Polsko-izraelskie starcia naznaczone bramkami

Polsko-izraelskie starcia naznaczone bramkami

fot.: hapoel/twitter

Choć europejskie losowania do tej pory zafundowały przedstawicielom ekstraklasy tylko trzy dwumecze z klubami ligi izraelskiej, skuteczność naszych drużyn stanowi powód do optymizmu przed starciem Śląska z Hapoelem Beer Szewa. Od ostatniego spotkania mija jednak właśnie dekada.



 

Do pierwszego polskiego spotkania z zespołem ligi izraelskiej doszło w kwalifikacjach Ligi Mistrzów sezonu 1993/1994. W 1. rundzie los skojarzył Lecha Poznań z Beitarem Jerozolima, a historyczny dwumecz przebiegł bez większych emocji. Drużyna ze stolicy Wielkopolski wygrała na własnym stadionie 3:0, a w rewanżu nie zamieszała się oszczędzać i poprawiła wynikiem 4:2, który stanowił bardzo udane rozpoczęcie sezonu w europejskich pucharach. Pozytywnych nastrojów Kolejorzowi nie wystarczyło jednak na długo, bo już w kolejnej rundzie walki o Champions League okazał się zdecydowanie słabszy od Dinama Moskwa (1:5 i 1:2), a europejską przepustkę stracił ostatecznie po dwóch kolejnych dwumeczach w Pucharze UEFA.

Barcelona zmotywowała

Na kolejną polsko-izraelską rywalizację na arenie międzynarodowej trzeba było czekać aż piętnaście lat. Na przełomie lipca i sierpnia 2008 roku Wisła Kraków również przeciwko Beitarowi grała w 2. rundzie kwalifikacji Ligi Mistrzów, a spotkania dostarczyły więcej emocji niż ktokolwiek mógłby się spodziewać. W pierwszym meczu, który został rozegrany na wyjeździe, Biała Gwiazda wypuściła z rąk prowadzenie zagwarantowane bramką Pawła Brożka i przegrała 1:2 po dublecie Avirama Baruchyana. Kilka dni później rozlosowano pary kolejnej rundy, w której zwycięzca dwumeczu Wisły Kraków z Beitarem miał rywalizować z Barceloną. Całkiem niewykluczone, że to właśnie wizja prestiżowego starcia podziałała na mistrza Polski tak motywująco, że ten przy Reymonta gładko wygrał 5:0 i myślał już tylko o Dumie Katalonii. Ta wszelkie marzenia z głowy wybiła mu co prawda już na Camp Nou (0:4), w Krakowie jednak lepsi okazali się przecież gospodarze (1:0).

Magiera może pamiętać

Ostatni dotychczasowy bilans przedstawicieli ligi polskiej i izraelskiej odbył się w sezonie 2011/2012 w fazie grupowej Ligi Europy. Rywalem Legii Warszawa był Hapoel Tel Awiw, a prowadzony przez Macieja Skorżę zespół podkreślił szczególnie w meczu 2. kolejki przed własną publicznością. Ówczesny brązowy medalista ekstraklasy pokonał Izraelczyków 3:2 i rozpoczął ostatecznie udaną walkę o wyjście z grupy. W wywalczeniu prawa gry w 1/16 finału LE Legii nie przeszkodziła nawet grudniowa porażka 0:2 w Tel Awiwie, jednak wiosną jej europejska przygoda zakończyła się po dwóch remisach ze Sportingiem Lizbona (2:2 w Warszawie oraz 1:1 w Portugalii). Tamte potyczki z Izraelczykami doskonale pamiętać może obecny trener Śląska Jacek Magiera, który w latach 2006 – 2013 był członkiem sztabu pierwszego zespołu Legii.

POLSKO-IZRAELSKIE DWUMECZE W EUROPEJSKICH PUCHARACH:

Lech Poznań - Beitar Jerozolima 3:0 u siebie i 4:2 na wyjeździe (sezon 1993/1994, kwalifikacje Ligi Mistrzów)

Wisła Kraków - Beitar Jerozolima 1:2 na wyjeździe i 5:0 u siebie (sezon 2008/2009, kwalifikacje Ligi Mistrzów)

Legia Warszawa - Hapoel Tel Awiw 3:2 u siebie i 0:2 na wyjeździe (sezon 2011/2012, faza grupowa Ligi Europy)

Bądź na bieżąco! Obserwuj Śląsknet w Google News. Śledź nas też na WhatsAppie, Facebooku, YouTubie, X (Twitterze), Instagramie oraz TikToku.