Polonia/Sparta Świdnica : Śląsk II Wrocław 1:2 (0:0)

- Kto wygrał mecz? Śląsk! Kto? Śląsk! Kto? Śląsk! Śląsk! Śląsk! Ten i inne okrzyki rozbrzmiewały na boisku w Świdnicy po końcowym gwizdku arbitra w meczu rezerw z Polonią/Spartą. Wrocławianie mieli powody do radości – po emocjonującym i zaciętym spotkaniu wywalczyli komplet punktów na bardzo trudnym terenie i tym samym przerwali gospodarzom ich passę kolejnych zwycięstw. Natomiast drużyna WKS-u kontynuuje tegoroczną serię meczów bez porażki, która trwa już od 9 spotkań.
W związku z potrzebami pierwszej drużyny, w niedzielnym meczu z Górnikiem Polkowice rezerwy nie mogły liczyć na duże posiłki. Trener Wiesław Urycz nie mógł skorzystać z usług kontuzjowanego Bogdana Gula, jednak środek poła wzmocnił Robert Rosiński, a po raz pierwszy od czasu złamania ręki na murawie pojawił się Arkadiusz Chrobot. Szkoleniowiec WKS-u zdecydował się w tym meczu na zaskakujące posunięcia taktyczne. Na pozycji stopera zagrał Chrobot, a na bokach defensywy Socha i Gawron, na skrzydłach zaś pojawili się Tarasiewicz i Pędzich. Do drugiej linii przesunięty został Okrojek, a wrocławianie zagrali z tylko jednym wysuniętym napastnikiem (Kaźmierczak). Spoglądając na ławkę rezerwowych, na której zasiedli Ilków-Gołąb i Biliński (brani pod uwagę do gry w niedzielnym pojedynku w Polkowicach, mieli rozegrać tylko 45 minut), taktyka trenera Urycza stała się jasna. W pierwszej części meczu wrocławianie mieli zagrać uważnie w obronie, a w drugiej po wprowadzeniu dwóch napastników zespół Śląska miał zaatakować.
W drużynie ze Świdnicy występuje kilku doświadczonych zawodników m.in. bramkarz Jerzy Keller, były gracz Śląska Dariusz Filipczak, czy Jacek Fojna, a Jacek Kopernicki z 19 golami na koncie jest wiceliderem klasyfikacji najlepszych strzelców IV ligi. Od pierwszych minut meczu potwierdziły się opinie, że gospodarze to silna ekipa. W 7 minucie Filipczak prostopadłym podaniem obsłużył Kopernickiego, jednak golkiper Śląska czujnie przechwycił futbolówkę. Kilka minut później znów przed szansą stanął napastnik gospodarzy, ale piłka po jego uderzeniu poszybowała nad poprzeczką. W 17 minucie dośrodkowanie Piecha o mały włos skończyłoby się bramką samobójczą, gdy jeden z defensorów WKS-u próbował niefortunnie wybić piłkę. Na bramkę Kaczmarka strzelał także Gol, jednak w końcówce tej części meczu także wrocławianie zaczęli groźnie atakować. W 37 minucie ładny rajd lewą stroną przeprowadził Pędzich, jednak blokowany przewrócił się na linii pola karnego, chwilę później z 18 metrów Kellera próbował zaskoczyć Kaźmierczak. W 40 minucie Ignasiak dośrodkował do nadbiegającego Mroza, jednak gracza Śląska uprzedził obrońca i zdołał wybić futbolówkę poza boisko. Przed przerwą szał radości ogarnął miejscowych kibiców, gdy piłka wpadła do siatki, jednak radość była przedwczesna, bowiem Charciarek znajdował się na pozycji spalonej i jego bramka nie została uznana.
