Pojedynek: Ostrowski - Jasiński

W pucharowym meczu Śląska z Flotą obserwacji poddaliśmy powracającego do Śląska Krzysztofa Ostrowskiego i Radosława Jasińskiego. Zestawienie o tyle ciekawe, że styl obu prawych obrońców był zupełnie inny. Ostrowski grał bardzo ofensywnie, często włączał się do kontrataków, natomiast Jasiński rzadko przekraczał linię środkową boiska. Zazwyczaj tylko po to aby wykonać rzut z autu (dalekie wyrzuty na pole karne Śląska). Ponadto można mówić o dwóch obliczach Ostrego. Zaczął najgorzej jak mógł. Fatalne zagranie skutkowało czerwoną kartką dla Rafała Gikiewicza, karnym i bramką dla Floty. W grę zawodnika Śląska wdała się nerwowość i zaliczył kilka szkolnych strat. Jedna z nich omal nie skończyła się kolejną bramką. Wreszcie w 23 minucie Ostrowski zrehabilitował się za sytuację z 1 minuty. Uderzeniem spoza pola karnego wyrównał. Od tego momentu zaczął nabierać pewności siebie. II połowa to bardzo przyzwoita gra. Ostrowski często był w posiadaniu piłki. Zanotował 47 podań (39 celnych) blisko 3 razy więcej niż Jasiński. Miał 3 dośrodkowania (Jasiński 2) z czego 2 udane (rywal 0). Obok Soboty był najczęściej dryblującym graczem na boisku, w II połowie większość indywidualnych akcji było udanych. Zanotował też prawie 2 razy więcej udanych interwencji w defensywie, niestety miał też aż 6 strat. Ostrowski częściej uczestniczył w pojedynkach główkowych, których większość wygrał. Jasiński częściej faulował, ujrzał też żółtą kartkę. Szczegółowe statystyki prezentujemy poniżej.


 



Autor

Jacek Bratek

Urodziłem sie w 1970 roku, a swój pierwszy mecz Śląska z trybun obejrzałem 23.04.1983 - na Oporowskiej z Szombierkami. (2:1, gole Faber i Tarasiewicz). W Śląsknecie jestem od 2002 roku. Piszę o młodzieży, oldbojach, futsalu i historii Śląska, którą się pasjonuję. Okazjonalnie także o AMP futbolu.

Śląsknet to kawał mojego życia i wielka pasja oraz super społeczność.

Staram się przynajmniej na poletku lokalnym (rzadziej jeżdżę na wyjazdy) realizować hasło "Jesteśmy zawsze tam, gdzie nasz Śląsk Wrocław gra". Jestem niemal na wszystkich meczach Śląska rozgrywanych w okolicy. Od młodzików, juniorów i zespół rezerwy, oldboje, futsal, AMP Futbol i coraz częściej piłka kobiet. Jedyną przeszkodą pójścia na mecz Śląska jest inny mecz Śląska grany o tej samej porze na innym obiekcie, Dlatego tak czekam na nowy obiekt Akademii. Przeciętny tydzień to około 10 meczów WKS-u odwiedzonych na żywo, średnia roczna to około 400 spotkań. Prowadzę dokładne statystyki i w ciągu ponad 43 lat byłem na ponad 5500 meczach Śląska (we wszystkich kategoriach). Może gdybym lata temu zadbał o jakąś dokładną dokumentację, byłbym w księdze Guinessa. Tak pozostaje mi od czasu do czasu Kufel Guinessa, inicjały te same.

Wierzę we wrocławską młodzież, o której dużo piszę i wyrażam własne zdanie i marzę o chwili, gdy ludzie wychowani w klubie ze Śląskiem w sercu będą stanowić o sile klubu. Szanuję tradycję i stąd mocne więzi z oldbojami. Od 5 lat jestem fanem Ślaskowego futsalu, szacunek i podziw wywołują wojownicy z AMP Futbolu.

Oprócz Śląska regularnie kibicuję i odwiedzam mecze Ślęzy i Polaru.

Bo po prostu - moje serce bije za Śląsk.

Bądź na bieżąco! Obserwuj Śląsknet w Google News. Śledź nas też na WhatsAppie, Facebooku, YouTubie, X (Twitterze), Instagramie oraz TikToku.