Pogrom w Kielcach

Aleksander Malinowski raptem dzień wcześniej został pierwszym trenerem Vive, a już kolejnego dnia jego zespół zagrał na wysokim poziomie. Wrocławianie doznali sromotnej porażki, a w konsekwencji spadli na 4 miejsce w tabeli, wyprzedzeni przez Zagłębie Lubin.


 

Początek nie zapowiadał tak jednostronnego meczu, jaki można sobie wyobrazić po wyniku. Na prowadzenie raptem po kilku sekundach i składnej akcji Śląsk wyprowadził Maciej Dmytruszyński. W 7 minucie po dwóch golach tego samego zawodnika goście prowadzili 3:4 więc nic nie wskazywało, że już chwile później kielczanie będą wygrywać kilkoma bramkami. Stało się tak dzięki indywidualnym błędom graczy Śląska i oczywiście bardzo dobrze dysponowanej defensywie miejscowych. Wyrównuje Kliszczyk, za chwile Lijewski podaje prosto w ręce Nowakowskiego i choć kielczanie tracą piłkę, to tylko na chwilę, bo kontry nie potrafi wykorzystać Salami. Lepszy jest znakomicie dysponowane tego dnia Bernacki. Po kwadransie gry, kontrach i bramkach Bystrama, Nowakowskiego jest już 10:5. Przestój siedmiominutowy w zdobywaniu bramek dla Śląska przegrywa Garbacz, ale nie zatrzymuje to kielczan w powiększaniu przewagi. Nie pomagają zmiany w bramce, nie pomaga czas dla Marka Karpińskiego. Już w 22 minucie przewaga Vive wynosi 10 bramek (17:7) i taką też różnicą kończy się pierwsza połowa.



Początek drugiej znów nie zapowiadał tego, czego świadkami była później kielecka widownia. Śląsk nie wyszedł z szatni załamany ale przez ciągle powtarzające się błędy indywidualne graczy obu zespołów przez 8 minut padły zaledwie 2 bramki. Ale później posypało się ich całe multum... Znakomite interwencje Rafała Bernackiego i dobra gra ofensywna Vive sprawiały, że gospodarze znów zaczęli powiększać i tak już wysoką przewagę. Na kwadrans przed końcem meczu jest jednak "tylko" 26:14, trzy minuty później już 29:17 a po kolejnych dwóch bramkach Pawła Sieczki przewaga wzrasta do 16 goli. Szarpać próbuje Dmytruszyński, co mu się poniekąd udaje bo praktycznie sam zmniejsza straty do jedenastu (33:22 w 54 minucie). Końcówka spotkania to jednak kontra za kontrą i gol za golem (Kuchczyński, Zydroń) drużyny kieleckiej w efekcie czego na koniec meczu gospodarze mają aż osiemnasto-bramkową zaliczkę bramkową.
Zespół Śląska po 10 minutach meczu przestał istnieć na parkiecie. Agresywna obrona kielczan była dla wrocławian murem nie do przebicia. Z drugiej linii jedynie Dmytruszyński mógł zagrozić bramce Bernackiego. Jeśli dopowiedzieć, że nic nie grała też pierwsza linia Śląska- to przyczyny porażki są wyjaśnione. Po błędach w ofensywie kielczanie co raz kontrowali. Kiepski mecz rozegrali również bramkarze.



VIVE KIELCE – ŚLĄSK WROCŁAW 41:23 (20:10)

Vive: Bernacki, Czopek – Bielecki 7 (2), Nowakowski 6, Wasiak 5, Zydroń 4, Kuchczyński 4, P. Sieczka 4, Kliszczyk 3 (2), Hiliuk 3, Bystram 3, Grabarczyk 2, Litowski, J. Sieczka.

Śląsk: Banisz, Makówka, Ciechanowicz – Dmytruszyński 7 (2), Wardziński 4, Gliński 3, Garbacz 3 (1), Nowak 2, Gudz 1, Osmola 1, Mistak 1, Salami 1, Lewicki, Lijewski.

Sędziowali: Marek Majka i Grzegorz Wojtyczka (Katowice).

Kary: 10. i 8. minut.

Widzów ok. 700.


Przebieg: 0:2, 3:2, 3:4, 5;4, 5:5, 10;5, 10:6, 12:6, 12:7, 17:7, 18:8, 18:10, 20:10. II połowa: 21:10, 23:11, 23:13, 26:13, 28:14, 28:16, 29:17, 31:17, 33:18, 33:22, 40:22, 41:23

źródło: reczna.pl

Marcin Polański

Autor

Marcin Polański

W Śląsknecie od 2003 roku (z przerwami urlopowymi), przez niemal 10 lat redaktor naczelny.

Bądź na bieżąco! Obserwuj Śląsknet w Google News. Śledź nas też na WhatsAppie, Facebooku, YouTubie, X (Twitterze), Instagramie oraz TikToku.