotkanie zaczęło się otwierać, a Stal nie ustawała w atakach. Błyskawiczny przerzut do Damiana Michalika i goście znów mogli wyjść na prowadzenie – tym razem sprzyjało szczęście, bowiem piłka o centymetry minęła słupek bramki.

DOPIĘLI SWEGO I… STRACILI

Wrocławianie zdołali się odgryźć niezłą akcją Młynarczyka, ale zawiodła tym razem dokładność. Środkowy pomocnik WKS-u niedokładnie zagrywał do Bergiera na wolną pozycję. Aż prosiło się tutaj o zagranie zewnętrzną częścią stopy. Działo się dużo pod bramką rzeszowian, a świetną okazję miał także najlepszy strzelec Śląska, Bergier, który przegrał jednak pojedynek sam na sam z golkiperem gości. Po drodze było jeszcze groźnie po rzucie wolnym, ale najważniejsze stało się po rzucie rożnym. Najpierw głową strzelał Kacper Sadłocha, a skuteczną dobitką poratował Łukasz Góra. Idealnie wpasowali się w ten moment kibice Stali, którzy akurat zaczęli zapełniać sektor gości. Powitali oni swoich ulubieńców głośnym dopingiem.

Wydawało się, że już nic nie może się wydarzyć w pierwszej części gry, ale wtedy do akcji weszli wrocławianie. Kontratak WKS-u przyspieszył Samiec-Talar, który zagrał do Bergiera. Ten obrócił się z piłką do linii i dośrodkował wprost na głowę Szymona Michalskiego. Debiutancki gol w takich okolicznościach musiał smakować wybitnie. Nie mogliśmy się już doczekać drugich czterdziestu pięciu minut przy Oporowskiej. Czy mogło się w nich wydarzyć więcej niż czerwona kartka, niewykorzystany rzut karny i 2 gole?

PRZEPIS NA GOLA – ZRÓB TO SAM(O)

Druga połowa zaczęła się od mocnego uderzenia gości z Rzeszowa, którzy mieli rzut wolny po faulu okraszonym żółtą kartką dla Dachnowskiego. Zagrożenie zostało jednak zażegnane, a defensywa poradziła sobie z tą sytuacją. Śląsk podobnie jak w pierwszej części gry, szukał szczęścia po kontratakach, ale wysokie tempo z pierwszych trzech kwadransów nieco zmalało po gwizdku na drugą połowę. Mały moment przestoju wykorzystali goście, a konkretnie Góra, który znowu z najbliższej odległości skierował głową futbolówkę do siatki i po godzinie gry dał Stali prowadzenie.

Kolejne minuty upływały pod znakiem rozpaczliwych prób Śląska i miotania się w próbach przedostania się pod bramkę rzeszowian. Grę na swoje barki próbował wziąć Sebastian Bergier, ale jego strzały nie mogły zagrozić bramkarzowi gości. Groźnie zrobiło się 5 minut przed końcem, a mocny strzał Mariusza Idzika złapał na linii bramkowej wślizgiem Głowacki, udowadniając, kto jest prawdziwym kapitanem, ratującym drużynę w trudnych chwilach z opresji. Do ostatniej minuty zawodnicy w białych koszulkach walczyli o wyrównanie, ale niestety, ono nie nastąpiło. Oznacza to, że Arkadiusz Bator dalej poszukuje zwycięstwa, a Śląsk II Wrocław nie wygrał już siódmego meczu z rzędu, zaliczając w tym czasie 6 porażek. Nie tak miała wyglądać gra pod wodzą nowego-startego szkoleniowca...

Śląsk II Wrocław 1:2 (1:1) Stal Rzeszów

Sz. Michalski 45’ – Góra 38’, 61’

Śląsk II Wrocław: Burta – Sz. Michalski, Poprawa, Stawny – Boruń (82’ Kotowicz), Dachnowski (61’ Jezierski), Młynarczyk, Gerstenstein (61’ Szmigiel) – Samiec-Talar (82’ Wypart) – Bargiel (66’ Idzik) - Bergier

Stal Rzeszów: Stępniowski – Polowiec, Góra, Oleksy (cz.k. 4') , Głowacki – Danielewicz, Wolski, Poczobut – Michalik (62’ Małecki), Sadłocha (86’ Snopczyński), Prokić (86’ Piątek)

Żółte kartki: Boruń, Dachnowski, Poprawa – Michalik, Głowacki

Czerwona kartka: Oleksy (4 min. - przerwanie kontrataku)

Sędziował: Szymon Łężny (Kluczbork)

Bądź na bieżąco! Obserwuj Śląsknet w Google News. Śledź nas też na WhatsAppie, Facebooku, YouTubie, X (Twitterze), Instagramie oraz TikToku.