W trakcie przerwy ruszyła zbiórka datków na rzecz leczenia chorej córeczki Jerzego Kellera. Do akcji przyłączył się także zespół Śląska, który przeznaczył na ten cel 200 złotych. W zespole wrocławskim nastąpiły dwie zmiany – na murawie pojawili się Ilków-Gołąb i Biliński, którzy zmienili Okrojka i Kaźmierczaka, tym samym siła ofensywna WKS-u została znacznie wzmocniona. Jednak tuż po wznowieniu gry znów gorąco zrobiło się pod bramką Kaczmarka. Fojna zagrał do Kopernickiego, ale wrocławski golkiper zdołał odbić futbolówkę po jego uderzeniu. W odpowiedzi z lewej strony ładnie obrońcy urwał się Biliński , jednak jego zagranie do Ilkowa-Gołąba nie trafiło do adresata. Szybkie tempo gry znamionowało ciekawą drugą połowę i tak rzeczywiście było. W 51 minucie groźnie z rzutu wolnego uderzył Goździejewski, ale Kaczmarek przeniósł piłkę nad poprzeczką. Trener Urycz w 53 minucie zdecydował się na kolejną zmianę – w miejsce Sochy pojawił się Krzysztof Kaczmarek, który dużo wniósł do gry ofensywnej Śląska. Jednak zanim wrocławianie zaczęli skutecznie atakować, gospodarze objęli prowadzenie. Filipczak wypatrzył Piecha i pięknym podaniem wyprowadził go na pozycję sam na sam z Kaczmarkiem, której młody napastnik nie zmarnował. Po starcie bramki wrocławianie rzucili się do odrabiania strat i już po czterech minutach mogli cieszyć się z wyrównania. Akcję dalekim wyrzutem rozpoczął Kaczmarek, Ilków-Gołąb przebiegł z piłką kilkadziesiąt metrów i wypuścił Ignasiaka, który nie zmarnował takiej okazji. Po raz kolejny doświadczony stoper Śląska, który rozpoczynał karierę jako napastnik, potwierdził, że potrafi strzelać gole nie tylko głową. Zdobyta bramka podbudowała wrocławian, którzy chwycili wiatr w żagle i nadal atakowali. W 62 minucie znów lewą stroną popędził Biliński, ale piłka po uderzeniu z ostrego kąta poszybowała nad poprzeczką. Kilka minut później futbolówkę wyłuskał Ilków-Gołąb, odegrał do Kaczmarka, ale pomocnikowi za daleko odskoczyła piłka i trafiła w ręce Kellera. W 68 minucie szturm wrocławian powinien zakończyć się drugą bramką. Najpierw piłka po uderzeniu Ilkowa-Gołąba trafiła w poprzeczkę, a gdy spadła pod nogi Bilińskiego wydawało się, ze gol jest tylko formalnością. Niestety młody napastnik w idealnej sytuacji spudłował. Gospodarze nie skupili się jednak tylko na bronieniu remisu i mecz nabrał rumieńców. W 72 minucie znów sam na sam z Kaczmarkiem znalazł się Piech, ale bramkarz WKS-u nie dał się zaskoczyć. Decydująca akcja meczu rozegrała się w 86 minucie. Najpierw w polu karnym przewracany był Biliński, jednak arbiter nie zdecydował się podyktować rzutu karnego, piłka trafiła do Ignasiaka, który odegrał ją do Kaczmarka, a ten wypatrzył dobrze ustawionego Bilińskiego, który nie zmarnował okazji i wrocławianie wybuchli w szale radości. Do końca meczu pozostało jeszcze kilka minut i gospodarze ruszyli do odrabiania strat. W 87 minucie szczęścia próbował Filipczak, a w 90 po jego dośrodkowaniu z rzutu rożnego głową strzelał Abramowski, na szczęście Kaczmarek był na posterunku i to wrocławianie mogli po ostatnim gwizdku arbitra cieszyć się z kompletu punktów. Po końcowym gwizdku zadowolony mógł być trener Urycz, którego taktyka okazała się trafna. Rezerwy zrównały się już ilością punktów z Motobi, jednak strata do liderującego Orła nadal wynosi 7 punktów. Za tydzień w niedzielę Śląsk II zmierzy się w Włókniarzem Mirsk i inny wynik niż kolejne zwycięstwo wrocławian będzie dużym zaskoczeniem.
Polonia/Sparta Świdnica – Śląsk II 1:2 (0:0)
Gole: Piech 57’ – Ignasiak 61’, Biliński 86’
Śląsk II: W.Kaczmarek – Socha (52’ K.Kaczmarek), Ignasiak, Chrobot, Gawron – Tarasiewicz, Rosiński, Okrojek (46’ Biliński), Mróz (83’ Błąkała), Pędzich – Kaźmierczak (46’ Ilków-Gołąb).
